beautyfool beautyfool
96
BLOG

256. Mechanika Kosmosu

beautyfool beautyfool Rozmaitości Obserwuj notkę 0

 

 
1051. Mechanika Kosmosu
Wstęp.
W poprzednim foolietonie pisałem jak człowiek do człowieka. W tym jak „człowiek który zobaczył”, odzierający nas ze złudzeń. Ale, czy to co przypada nam w udziale, jest nam dane, ziemskie „życie”, jest piękne? Z pewnością tak. Dlatego tak je kochamy.
 
PP, oprócz instynku życia, mamy zaszczepiony, genetycznie zakodowany, instynkt rodzicielsko-macierzyński, wywodzący się z prostej linii ze zwierzęcego, żeby nie rzec, zwierzęcy. Oto w co nas wyposażyła Natura, - Stwórca. Oczywiście fakt posiadania go również przez zwierzęta, może świadczyć o tym, że u podstaw, tworząc życie na Ziemi, Stwórca dał szanse wszystkim i nie było z góry ustalone, kto się wybije i przejmie prymat na Ziemi. Pozostawiono to przypadkowi. Dostosowawczemu. W każdym bądź razie na dinozaurach się zawiedziono, a przejęcie prymatu przypadło w udziale homo saspiens. Co to oznacza. Ano oznacza że zostaliśmy wybrani/zaklasyfikowani na nosicieli dusz, z których każda, przynajmniej informacyjnie jest taka sama. I generalnie są obce człowiekowi który je nosi. Mało tego, dusze w kręgu jednej rodziny też są sobie obce, w każdym razie nie ma wśród nich więzi rodzinnych. Wszystkie sa bytami wiecznymi i niezależnymi. Łączy je owszem, przynależność do świata Stwórcy. Są może nawet jego, w niepojętym jeszcze dla nas znaczeniiu, - dziećmi, którą to ideę Stwórca stara się /być może/ odbudować i zaszczepić im, na przykładzie wzorca ziemskiego. W czym my Mu jesteśmy pomocni. Ba, niezastąpieni.
Wracając zatem do instynktu macierzyńsko-rodzicielskiego. Jest on przekazywany potomkom, z pełnym powodzeniem, łącznie z relacją zwrotną potomek – rodziciele. Jednak tak naprawdę jest to tylko nasza ziemska imaginacja, w której odgrywaniu mamy swoją część, swój udział, coś dla siebie. Owszem, rodzina, rodzicielstwo może być piękne, ale jest to li tylko nasza ziemska….efemeryczna impresja. Tak naprawdę produkujemy bowiem tylko naturalne, biologiczne opakowania dla dusz, z którymi żaden noszący nie ma nic wspólnego. Owszem, mamy dla siebie iluzję rodziny, która nas cementuje, łączy i zachęca do kopulacji, produkcji „opakowań”. Nie powiem, idea rodziny jest piękna. A w tym przypadku perfekcyjnie użyteczna. Szkoda tylko że czasowo tak nietrwała, – nie wieczna. Czyli nie mająca miejsca w wiecznym świecie. No ale oczywiście, to już wiemy. Wieczność to nie my.
I tym oto opty…
26.01.10
 
ps. Z drugiej strony patrząc, możemy być więzieniem dla dusz, które sprzeciwiły się Bogu i tu się „resocjalizują”. W miarę resocjalizacji my będziemy stawali się coraz bardziej ulotni, dusze będą miały możliwość opuszczania naszych ciał, „wychodzenia na przepustkę”, aż do pełnego ich wyzwolenia. Co wtedy z „opakowaniami”? Staną się niepotrzebne. „Z prochu powstałeś, w proch się obrócisz”. Nieodwracalny proces. Oto nasza historia wpisana w koło Wszechświata. Ziemski Pitaval. Ale nie smućmy się. Te 70-100 lat, to też szmat czasu. I warto go przeżyć pięknie i w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku. Z pominięciem oczywiście obowiązku noszenia duszy, na który to, nie mamy żadnego wpływu.
I tym oto opty…
 
beautyfool
O mnie beautyfool

z sympatiami dla prawicy, aktualnie neutralny. analityczny umysł, sprawiedliwy i trzeźwy w sądach i osądach, z humorem. Niezależny, nie ma dla mnie tematu - nie do ruszenia. mail: dilimp@gmail.com

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości