Członek KRRiTv K. Luft dla Rz:
KL: Trudno się zgodzić na sytuację, w której widz, by wyrobić sobie opinię o danej sprawie, musi obejrzeć nie jeden program, ale dwa albo i trzy. Chciałbym, by każdy program umożliwiał ocenę problemu, którego dotyczy, przez prezentację rozmaitych punktów widzenia. Tymczasem są programy, gdzie te zasady całkowicie lekceważono. (...)
Rz: Takie poglądy też funkcjonują w społeczeństwie.
KL: Ale w relacjach muszą być skonfrontowane z innymi. Media publiczne to nie teren, gdzie różne siły polityczne mogą wynajmować własne poletka i umieszczać tam przychylne dla siebie programy.
Cóż więc się stanie z "Tygodniem Jacka Żakowskiego"? Czyżby radykalna zmiana formuły?
Oczywiście żartuję, wszak różnic punktów widzenia między "Gazetą Wyborczą" a "Polityką" nie dostrzegają jedynie ślepi. Zaś stosowanie wobec wybitnej osobowości medialnej tych samych reguł co wobec jakiegoś Sakiewicza przystoi jedynie ludziom bez kultury i bez klasy.
Czy koncepcja programów publicystycznych, którą przedstawił Luft jest dobra?
Teoretycznie tak.
W praktyce jednak, na dziś dzień, sprowadza się ona do ograniczenia wolności słowa.
Ponieważ ci, dla których pluralizm rozciąga się między ks. Małkowskim a J. Pospieszalskim są karani, w przeciwieństwie do tych, dla których pluralizm to przestrzeń między Kuczyńskim a Solską.
Nie tak dawno wyśmiewano się z ludzi dążących do koronacji Jezusa Chrystusa na króla Polski. Nic dziwnego skoro na tronie polskich mediów zasiadła Święta Hipokryzja.


Komentarze
Pokaż komentarze (11)