1045. Napad na WOŚP
W Płocku zakapturzony osobnik napadł dwie wolontariuszki, kwestujące na rzecz WOŚP pod kościołem. Łupu, puszek, nie udało mu się zdobyć. Sceneria i moment napadu: ludzie weszli do kościoła i wolontariuszki zostały same przed. Jasne, łatwy łup. Tyle że, wolontariuszki mimo iż bił je i kopał, nie dały sobie wydrzeć puszek, krzyczały, wskutek czego napastnik zbiegł.
W związku z tym zdarzeniem mam pewien dylemat. Ludzie idacy na mszę częto nie biorą ze sobą portfeli, portmonetek, tylko mają przygotowane ileś tam, 2,5,10, czy 20 złotych na tacę. I teraz, zastępuje im przed kościołem drogę wolontariuszka Wielkiej Orkiestry z puszką. Co mają zrobić? Czy pieniądze przeznaczone dla księdza, /często niepodzielne/, dać Owsiakowi, czy zanieść na tacę? I czy w takim przypadku wolontariuszki nie przekraczają norm, dobrego obyczaju chociażby?
A ów napad, czy to był zwyczajny napad, czy „tylko” agresja młodego człowieka najzwyczajniej oburzonego wyborem miejsca do „orkiestrowego grania”?
Oczywiście tak czy owak, napad jest napadem, przekroczeniem wszelkich możliwych norm i złamaniem prawa.
Przykład ów, /zakładając jednak podłoże konfliktowe/ wskazuje dobitnie jak to jest jak w grę wchodzi konflikt interesów. Na każdym szczeblu. Mafinym, międzyobywatelskim, firmowym, koncernowym, partyjnym, itp. Im wyżej tym gorzej, bo tym większa kasa wchodzi w grę.
Ten bezpieczny świat…
I tym oto opty…
10.01.10


Komentarze
Pokaż komentarze (3)