foros foros
1419
BLOG

Szarża husarii

foros foros Kultura Obserwuj notkę 24

 W wywiadzie dla portalu Blogpress prof. A. Zybertowicz stwierdził, że praca w wielkich korporacjach i unioeuropejskich czebolach czyni młodych, wykształconych z wielkich miast patriotami. 

Dzieje się tak, ponieważ w pewnym momencie, mimo niewątpliwych przewag nad konkurencją, napotykają oni szklany sufit, który uniemożliwia awans. Ci zaś, którzy mimo wszystko awansują widzą w jaki perfidny sposób Polska jest "cykana" przez wielkich. 
Okazuje się, że w tych najnowocześniejszych instytucjach obowiązuje coś w rodzajau parytetu, czy etykiety. A funkcja Polski sprowadza się tutaj raczej do roli dojnej krowy niż współgospodarza. 
 
W jaki sposób można zmienić ten stan rzeczy? Logika podpowiada dwie drogi:
  • Jedna to realne działania, budująca siłę kraju, nazwijmy ją drogą kazimierzowską (od Kazimierza Wielkiego)
  • Druga to promocja naszych dotychczasowych osiągnięć, czyli mówiąc wprost propaganda.
 
Droga "kazimierzowska" jest dla naszego kraju przez dłuższy czas zamknięta. Najważniejszą przyczyną są główne cele polityczne obecnej, monopolistycznie władającej ekipy. Bardzo jasno wyznaczył je niedawno premier Tusk:
- Ma być dobrze tu i teraz
- Chcę przejść do historii jako Donek Fajny Gość
 
A, że korytka władzy wciąż pełne, Putin i Merkel klepią po plecach, media i celebryci chwalą, to cele zostały zrealizowane, obecnie chodzi jedynie o utrzymanie status quo.
W jaki sposób? Ot porównajmy dwie eurokariery:
HGW zręcznie kierowała pracą bufetów i sanitariatów w EBOiR i teraz jest czołową postacia PO.
Marta Gajęcka nie chciała dać Gazpromowi taniego kredytu na budowę rurociągu bałtyckiego i min. Rostowski odwołał ją ze stanowiska wiceprezesa EBI.
 
O tym jak duże jest ciśnienie na zdjęcie z Polski etykiety "dojnej krowy", o którym mówił prof. Zybertowicz,  wśród "naszych w Brukseli" świadczy fakt, że to ponoć oni przyczynili się do zablokowania kontraktu gazowego z Rosją. 
 
Skoro więc droga "kazimierzowska" jest, póki co, zamknięta co z drogą "propagandową"?
Kroczą nią wszystkie poważne kraje. Wystarczy przejrzeć to co zrobili Amerykanie w dziedzinie kinematografii. Hollywoodzkie filmy stały się podobnym wyrazem triumfu Ameryki jak dolar czy coca-cola.
Podobną drogą idą nasi sądziedzi i drodzy przyjaciele, Rosjanie i Niemcy kręcąc ostatnio kilka filmów gloryfikujących odwagę i determinację swoich obywateli. Zwłaszcza na uwagę zasługują przedsięwzięcia niemieckie kruszące złą legendę hitlerowskich żołnierzy i Hitlera. 
Wogóle obiektywnie rzecz biorąc, w dobie wojny, z terroryzmem czy czymkolwiek innym, powinien być dobry klimat na tego typu produkcje.
 
Jak na tym tle wypadamy my? Kiepsko. Jedyne czym możemy sie ostatnio chwalić to Katyń Mistrza Wajdy. Film moim zdaniem średni, ale doceniony. Drugie Generał Nil. Film naprawdę bardzo dobry. Trzecie Ogniem i mieczem, znacznie kiepściejszy niż pozostałe dwa. A szkoda. Bowiem w tym właśnie filmie jest element, który, powinien być jednym z naszych koronnych atutów w rozgrywce propagandowej. Mówię oczywiście o husarii. 
Spójrzmy jak w filmie Hoffmana wygląda zwycięska szarża husarii;
 
 
Muzyka owszem fajna. Jednak czy to ma być ta husaria, słynni polish winged hussars, którzy w tej części Europy przez prawie dwa wieki dzelili i rządzili na placach bojów? 
To ma być szarża jazdy (kłusem!), która w XVII w. rozbijała nawet niezwyciężone czworoboki piechoty Gustawa Adolfa? Nie mówiąc o Rosjanach, Turkach, Tatarach, Węgrach, Niemcach?
Mieliśmy najlepszą i najbitniejszą jazdę nowożytnego świata, kto wie, czy nie świata wogóle, a wstydzimy jej się pokazywać.
Przyjrzyjmy się kilku liczbom:
Kircholm:
Polacy: 3,5 tys. (ok. połowa husaria) Szwedzi: 11 tys. 
straty Polaków: ok. 100 zabitych (w tym 13 husarzy i pancernych) Szwedzi 6-9 tys.
bitwa trwała 3h
Biały Kamień;
Polacy: 2000,  Szwedzi 7000 ( tym piechota niemiecka)
straty: Polacy: 50 zabitych Szwedzi 3000
Kłuszyn: 
Polacy 6700 (w tym 5500 husarii) Rosjanie 35-40 tys. (w tym wojska szwedzkie)
Straty: Polacy: 200, wojska rosyjskie ok. 5000 bitwa trwała 5h
Chocim 1621:
Polacy 46-50 tys. (w tym ponad 8000 husarii, Turcy 100-150 tys.
straty: Polacy: 14,5 tys., Turcy 42 tys.
Trzciana;
Polacy+Austia 4,5 tys. (1300 husarii), 
Szwedzi (Gustawa Adolfa) 9000
straty: Polacy 300 zabitych, Szwedzi 1200 zabitych + 500 jeńców
Zbaraż
Polacy 7-15 tys., Kozacy+Tatarzy 200-300 tys.
straty Polacy 3-4 tys., Kozacy+Tatarzy 8-18 tys.
Beresteczko
Polacy 75 tys. Kozacy, Tatarzy 120 tys.
straty Polacy mniej niż 1000, Kozacy-Tatarzy 40-70 tys.
Chocim 1673
Polacy 30 tys, Turcy 35 tys.
straty Polacy małe, Turcy 30 tys. 
 
Dlaczego husaria zwyciężała? Bo była najlepszą i najbardziej uniwersalną jazdą ówczesnej Europy. Kto jednak chce wiedzieć więcej łatwo znajdzie odpowiedź w sieci. Osobiście polecam książkę: Jerzy Cichowski, Andrzej Szulczyński: Husaria. Dowiemy się z niej, że husarze mieli doskonałe, nie znane gdzie indziej konie, najlepszego sortu uzbrojenie, doskonały i trudny do wytrenowania szyk (atak w galopie, najpierw rozproszony, a tuż przed sztosem maksymalnie ścieśniony), dzięki któremu odnosili minimalne straty od ognia palnego. Jednostki husarskie próbowali też tworzyć Rosjanie, ale nie osiągnęli podobnego ducha walki ani poziomu wyszkolenia jak Polacy.  
 
Marzy mi się, by zobaczyć polski film, w którym zobaczę szarżę jednej z najdoskonalszych formacji militarnych w dziejach, co najmniej Europy, jeśli nie świata. Dlaczego tak się nie dzieje? Wszystkie atuty są za: husaria jest bardzo kolorowa i widowiskowa, jest klimat na filmy wojenne, czy wogóle bohaterske (całe serie fantasy, 300 Spartan, niemiecki Stalingrad, rosyjski 1612), na historyczne widowiska rodzima publiczność wali drzwiami i oknami. Dobrze zrobiona trylogia Chocim - Trzciana - Kłuszyn mogłaby się cieszyć popularnością na całym rynku euro-atlantyckim. 
Może po prostu Polacy nie potrafią filować szarż? Przyjrzyjmy się temu, a szarżuje najmniej widowiskowa jazda lekka:
 
 
Mówi się, że każda pliszka swój ogonek chwali. Tymczasem jakoś tak mam wrażenie, że w Polsce łatwiej udałoby się zebrać pieniądze i ekipę na film, w którym krwiożerczy Polacy palą swoich sąsiadów w stodole w Jedwabnym niż na film, w którym zdobywają Moskwę. 
Z drugiej jednak strony, co prawda rządzi nami ekipa kastratów, jednak czasem i eunuchowie, zwłaszcza gdy nikt nie pogrozi paluszkiem, a może nawet pogłaszcze potrafią zrobić coś pożytecznego. Za trzy lata przypada 330 rocznica wiktorii wiedeńskiej. Czyli pierwszego wielkiego zwycięstwa dużej Unii Europejskiej nad agresywną falą islamu. A nuż to jest temat? I modnie, i UE, Angela i Wołodia nie zmarczą brwi, może nawet pochwalą, a w Polsce zasługa. Może czas na dużą europejską kooprodukcję (w której nie przebiłyby się bzdury z Czasu Honoru) pod patronatem prezydenta Bronka? 
Miło byłoby mi, gdyby taki film reżyserował Polak, choć być może najciekawszym wyborem byłby tutaj Volker Schloendorff, twórca niezłych kosmicznych wojowników i obeznany z polską problematyką.
Scenariusz mógłby napisać np. pan Komuda, czy inny utalentowany pisarz pokolenia fantazy, które zafascynowało np. Bagińskiego. A gdyby Komuda czy Pilipiuk nie z towarzystwa, to pozostaje na przykład słabe ale do podrasowania "Cet czy licho" Kraszewskiego. 
Póki co pozostają nam szarże husarii z komputerowych gier
 

 

 

http://www.blogpress.pl/node/5885

dane liczbowe ze źródeł "prezydenckich"

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj24 Obserwuj notkę
foros
O mnie foros

</ script> WAU_small ('33nm7mbknmq3 ") </ script > a counter

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (24)

Inne tematy w dziale Kultura