Kto niechciałby być jak Zorro i James Bond w jednym? Mieć inteligencję Einsteina, elokwencję Berlusconiego i mądrość papieża?
Realia jednak są jakie są.
Podobnie myślimy o naszych przywódcach. Fajnie byłoby, gdyby byli krzyżówką Kazimierza Wielkiego z Ryszardem Lwie Serce, ale nie są. Przyzwyczailiśmy się do tego. Ale żeby doszło do tego co teraz?
Donek Kłamczuszek i Bronek Zajęcze Serce.
Po czym poznać, że polityk kłamie? Bo rusza ustami. Niby prawdziwe. Zawsze jednak politycy, media, dbali przynajmniej o utrzymanie pozorów. Starali się tłumaczyć, okazywali skruchę. Do teraz.
Przypomina mi się Andrzej Halicki, który rano zarzeka się, że nie będzie podwyżki podatków, a parę godzin później spokojnie oznajmia, że podwyżki będą. Na zarzut dziennikarza dlaczego kłamał wzrusza ramionami. Sam dziennikarz też szybko ucieka w inne pytanie jakby wstydząc się swojej niedojrzałości politycznej.
Obłuda, tumiwisizm, hipokryzja. Kłamstwo i chamstwo na piedestale. Po prostu syf. Podwyżkami podatków jeszcze ktoś się martwi. Tym, że premier kłamał jeszcze 3 tygodnie wcześniej już niewielu, no bo co z tego.
Patrzę czasem wstecz, na XX lat III RP.
Agent Bolek. Pijak Kurwoń. Demoniczni nienawistnicy bracia Kaczyńscy. Pijak i kłamczuch Kwaśniewski. Obrońca esbeków Michnik. Agent SB Moczulski. Niezguła Mazowiecki. Duce Krzaklewski. Nieudacznik Miller. Oto nasi polityczni przywódcy przez 20 lat.
Porównuję to z II RP. Tam też były kłótnie. Czasem większe niż teraz. Bardziej gorące i ostre. Ale oni potrafili przynajmniej wychować pokolenie AKowców. Jedno z najwspanialszych w naszej historii.
Kogo wychowała III RP? Pokolenie lemmingów?
Kryptolodzy, którzy rozszyfrowali enigmę. Socjolodzy. Zastęp Skamandrytów. Zwycięzcy Challange'u. Naukowcy, pisarze, poeci, artyści, konstruktorzy, ekonomiści. Wybitni przywódcy polityczni. Oto dorobek II RP.
Czego przez XX lat dorobiła się III RP? Pisarz Sapkowski, chodziarz Korzeniowski, grafik Bagiński, muzyk Górecki, kryptolodzy którzy stworzyli system Sylan rozwalony przez polską bezpiekę? Nie za mało na XX lat?
Prawdą jest, że konserwatywne zaborcze monarchie mimo licznych minusów stworzyły lepsze fundamenty intelektualnych elit niż zdeprawowany, kultywujący lizusostwo PRL.
Czy to tłumaczy wszystko?
Nie sądzę.
Fundamentem III RP jest gruba kreska, czyli zrównanie w prawach, ale już nie w materialnych ususach katów, ofiar i niezaangażowanych.
Drugim fundamentem jest pogarda elit dla tłuszczy, która choć im zaufała, i wyniosła ich do władzy, to jest zbyt durna by zrozumieć mądrość etapu. Dlatego lepiej ją oszukiwać niż powiedzieć prawdę.
Stąd każdy sobie rzepkę skrobie.
Były jednak dwa momenty w ostatnim XX-leciu, które połączyły niemal wszystkich, również rozproszonych po świecie Polaków. Śmierć papieża i katastrofa smoleńska.
Śmierć papieża minęła, nie była przełomem, ale pozostawiła po sobie dobre wspomnienie.
Obecnie obserwujemy, jak większość naszych mediów oraz władze publiczne usilnie pracują nad zohydzeniem ofiar katastrofy smoleńskiej.
Co zostało obecnie rządzącym, z ich solidarnościowych ideałów?
"Upierdolić chuja", "jebać leszcze", "kto nie Mieciem tego zmieciem", "fura, skóra i komóra". To jedyne ideały obecnej władzy jakie dostrzegam.
Jednak, czy tacy liderzy nie są autentyczną personifikacją obecnych czasów? Czasów syfu?


Komentarze
Pokaż komentarze (9)