2015:
wiosna: prezydent
lato: rzecznik praw obywatelskich
jesień: sejm i senat
zima: szef IPN
2016;
wiosna: szef NBP
lato: KRRiTv
2017
jesień: szef CBA
Tyle zyskuje ekipa, która zwycięży dubeltowe wybory w 2015 r.
Wielu publicystów twierdzi, że Jarosław Kaczyński zdecydował się na poświęcenie przyszłorocznych wyborów.
Patrząc z czysto merkantylnego punktu widzenia, dla PiS ostatnie wybory prezydenckie były zdecydownie najważniejsze. Gdyby partia ta uzyskała prezydenturę, wówczas miałaby szansę na realną władzę, po ewentualnym zwycięstwie w wyborach parlamentarnych. Z wrogim prezydentem ewentualne sfomowanie rządu daje może władzę, ale już uchwalanie ustaw byłoby problemem. Dodając do tego wrogą postawę skoncertowanych mediów i gwałtowną potrzebę reform, niepewnych koalicjantów byłoby to wejście na ścieżkę, którą zaczął kroczyć AWS. (Nie bardzo rozumiem dlaczego wielu komentatorów twierdziło, że dla PiSu najlepsze byłoby minimalne przegranie wyborów prezydenckich?)
Z drugiej strony oddanie władzy PO oznaczałoby pogrzebanie śledztwa smoleńskiego, brak sejmowej komisji śledczej odnośnie zachowania władz wobec katastrofy, oddanie glorii gospodarza Euro 2012, brak komisji śledczej za aferę hazardową. Do tego ciśnienie i frustracja dołów partyjnych, x szkód w rodzaju kontrakt gazowy z Rosją, interesy Rychów ze Zbychami (pytanie czy odwracalnych?)
Mimo wszystko i tak zwycięstwo w wyborach 2015 jest ważniejsze niż to w 2011. Wydaje się, że PiSowi łatwiej, w związku z widoczą nieudolnością i brakiem cojones PO, jest je uzyskać z pozycji opozycyjnej niż rządowej. Jak to jednak miałoby się do słów Kaczyńskiego, że najważniejsza jest teraz kwestia smoleńska?
Dla PO 5 lat bez CBA, bez wściekle patrzącego na ręce prezydenta to raj dla interesów. Jedynymi kontrolerami rządu Tuska byliby GW, TVN i Julia Pitera. Dochodzi do tego duża szansa na kolejne zwycięstwo.
Możliwe więc, że krótkoterminowe cele PO i PiS są zbieżne.
Pozostają jeszcze wyborcy, którzy nigdy nie wybrali 2 razy z rzędu tej samej ekipy (choć 2xKwaśniewskiego tak). Czy zdecydowaliby się na potrójny wybór tych samych twarzy (w końcu opatrzyli się i Pazura, i Britney Spears, a i popularność Dody się kończy).


Komentarze
Pokaż komentarze (7)