1050. O seksie i nie tylko
Młodzi są specjalistami w szybkich numerkach. My, pokolenie dojrzałe, odstajemy. Chociaż, są wyjątki. Ale o tym za chwilę. Generalnie młoda ciągnie chłopaka na chatę na seks. Ale jest matka, mówi chłopak. Spoko, mówi młoda, włączę jej gierkę na kompie i na co najmniej pół godziny mamy ją zgłowy. No i szybki numerek w pokoju młodej. Ale, to działa również w drugą stronę. I to o wiele lepiej. Co robisz, pyta mama która wpadła do domu z facetem, młodego/młodą. Właśnie włączyłam gierkę - xjhadnaxxbv. O, to mamy 3 godziny czasu, mówi mama, obcykana w grach. A trzy godziny to czas na co najmniej 20 szybkich numerków. Tylko, jaki mężczyzna temu sprosta? Ale tu nie o to chodzi. Chodzi o to że starsi też mogą być sprytni i to o wiele bardziej. No ale to już kwestia czasów. Nowożytnych. Generalnie jestem za. Człowiek po seksie jest wyluzowany, odstresowany, może być na każdej fali. Twórczy. Poza tym, jest pełen miłości i tolerancji.
Na kanwie powyższego chciałbym nawiązać do problemu aborcji - ochrony życia poczętego. Mój starszy znajomy /po 50/ wpadł jak sztubak. Zadał się z, przyznam, przeuroczą, seksowną 39-latką, która po dwóch tygodniach igraszek, nieoczekiwanie zaszła w ciążę. I oto ów, który nie miał etycznych watpliwości co do usuwania ciąży/płodu w pierwszych 6 tygodniach, zaczął je mieć. Po pierwsze ocenił że to jego ostatnia szansa na dziecko. W pełni /jego/ sił witalnych. Po drugie, opanowało go intuicyjne przeczucie że to dziecko będzie największym sukcesem jego życia. I nagle, w jednej chwili ów płód, /a raczej jeszcze kropla w kropli/ stał się niezmiernie ważny, stał się już jakby osobą. A przynajmniej czymś, o czym myśli się w kategoriach osoby. I muszę przyznać, że doskonale rozumiem tak jego, jak i jego rozterki. I zaczynam rozumieć obrońców życia poczętego, przeciwników usuwania ciąży. Zapłodnienie kobiety to inicjacja życia, naciśnięcie na programie –Natura-, guzika - życie.
Owszem, można usunąć ciążę. Jest to jednak zniszczenie cząstki – samego siebie, może już niepowtarzalnej i nie do powtórzenia. Ilu umknęło nam w ten sposób geniuszy którzy mogli/by przenieść nas cywilizacyjnie w szybkim czasie o całe stulecia w przyszłość, nie sposób teraz przewidzieć. Jestem jednak pewien że umknęło nam wielu. Co jednak powiem w kwestii ochrony/usuwania życia poczętego/płodu?
No cóż, zgodnie z własnym sumieniem, pozostawiam decyzję przede wszystkim kobiecie, lub kobiecie i jej partnerowi. Bez względu na hipotetyczne straty dla /rozwoju/ całej ludzkości. Bez względu na to iż rzeczywiście, w pewnym sensie jest to po prostu mord. A przynajmniej, na tym etapie, zniszczenie zarodnika. Zarodka.
Dlaczego?
Po pierwsze, niech decyduje – wolna wola, po drugie, do wszystkiego trzeba dorosnąć, dojrzeć. I mam nadzieję, że taki czas nadejdzie. Samoistnie. Bez przymusu, nakazów i zakazów. Rozwój ludzkości przyniesie bowiem ze sobą całkowitą eliminację prawa. Nie będzie potrzebne, ponieważ my dorośniemy do statusu - człowieka.
Póki co, kodeks karny i cywilny – jest jak znalazł. Na szali Temidy. I póki co, kobiety będą usuwać ciąże wg własnego uznania i własnych potrzeb. Aby to zmienić, potrzeba nam jeszcze paru tysiącleci. Lub przynajmniej stu.
I tym oto opty…


Komentarze
Pokaż komentarze (1)