235. Święty Józef – ojciec
W Nowej Zelandii pojawił się kontrowersyjny billboard. Przedstawia on Józefa leżącego w łóżku z Maryją i jest podpisany: „Biedny Józef. Ciężko przebić Boga”. Według przedstawicieli kościoła anglikańskiego, który jest sponsorem plakatu, ma on walczyć ze stereotypami dotyczącymi poczęcia Jezusa i zmusić ludzi do dyskusji na ten temat. Kościół katolicki potępił billboard nazywając go "niewłaściwym" i "obrażającym chrześcijańskie wartości".
Glynn Cardy, archidiakon anglikańskiego kościoła św. Mateusza w Auckland twierdzi, że billboard miał na celu uświadomić wiernym, że nie powinni dosłownie rozumieć zapłodnienia Maryi przez Boga, ale odczytać prawdziwe przesłanie tego wyjątkowego zdarzenia. – Nie chodzi przecież o to, że Bóg zesłał plemniki, żeby urodził się Jezus, ale o pokazanie potęgi miłości Jezusa.
PP, legenda Chrystusa jest najpiękniejszą legendą świata. Świadectwa Jego pobytu na Ziemi nie kwestionuje nikt z wierzących. O niewierzących nie wspominam. Są prochem, który nigdy się nie odrodzi.
Do twierdzeń pastorów anglikańskich chciałbym się jednak odnieść.
Sam kiedyś napisałem niedwuznacznie o prawdziwej roli Józefa. I dziś w świetle powyższego, chciałbym do tego powrócić. Też uważam za wysoce prawdopodobne że fizycznym ojcem Jezusa był Józef. Sprawa Ducha jaki został umieszczony w tym ciele, to rzecz odrębna i naczelna zarazem. Był nim oczywiście Jezus Chrystus, syn Boży.
PP, pojawiło się publiczne zakwestionowanie zapłodnienia Marii przez samego Boga.
I słusznie. Należy powiem rozróżniać dwie rzeczy. Biologiczne poczęcie ciała i napełnienie go Duchem. W pierwszym sprawcami jesteśmy my, ludzie, w drugim rzecz dzieje się niezależnie od nas. Nie mamy wpływu na to, jaki Duch wypełni ciało naszego potomka.
Jest to oczywiście bardzo trudne dla Kościoła, ale, już mniej trudne dla wiernych. Natomiast niepokalane poczęcie, taką możliwość, zakwestionuje dziś każdy nastolatek. On wie, że poczęcie to seks, lub in vitro. Innych możliwości nie ma. Co mogę poradzić. Ano, weryfikację. Kościół musi wyjść ze świata baśni, serwowanych swoim wiernym. Wszak Kościół jest głosicielem Prawdy.
Jeśli pojawił się taki głos, on już nie zaniknie. Będzie się powielał i nasilał. Potęgował. I trzeba będzie się z nim w końcu zmierzyć. Zweryfikować kościelne prawdy i dogmaty. Im wcześniej, tym lepiej. Usztywniony w swojej dogmatyczności Kościół przypomina mi sztywność osobnika który połknął kij. Jak każdy rozumie, nie jest to sytuacja komfortowa. Dlatego uważam że Kościół powinien dziś przewartościować swoje nauki, wykazać elastyczność i zdolność przystosowawczą. Inaczej, jeśli wykaże się kompletnym niezrozumieniem, wcześniej czy później, podzieli los dinozaurów. Bez uszczerbku dla idei Boga jak i samego Boga oczywiście.
17.12.09
ps. Chętnych do pogłębienia tematu zapraszam do napisanego wcześniej foolietonu 219. Słowo o Duchu


Komentarze
Pokaż komentarze