1058. Głuchym na pociechę
Jest w Szczecinie firma „Geers”, /filia łódzkiej/, która rozprowadza/sprzedaje komponenty do uszu. Akcesoria. Zaraz pewnie ktoś spyta – jakie? – Kolczyki czy i/tp., ale nie, to nie to. Mianowicie oni sprzedają aparaty słuchowe. Nie mogę oczywiście powiedzieć że mam coś wspólnego, bo zaraz by wyszło że jestem przygłuchawy. I poprosili mnie abym im jakąś reklamę, slogan, czy cokolwiek. Jako literato-satyryk. Już mam, mówię po chwili zastanowienia.
Wiecie, oni dają głuchemu /obywatelowi/lce/ na tydzień bez kasy aparaty do przetestowania. No i wziął dziadek i po tygodniu, czas zwrotu, a jego nie ma. No więc telefon, nie odbiera, więc młoda z Geers przejechała się do miejsca zamieszkania. No i tam się dowiaduje że dziadka przejechał tramwaj. Na pół. Ale zszyli i ma się dobrze. Więc ta w te pędy w auto i do szpitala. No i fakt. Dziadek leży, nawet uśmiechnięty, aparacik w uchu, cały, bo dziadka na szczęście przejechało wpół, no więc młoda pyta jak to się stało. Ano, mówi dziadek, tramwaj, słyszałem dokładnie. Tylko okulary mi spadły……………………………...
No i widzicie. To – samo życie. W wersji dla Geersa ma być nieco inaczej. Końcówka. Owszem, okulary spadły i nic nie widział, ale dzięki aparacikowi słuchowemu firmy Geers, słyszał nadjeżdżający trawmwaj tak dokładnie, że w ostatniej chwili udało mu się uskoczyć. No i mamy trzy pozytywy. Dzięki aparacikowi dziadek uratowany, potencjalni klienci – zachwyceni/happy, no a firma – również.
Z aparatem słuchowym firmy Geers – nie przejedzie cię żaden tramwaj!
Dziś wyjątkowo nie połączę opowiastki z żadnym wyskokiem naszych polityków. Chociażby dla zachowania dobrego smaku. Tego foolietonu.
I tym oto opty…
17.02.10


Komentarze
Pokaż komentarze