1066. Ja, dom i psy
Dokładnie tydzień temu kolega przywiózł mi psa. Na przechowanie, lub żebym znalazł psinie dom, jako że ja już psa /również czarnego owczarka niemieckiego, tzw. wilka/, mam. Właściciel, nasz wspólny znajomy, ma raka mózgu i wybierał się do szpitala. Jednak nastąpiła zmiana i w piątek kolega umieścił go w hospicjum. Wczoraj zmarł.
I tak oto zostałem z psem. A raczej z dwoma. Przez tydzień czasu nie udalo mi się znaleźć wśród sąsiadów i znajomych, chętnego. A suka ładna, 8 lat czarna, wysterylizowana, łagodna, lubiąca dzieci. Naprzeciwko mam dwie rodziny sąsiadów, które do niedawna miały psy, ale umarły im ze starości. Trauma po tym jest taka, że nie chcą w tej chwili następnych. Przekonałem się, że bardzo trudno jest znaleźć dorosłemu psu normalnych opiekunów i porządny dom. Póki co, będzie więc u mnie. Ale ja swój dom będę na wiosnę remontował i sprzedawał. I co wtedy z psami? Sam będę miał problem. Chyba że zrobię inaczej. Dam ogłoszenie że oddam DOM z psami za darmo. Chętnych będą z pewnością tabuny. I każdy będzie opowiadał, jak to on, oni, cała rodzina, kochają psy. Tylko że potem ta kolejka mocno się przerzedzi, albo i całkiem zniknie. Jak okaże się że dom, owszem, za darmo, ale za psy trzeba zpłacić sześćset tysięcy, po trzysta za sztukę.
Takie życie. Póki co, dajemy radę.
I tym oto opty…
16.03.10


Komentarze
Pokaż komentarze (2)