tydzień temu:
I to, że premier Rosji, z taką, a nie inną przeszłością – no przypomnijmy, z resortu który przecież „robił” Katyń - pojawi się z polskim premierem na grobach katyńskich i powie to, co powiedział, powinno być rzeczą tak niesłychanie ważną, i tak cenną, że powinniśmy na ołtarzu tej sprawy złożyć każdą ofiarę.
Tak się składa, że stanowiska głowy polskiego państwa słuchają nie tylko stali słuchacze Radia Zet, wypowiedź, że gest wart jest każdej ofiary, wzbudzić musiała w tych mniej stałych słuchaczach po prostu uśmiech.
Poza tym, skoro prezydent aspiruje do miana reprezentanta wszystkich Polaków, to jego urzędnicy powinni respektować wrażliwość wszystkich Polaków.
dziś:
Jak się bije w piersi sąsiada to zachęca się do politycznej bijatyki.
Te słowa doradca prezydenta wypowiada kilka dni po tym, gdy jego pryncypa, głowa polskiego państwa przepraszał za Antoniego Macierewicza i pana Kurskiego i gdy nawołuje do wyciszenia nastrojów. Komentarz chyba zbyteczny.
O deklaracji łódzkiej:
Nieprawdziwe jest choćby sformułowanie, że ten szaleniec z Łodzi próbował zabić tylko Jarosława Kaczyńskiego.
Nieprawdziwe, oszczercze jest sformułowanie, ze z przyzwolenia władz i policji bito ludzi pod krzyżem.
Deklaracja łódzka:
Sprawca twierdzi, że motywem jego czynu była nienawiść do Prawa i Sprawiedliwości i jej prezesa.
Kilka tygodni temu, obywateli którzy korzystali z konstytucyjnych swobód, bito i lżono przy bezczynności policji.
Od ust głowy państwa wymagać jednak należy powagi, a nie dosyć prostackich prób naginania rzeczywistości w imię kolejnego bon mota. To samo:
Jeśli pan Kaczyński twierdzi, że gdyby PiS doszedł do władzy, to na pewno by tej rury nie było, to ja rozumiem, że myślał o zwycięskiej wojnie z tymi dwoma państwami.
Oczywiście te i jeszcze inne słowne niezręczności, mimo iż czasem wprost negują politykę głowy państwa, nie zostaną panu profesorowi wytknięte przez media.
Pan profesor bowiem nie nazywa się Kownacki, a jego zwierzchnik Kaczyński.
Pan profesor nie zostanie też zdymisjonowany.
Jednak, w imię powagi głowy państwa, uznania dla tutułów profesorskich, wreszcie statusu absolwentów historii, profesor Nałęcz, moim zdaniem, powinien przemyśleć, a najlepiej ograniczyć swoje mediane wystąpienia.


Komentarze
Pokaż komentarze (22)