1 maja - inaczej
1-go maja w robotnicze święto
mieliśmy trybuny i orkiestrę dętą
i na tych trybunach nadętych oficjeli
póki tego wszystkiego diabli nam nie wzięli
przed nimi szło się w pochodzie,
co miało ciąg znaczeń
bo oni tam siedzieli jak bydła poganiacze
a jak brakowało i chęci i chętnych
/przed nimi defilować/
- pomysł z życia wzięty,
po, płacili stówę za maszerowanie
a ten co niósł sztandar, dwie dostawał za nic
no, nie za nic, za pochód i w nim uczestnictwo
takie to było czasów, idej, posłannictwo.
potem były majówki, /to tak dla osłody/
kiełbaski i piwka, oranżadki, wody
/te z saturatora, kto młody ten nie wie/
ale jakby wiedział, rzekłby dziś – badziewie
a, byli przodownicy, pracy, wyróżnieni
który tam więcej nakładł cegieł czy kamieni
czy więcej procent normy wyrobił w swym czasie
to były ozdobniki, rzekłbym, klasy w klasie
bo wtedy przy władzy była robotnicza
czy raczej przedstawiciele, taka top-lewica
do wyborów robili sami swoje listy
skutkiem czego skutek był tu oczywisty
wybierali się sami, bez względu na głosy
takie były wtedy nasze polskie losy.
Dzisiaj się nie pchają żadni na trybuny
Pomni tamtych doświadczeń
I niepewni tłumu
Z którym różnie bywa, gdy nie wniebowzięty
Wtedy może ponieść różne transparenty
/na przykład – precz z władzą!/ co jest źle widziane
bo od razu stawia notabli pod ścianę
dlatego dziś władzy /rzeknę mimochodem/
najlepiej na dystans, z dala żyć z narodem
a jeszcze najlepiej jakby wybył cały
z kraju na emigrację, dla ogólnej chwały
i tam żył, pracował i się nie narowił
znaczy, regularnie słał kasę rządowi
na utrzymanie państwa, naszej państwowości
rzecz jasna, a nie z, – do rządu miłości.
Rząd miałby latyfundia, kresy we władaniu
Całą Polskę na własność /we własnym mniemaniu/
A jakby ktoś napadł, żeby kraj zagarnąć,
Słałby smsy z prośbą o ofiarność,
Żeby naród przyszedł, obronił, przegonił
Tych co to napadli, grabieżców, wałkoni
A potem się wyniósł, zgodnie z dolą własną
Bo rządowi z narodem byłoby już ciasno
Za ciasno zwyczajnie w owych latyfundiach.
A spotkania z narodem? W 1 maja, w Mundial.
Może ktoś tu powie na mnie żem filister,
Jednak spytam, po co, nam tyle ministerstw
W takiej sytuacji, gdy rząd tylko w kraju
Dla dobrego smaku czy też obyczaju?
Można by okroić, /bez specjalnej grandy/
Zostawić spraw zagranicznych, oraz propagandy
Czyli mówiąc ściślej, w ramach tej odnowy
Owe dwa, rząd, oraz, urząd nasz skarbowy
Jako ten najważniejszy, niezbędnik całości
Żeby dobrze wyliczał podatki od włości
Posiadanych przez naród, co na emigracji
I to tyle było/by w tej sytuacji.
Puenty nie dopiszę, dopisze się sama.
Jak się poczta spóźni, będzie rządu dramat.
Zatem w specyfice tej, by była jasność
Rząd musi mieć jeszcze i pocztę na własność
Czyli, patrząc ogólnie i z tej perspektywy
Rząd się bez narodu nigdy nie wyżywi
Co tu już spuentuję, morałem na tacy:
Naród jest rządowi potrzebny do pracy
Czyli, 1 maja, było, jest i będzie.
Jakby się skończyło, powiem krótko: danger.
1 maja 2010


Komentarze
Pokaż komentarze (2)