1024. Niepo/litycznie
"Die Welt": Polacy cieszą się dobrobytem, jakiego nie znali od XVIII wieku
Sprostowałbym. Powiedziałbym, od zarania. Panowie niemieccy komentatorzy. A najbardziej zaszkodziła nam w tym wygrana pod Grunwaldem.
Patrzcie jak Niemcy dobrze znają naszą historię. Napisali że od XVIII wieku. Czyli, znają/pamiętają nasze „za króla Sasa, jedz, pij i popuszczaj pasa”.
Ale, dalej już piszą że gospodarkę niemiecką dościgniemy dopiero za kilkadziesiąt lat.
Jakby oczywiście stanęła w miejscu. Znowu mówię: to Grunwald tak nam zaszkodził.
I niby, jak mówią, mimo iż ciężko harujemy, PKB mamy niższe jak leniwa Portugalia.
Ha, my mamy drogich polityków. A może i najdroższych w Europie!
W czym jesteśmy niewątpliwie państwem sukcesu.
Piszą, że walczymy teraz o wartości niematerialne. Tacy syci. Jesteśmy.
Po co więc te nasze exodusy?
Pewnie w poszukiwaniu przygód.
Ale piszą ładnie:
„Jednak w ostatecznym rozrachunku nasi sąsiedzi cieszą się dziś wolnością, dobrobytem i bezpieczeństwem, jakiego nie znali od XVIII wieku. Czy dziwi to kogoś, że chcieliby, by ta szczęśliwa chwila była im dana na stałe?" - pisze dziennik. /Die Welt/
Pewnie, że chcieliby.
Pewnie, że chcieliby.
Tak, to szczęście rozpiera mnie. Jestem szczęśliwy, jestem szczęśliwy /mantra/.
„cieszą się dziś wolnością, dobrobytem i bezpieczeństwem,”.
Yes, yes, yes!Wolnością, pod nadzorem Unii, dobrobytem, no, politycznym chociażby i marketowym /sieci marketów z pełnymi półkami/, i bezpieczeństwem, polegającym na tym, że Niemcy nas nie atakują. Co jest niewątpliwie zasługą samych Niemców. Tylko tego nie dostrzegają.
Jak się zreflektują wszystko będzie po staremu. Albo – od nowa.
Jak się zreflektują wszystko będzie po staremu. Albo – od nowa.
A tak naprawdę, nie rozumiem do końca, o czym ci Niemcy z „Die Welt”, pisali.
Tak samo, jak nie rozumiem też do końca, o czym ja.
Tak bywa.
Wróżka u której przypadkowo zagościłem, nie wiedząca że piszę, powiedziała że napisałem kilkanaście książek i że moje książki urzekną dopiero przyszłe pokolenia, dopiero dla nich będą zrozumiałe i się nimi zachwycą i że dopiero moje dzieci będą miały z nich potężną kasę. Nie dała wprawdzie na to gwarancji na piśmie, ale gwarancja ustna to też coś. Zawsze coś.
Tak że gdyby ktoś czegoś nie zrozumiał, proszę się nie przejmować.
Nasze dzieci…
I tym oto opty…
15.12.09


Komentarze
Pokaż komentarze (2)