971. Śmieszawy
PP, byłem w święto środowe nad morzem. I rozśmieszyło mnie, że deszcz pada do morza. Bo przecież ile by go tam nie spadło, to jest to tylko – kropla w morzu. Jaki sens?
A dziś padło w tv, że polityka zeszła do piaskownicy. Rozumiem że i politycy też. Tyle że. Pajdokrację już przerabialiśmy. Jednak coś w tym jest. Podobieństwa. Dzieci budują budowle/zamki, z piasku. Politycy też. A dodatkowo jeszcze – zamki na lodzie. To już jasne. Jakby nie było, są wyżej w rozwoju.
Ale mnie się kojarzą z rakiem. Czy/rakiem. To tak na marginesie wystawy. W Książnicy szczecińskiej. Antygloryfikacja palenia. W sumie mizernie. 10 plakatów tematycznych. W większości sztampowych, nie działających. Mnie osobiście brakowało konkretów. Takich obrazowych, dla dzieci, że: palaczowi śmierdzą ręce, zęby, ubranie, itp. Cały śmierdzi. O tym trzeba mówić. Głośno i wyraźnie. Akcentować. A tu, plakaty takie bez wyrazu, bezjajeczne, powiedziałbym. Oprócz brazylijskiego może. Bo, wszędzie klepanie. Że - „palenie powoduje raka płuc, krtani, uzależnienie, - takie blablabla. A u Brazylijjczyków – „paląc papierosy wdychasz arszenik i naftalinę, substancje używane przeciwko szczurom i insektom”. O, to tak. To palaczowi uzmysłowi jego miejsce w przyrodzie. Obrazowo. Naftalina wiadomo, mole. Mol lub szczur. Piękne.
A, poświęcę palaczom jeszcze chwilkę. Otóż nałóg ma 2 aspekty. Uzależnieniowy, kiedy płuca domagają się nikotyny, powodując ssanie, głód nikotynowy, oraz nawykowy, łatwiejszy do eliminacji. Jest to nawyk trzymania papierosa, wkładania go do ust, strzepywania popiołu, innymi słowy, zajęcie dla rąk. To by można było prosto wyeliminować w jakimś ośrodku terapeutycznym, a nawet na ulicach.. Otóż każdy pacjent miałby przydzieloną seksowną laskę, którą w momencie kiedy potrzebowałby coś zrobić z rękami, łapałby za atrakcyjne miejsce, czyli za d., powiedzmy. I po nawyku. Oczywiście, oczywiście, jest możliwość że mężczyzna mógłby przejść z jednego nawyku w drugi, no ale, czy kobiety tego nie lubią? Poza tym każda zrozumiałaby jakby jej powiedziano, - nie denerwuj się, to facet po kuracji antynikotynowej. Wracając do pierwszego. Śmieszy mnie mechanizm. Palacz musi wdychnąć określoną ilość dymu i nikotyny. Np. 40 papierosów dziennie=1g nikotyny /powiedzmy umownie/. Mówię oczywiście o palaczu, nie o amatorze. A gdyby tak…No bo jak musi, to można byłoby pompować piłki lub baloniki z całodobową porcją nikotyny i wtedy jednym wdechem palacz wdychałby sobie całodzienną dawkę. A, gdyby w zakończeniu balonika była rurka żeby włożyć ją bezpośrednio do płuc, palacz miałby czyste ręce i zęby, nie śmierdziałby i byłby do strawienia dla niepalących obywateli. W tramwaju, autobusie, itp. O ile oczywiście by nie bekał.
I tym, oto opty…
13.11.09
ps. W kwestii nawyku rąk. A kobiety palaczki? No cóż, kwestia wyobraźni. Pamiętajmy jednak, że to wszystko dla zdrowia!


Komentarze
Pokaż komentarze