Scenariusz programu był jasny: dwie agresywne nie przebierające w słowach panie miały zakrzyczeć i zaboksować dwóch spokojnych panów.
Refleksje:
Refleksja nr 1
Co takiego ma w sobie Tomasz Lis, że w jego programie baby dostają kręćka? Dwie panie profesor (Waltz, Środa) i przedstawiciel KE (Thun), w innych razach spokojne stateczne matrony tutaj zamieniają się w rozgdakane, rozemocjonowane, wcinające się przekupy.
Refleksja 2
Może przemiana to nie "efekt Lisa", ale wyraz dbania o młodych, wykształconych, dobrze sytuowanych, którzy, jak celnie ujął Brixen, na weekndy wyjeżdżają do rodziców po jedzenie w słoikach, i przyzwyczajeni są, że najfajniej jest przyglądać się chryjom na zabawach. Nasz target nasz pan.
Refleksja 3.
Jak fajnie jest posluchać mądrego człowieka. Myślę o prof. Krasnodębskim, który pokazał intelektualną klasę, brak zacietrzewienia i, rzadką dziś, autonomię myślenia.
Miło było też patrzeć jak ten spokój, i wypowiedzi oparte na argumnetach, z wolna uspokajały rozgdakane markietanki Tuska. Przypuszczam, że uruchomiło się uczucie wstydu.
Refleksja 4
Uznanie dla posła Błaszczka, głównie dlatego, że pozwalał mówić prof. Krasnodębskiemu i nie wcinał mu się w wypowiedzi.
Refleksja 5
Jaki był cel zaproszenia do programu p. Thun?
Refleksja 5
Córka pana Wassermana to jednak gwiazda. Czapki z głów. Tylko kobiety potrafią być jednocześnie, piękne, ujmujące, inteligentne i mądre.


Komentarze
Pokaż komentarze (24)