969. Odcienie wolności. Szary.
Foolieton numer 9x69.To jakiś rekord? Może karuzela? Wobec tego zakręćmy nią, jak w kole fortuny. Gdzie stanęło?
Przystanek Wolność.
Zajmijmy się zatem w przeddzień rocznicy odzyskania wolności, nią samą. Mówiąc o wolności każdy chciałby o rzeczach pięknych i wzniosłych. Ja zacznę jednak mniej subtelnie, od drastycznego przykładu. Wystawiają skazańca który odbył już swoją karę za bramę i idź, rób co chcesz. Masz wolność, wybór należy do ciebie. Pełna beztroska i pełny brak odpowiedzialności. A jeszcze, przepraszam, jak wychowano, czego nauczono skazańca podczas odbywania kary? Jakie wartości mu zaszczepiono? Żadne, powtarzam, żadne. Dzisiaj odbywanie kary to zero programów resocjalizacyjnych, naprawczych, po prostu służby więzienne mają przetrzymać delikwenta przez x lat, tyle, ile orzekł dany sąd. A potem za bramę i idź rób co chcesz. Morduj, rabuj, gwałć, nikogo to nie obchodzi. Najwyżej wrócisz szybko i na dłużej. A koszty społeczne tego? Pomijając już dożywotnie utrzymanie skazańca?
Nie tak powinno być w rozwiniętych społeczeństwach. Co by zatem należało? Pomijając braki edukacyjne, za bramą, po wyjściu, były skazaniec powinien mieć zagwarantowaną pracę, która po pierwsze ułatwiałaby mu ponowny start i asymilację w społeczeństwie, po drugie dawała szansę, po trzecie, stanowiłaby dla nas jakiś wentyl bezpieczeństwa, odwodziłaby od ponownego wkroczenie na przestępczą drogę. Tego nie ma. To raz. I dwa, od razu kłóci się to z interesem społecznym. Pracy nie mają dziś bowiem nierzadko ojcowie rodzin wielodzietnych, dla których powinna ona być w pierwszej kolejności. Innymi słowy, zamknięte koło bezradności. Można oczywiście cynicznie /choć nie bez słuszności/ powiedzieć, że ojciec rodziny wielodzietnej może poczekać, bo on nie pójdzie rabować, natomiast ten świeżo odzyskany obywatel, tak, jest to możliwe, w związku z tym wyższy interes społeczny wymaga, aby dla niego praca była w pierwszej kolejności. Schizofreniczne rozumowanie, nieprawdaż? Niemniej klucz tkwi w zasobności społeczeństwa. Społeczeństwa w którym każdy ojciec rodziny wielodzietnej ma pracę, ale, niezależnie i równolegle, jest również pula etatów dla zasilających szeregi społeczeństwa szeregów byłych skazańców. Proste, ale póki co, niewykonalne. Oczywiście w ramach etapu przejściowego, tzw. czyśćca, praca dla byłych skazanych mogłaby być w sektorach trudnych, tam gdzie nie chcą pracować normalni obywatele, na wzór prac za granicą, gdzie do tych gorszych kierowani są obcokrajowcy. Bo wolność, ta odzyskana, nie może być bezradnością, autentycznie samotnej po wyjściu jednostki.
I tym oto opty…
10.11.09


Komentarze
Pokaż komentarze