beautyfool beautyfool
23
BLOG

154. To były czasy...

beautyfool beautyfool Rozmaitości Obserwuj notkę 0

 

935. To były czasy…
Kiedyś mówiło się, cud-miód-ultramaryna-pumpernikiel. Żeby nie było wiadomo o co /tak naprawdę/ chodzi. I muszę powiedzieć, postronni jak postronni, ale producenci niklu też nie wiedzieli. To były czasy… Remontuję dom. I sam w własnej nieprzymuszonej woli dla kurażo-treningu, wziąłem się razem z pracownikami za odkopywanie go celem osuszenia ścian i poprawienia izolacji. I słuchajcie, ziemia tak się osypywała, że narobiliśmy się jak głupi, albo jeszcze lepiej. A potem przyszło mi do głowy że można było zamówić na godzinkę małą kopareczkę. I byłoby ok. Ale to dopiero potem. Po. Jak to Polakowi. Ale, co tu chciałem powiedzieć. Otóż, popatrzyłem na te zwały wykopanej ziemi i mimowolnie przyszło mi takie skojarzenie, - na 5 grobów. I kolejna refleksja. Kiedyś to się człowiek tak nie napracował. Siadało się elegancko na pniaku w lesie z pistoletem w dłoni i klient sam kopał sobie grób. Czy tam pięciu naraz. To były czasy… O właśnie. Jeszcze wspomnę o znajomym. A, nie lubi ekologów. Nie trawi wprost. Zepsuli mu interes. Mój znajomy parał się /i para/ odbieraniem długów. Ale teraz cieniutko. A kiedyś to były czasy… Nie naszermował się argumentami, żeby zdzierać bezskutecznie gardło, co to, to nie. Prościej. Zakopywał klienta po szyję w mrowisku i uzgodnienia co do płatności zapadały błyskawicznie. Tyle że. Wtrącili się ekolodzy. Bo tak. Ludzie, ci zakopywani, generalnie nie zgłaszali, z racji tego że mieli jeszcze różne inne szwindle za uszami, żeby się nie wydało. I interes kwitł. Potem tylko w swoim gronie, dla wtajemniczonych, mówili: byłem w Zakopanym! Całe pół godziny! I tak jak powiedziałem. Interes kwitł i wszystko było dobrze. Byłoby. Gdyby nie ci pokręceni ekolodzy. Już mówię. Ekolodzy jak się dowiedzieli o wszystkim, twardo stanęli w obronie mrówek. Że takie naruszanie mrowisk to barbarzyństwo, wandalizm i takie tam różne jeszcze tralalala, jak to ekolodzy potrafią. Że to gorsze od wsadzenia kija w mrowisko i napiętnowali. A, jak podejrzewam, musieli ich podpuścić dłużnicy. No i skutek odnieśli. Dziś znajomy już nie zakopuje, boli się wrzasku ekologów. I stosuje inne, bardziej inteligentne metody. Ale, marny skutek. I tylko wspomina. To były czasy… I ja go rozumiem. Bo teraz - raj dla oszustów. Nabiorą towarów, zrobią im usługi, nie zapłacą, rączki do góry i plajta. A potem z boku druga firma się otwiera i działają sobie spokojnie dalej. Sądu się nie boją, mają w d., bo tu prawnicy firmy ładnie wszystko od strony prawnej ułożą i zabezpieczą, żeby włos z głowy nie spadł, zresztą, zanim sąd zadziała to wieki i do tego czasu wszystko upłynnione, rozparcelowane, przepisane na rodzinę, komornika wymanewrują i poza tym wierzyciele tak naprawdę nie mają się do kogo udać, żeby im pomógł, bo do kogo? Windykują dziś w przeważającej większości firmy policyjne, założone i złożone z eks mili/poli/cjantów i oni co tam robią? Piszą tylko pisemka, prosząc dłużnika żeby oddał. A dłużnik je wkłada do kosza, albo zwija w rulon i odsyła, żeby sobie wsadzili w d. Jak rozmiarowo pasują, a nawet jak nie. Bo wtedy można przecież na wcisk. Czyli, ze wskazaniem. Jak widać, cywilizacja i państwo prawa ma swoje dobre strony. Dla oszustów i dłużników znaczy. I dziwicie się, że mój znajomy nie lubi ekologów?! Ja nie. Najgorsze, że w tej kwestii nie można zasięgnąć opinii samych zainteresowanych. Nie, nie zakopywanych dłużników. Mrówek.
I tym oto opty…
31.07.09
 ps. tak przeglądam kategorie i ciągle mam problemy z wyborem, gdzie umiescić kolejny foolieton. tu by pasowała w zasadzie kultura, jako że jest przejście do bardziej kulturalnych metod w windykacji. ale czy ja wiem?
 
beautyfool
O mnie beautyfool

z sympatiami dla prawicy, aktualnie neutralny. analityczny umysł, sprawiedliwy i trzeźwy w sądach i osądach, z humorem. Niezależny, nie ma dla mnie tematu - nie do ruszenia. mail: dilimp@gmail.com

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości