Czym wg PO miała być postpolityka? Odejściem od sporów ideologicznych na rzecz zwykłego administrowania.
Tyle, że życie nie znosi pustki. Spory ideologiczne zostały więc zastąpione sporami o cokolwiek, byle nie o kwestie programowe. I tak np. gdy J. Kaczyński wystąpił ze swoim artykułem o aktualnej polityce Rosji w regionie minister spraw zagranicznych odpowiedział: Czy Jarosław Kaczyński jest na prochach?
Na inną ostrą tezę o kondominium odpowiedzią było: z jakiej orbity urwał się Jarosław Kaczyński?
Spróbujmy przyponieć sobie najważniejsze, czyli najczęściej cytowane kwestie polityczne ostatnich lat:
- dożynanie watah
- oni stoją tam gdzie ZOMO
- karły moralne
- jaki prezydent taki zamach
- durnia mamy za prezydenta
- uważam prezydenta za chama
- małpa w czerwonym
- borubar, irasiad
- słońce Peru
- duszna atmosfera
- dzielenie Polaków
Przypomnijmy sobie jak to wyglądało przed 2005:
- lustracja
- dekomunizacja
- reformy
- Nicea albo śmierć
- trzy wielkie reformy
- Unia Europejska
- aborcja
- eutanazja
- kara śmierci
- walka z korupcją
- Polska socjalna Polska liberalna
Czym te hasła się różnią?
Te sprzed zwycięstwa wyborczego PiS to hasla znamionujące problemy. Te późniejsze to spór dla sporu, czyli polityka wizerunkowa, postpolityka.
Jeśli nie o racje, to o co się jednak można kłócić, by spór był autentyczny i mobilizował wyborców?
Oczywiście o urodę.
Stąd budowa dychotomii: młodzi, piękni, silni, bogaci, wykształceni, mądrzy, otwarci, wielkomiejscy kontra starzy, brzydcy, roszczeniowi, glupi, zacofani, zabobonni prowincjusze. Mniejsza o to jak jest w rzeczywistości.
By spór był autentyczny i by ludzie w niego uwierzyli trzeba go podkręcać, stad obelgi typu cham, dureń, porównania do komunistów szarganie AKowskiego etosu, chodziło o to by bolało i by druga strona nie pozostała dłużna. I PiS nie pozostawał dłużny, jednak odpowiedzi tej partii mimo wszystko mieściły się zwykle w kanonie kwestii programowych (często tak się mieściły jak Tusk z dopalaczami mieścił sie w granicach prawa).
Jak się okazało w społeczeństwie plebejskim argumenty ad personam okazały się bardziej nośne niż te ad rem. I tutaj brawo dla PO za odkrycie tej prawdy i wyciągnięcie właśniwch wniosków.
Tyle, że ten wybór jakiego dokonała miał równiez drugą stronę. W końcu znalazł się człowiek, który uwierzył, że PiS jest wszechświatowym złem i postanowił to zło zlikwidować czynem bardziej dobitnym i trwałym niż kartka wyborcza.
Czy gdyby spór o racje zasąpił spór dla sporu efekty byłyby podobne? Nie wiadomo. Jednak przez 15 lat nic podobnego nie stało się. Ponadto nawet dla człowieka z problemami psychiczmi inną rzeczą jest spór o racje, a inną nawoływanie do izolacji nawet eliminowania szaleńców.
Jaka w tym wszystkim rola mediów?
Olbrzymia.
Dlaczego PO wybrała postpolitykę miast polityki wartości(sporu o racje)?
Dostrzegam dwie główne przyczyny:
1. część starych sporów została rozstrzygnięta
2. Celem obecnej ekipy jest sprawowanie władzy, a nie udoskonalanie państwa, musi się więc podobać wszystkim (vide: Donek fajny gościu)
Jest też przyczyna trzecia, o której mówił kiedyś i premier Schetyna i J. Korwin Mikke. Otóż programowe konferencje nie interesowały mediów. Wystarczyło jednak zrobić cyrk i już było się na czołówkach (np. Korwin na słoniu i w opasce samuraja). A w dobie polityki medialnej, kogo nie ma w mediach tego wogóle nie ma, albo musi bardzo dużo zapłacić za dotarcie do ludzi.
Media mają swoje racje, bez widowiskowego sporu nie ma oglądalności. Jednak można się spierać widowiskowo w różny sposób. Można jak sen. Romaszewski osadzać przeciwnika jak profesor uczniaka, a można też nawrzucać mu obelg jak Palikot czy Niesiołowski.
Wazną kwestią jest też dobór problemów. Można na przykład pytać kandydata na prezydenta Warszawy o parkingi podziemne, inwestycje, ale można też o to jaki premier bardziej mu się podoba, gest na plakacie.
Można zastanawiać się, nad tym co chce zrobić kandydat na prezydenta, jak bardzo wiarygodne są jego zapowiedzi, a można tematem dnia zrobić oprawki do okularów czy wąsy.
Opamiętajmy się krzyczy Paweł Wroński w Gazecie Wyborczej adresując swoje słowa do wszystkich polityków i dziennikarzy.
Prawda czy kolejna narracja? W zasadzie nie ma to znaczenia. Za miesiąc wybory, za rok następne. Niby dlaczego PO i związany z nią konglomerat medialny miałyby porzucić paradygmat postpolityki, który jednym daje władzę innym pieniądze? Poza tym jest już za póżno. Platformie po prostu brakuje rzeczowych argumentów.
A ofiary? Zawsze są jakieś ofiary.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)