Na przełomie października i listopada, czyli w okresie trwającej kampanii samorządowej ogłoszony zostanie raport MAK. Jego teza będzie prawdopodobnie nastęująca:
Główną przyczyną wypadku była brawura pilotów, którzy próbowali lądowania w bardzo złych warunkach pogodowych i m.in. nie zważali na ostrzegawcze sygnały systemu TAWS. Tego typu postawa pilotów mogła wynikać z chęci wykazania się przed głównodowodzącym sił powietrznych, który znajdował się w kabinie (być może na skutek polecenia swojego zwierzchnika) i milcząco akceptował posunięcia pilotów. Zaznaczyć należy, że załoga w tym składzie wykonywała jeden z pierwszych lotów, nie była też dostatecznie zapoznana w właściwościami TU 154 po remoncie, m.in. na skutek nie korzystania z symulatorów lotu.
Strona polska będzie miała możliwość odniesienia się do raportu końcowego MAK w ciągu 60 dni. Jednak odniesienie takie nie nastąpi, ponieważ Polacy nie będą mieli możliwości przebadania przebadania wraku (nawet gdyby mieli, to trudno tego będzie dokonać w warunkach zimowych). Poza tym polscy obserwatorzy uczestniczyli (a przynajmniej mieli takie prawo) w badaniach technicznych MAK-u, i nic nie wiadomo, by wnosili sprzeciw. Nie da się również udowodnić winy kontrolerów nie dysponując zapisami z wieży. Nic też nie wiadomo, by polscy obserwatory akredytowani przy MAK wnosili uwagi do pracy kontrolerów. Poza tym J. Kaczyński i Macierewicz będzą kwestionować stanowisko rządu, więc w imię zgody takiego stanowiska nie będzie.
Nie odniesienie się przez Polskę do raportu MAK w ciągu 60 dni będzie skutkować jego akceptacją.
Polskie śledztwo badające przyczyny katastrofy stanie się wówczas bezprzedmiotowe, ponieważ, zgodnie z normami prawa w tej samej sprawie nie może być dwóch różnych rozstrzygnięć. Wnioski MAK będą więc musiały być zaakceptowane, a polskie śledztwo, w tej części, zostanie zawieszone. Jeśli nawet komisja Millera ogłosi jakieś ustalenia to i tak będą one niewiążące, ponieważ akceptacja raportu MAK będzie mieć charakter umowy międzynarodowej, czyli aktu wyższego rzędu niż krajowy.
Trwać będzie oczywiście śledztwo prokuratorskie, ale niezależna prokuratura będzie musiała przyjąć zaakceptowane przez państwo przyczyny katastrofy.
* * * * *
Moja wiedza o prawie jest niewielka, więc tego typu scenariusz to raczej science fiction, jednak, jeśli przeczyta to ktoś z wystarczającą wiedzą, prosiłbym o wypowiedź, czy tego typu scenariusz jest możliwy.
* * * * *
J. Rolicki w programie B. Wildsteina sugerował, że Rosjanie "konfabuluja" odnośnie wyposażenia smoleńskiego lotniska, ponieważ się tego wstydza. Tymczasem w Raporcie Końcowym, MAK i tak będzie musiał wskazać;
1.10 Informacje o lotnisku. Informacje o lotnisku; jego wyposażeniu i stanie urządzeń albo o strefie startu lub lądowania, jeśli nie jest to lotnisko.


Komentarze
Pokaż komentarze (11)