66 obserwujących
1227 notek
1218k odsłon
  171   3

O wspólnym państwie Polski i Ukrainy

Wojna putinowska na Ukrainie, liczna migracja ze wchodu wrzuciły ten temat na tapetę i to tak mocno, że stał się wiodącym tematem prezydenckiego przemówienia z okazji 3 maja.

Korzyści byłyby oczywiste: powstałoby jedno z najsilniejszych państw Europy i jedno z najsilniej rozwijających się, zdolne do powstrzymania rosyjskiej agresji na Zachód, politycznej, ekonomicznej i politycznej. Ale zdolne też do powstrzymania podobnej agresji Niemiec na wschód. Te oczywiste walory wskazują też jak bardzo trudne byłoby stworzenie takiego państwa.

Osobiście byłbym jednak zwolennikiem tego, by w tym kierunku iść, zdając sobie jednocześnie sprawę z tego, że, gdyby powstało, byłoby to państwo zupełnie inne inne, niż I RP. W XVI-wiecznej RP polska szlachta dominowała kulturalnie nad ruskimi bojarami. Nieprzypadkowo. Była to jedna z najlepiej wykształconych i najbogatszych warstw społecznych całej ówczesne Europy. Mieliśmy elity wysokiego sortu. Dziś tak nie jest. Nasze elity polityczne to albo ludzie o mentalności i poziomie karbowych, wywodzący się głównie z strony PZPRowskiej albo pozoranci z dawnej strony solidarnościowej. Brak elit politycznych skutkuje brakiem elit naukowych (spauperyzowanych) i artystycznych (sprostytuowanych). Jakoś bronią się jeszcze elity gospodarcze i kościelne, choć też szału nie ma.

Ma jednak Polska całkiem solidną konstrukcję opartą na najsilniejszych sojuszach gospodarczych (UE) i polityczno - militarnych (NATO) oraz zupełnie solidne doły społeczne: nie zepsute, pracowite, religijne, oparte, ciągle jeszcze, na zdrowych zasadach moralnych.

Aż się prosi by na ten kadłub gnijący od góry wrzucić autentyczne niepodległościowe i ambitne elity ukraińskie które wyłoni długa i zwycięska - w co wierzę - wojna. Tylko wtedy jest nadzieja, że:

a. takie państwo/unia/sojusz powstanie

b. będzie silne.

W tym nowym państwie mielibyśmy więc raczej proces odwrotny niż w I RP: to Polacy, z czasem, liczonym w długich dziesiątkach lat, ulegaliby ukrainizacji, podobnie jak wcześniej ruscy bojarzy polonizacji. Najprawdopodobniej powstałby nowy naród o podwójnej identyfikacji, ale z przewagą pierwiastka ukraińskiego (tak jak kiedyś: gente Ruthenus, natione Polonus ).

Nawet wtedy byłoby warto. Byłby to największa gwarancja bezpieczeństwa i dobrobytu ludzi żyjących miedzy Donem a Odrą.

Jeśli zaś chodzi o drugą ofertę: wspólna Europa pod zarządem niemiecko-francuskim, to widać czym to sie kończy: kobietom nie chce się rodzić dzieci co wymusza import ludzi o innym kodzie kulturowym, który w końcu rozbije to państwo jak kiedyś podobny proces rozbił Rzym. Dokładnie wtedy, gdy skończył się socjal. Tyle, że potrwa to dłuższy czas. Poza tym cóż, historia uczy, że Niemcy, gdy uzyskają za dużo władzy to koniec końców zawsze doprowadzają do katastrofy, w której giną miliony. I to Polacy i im podobni będą pierwsi do ginięcia, bo w takiej UE jak jest teraz, to my zawsze będziemy postrzegani jako gorsze prowincje, posługacze, jak Buriaci, muzułmanie w dzisiejszej Rosji.

Lubię to! Skomentuj6 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale