Zbigniew Ziobro to jeden z najbardziej wyrazistych i najbardziej popularnych w kraju polityków PiS.
Doradca Marka Biernackiego i bliski współpracownik ministra sprawiedliwości Lecha Kaczyńskiego na szersze wody wypłynął podczas komisji Rywina, gdzie zasłynął z uczciwości i bezkompromisowości. Napisał też najdalej idący w oskarżeniach raport, który ostatecznie stał się raportem całej komisji. W czasach rządów PiS stał się ostatecznie najważniejszą obok premiera twarzą rządu. Przeprowadził radykalne zmiany personalne w swoim resorcie (chyba jako jeden z nielicznych). Nowa prokuratura prowadziła kilka głośnych śledztw. Bezwzględność ataków mediów na Ziobrę dorównywała jedynie ich aktywności wobec braci Kaczyńskich. Po upadku gabinetu Kaczyńskiego, rozpoczął się odwet na Ziobrze. Poseł PiS oskarżony został o cokolwiek się dało. Wszysktie te sprawy nie przeszły nawet etapu prokuratorskiego, a część była wyjątkowo głupia i nieudolna (np. rzekomo zniszczony laptop, który dziennikarka, nomen omen KK-Z, włączyła na konferencji prasowej).
Jednak popularność b. ministra sprawiedliwości potwierdzona została w wyborach do PE, gdzie w Małopolsce uzyskał drugi, po Jerzym Buzku na Śląsku, wynik w Polsce zbierając ponad 350 tys. głosów (doliczam tutaj głosy oddane na szerzej nie znanego górnika o nazwisku Ziobro). Do dziś też można usłyszeć głosy ludzi na ulicy, straszące nieudolne władze powrotem Ziobry.
Dlaczego kwestia Zbigniewa Ziobry wydaje mi sie kwestią dziwną? Wiele jest wokół tego polityka niejasnych spraw.
Pierwsza to okres rzadzenia.
Właściwie żadna z głośnych spraw prowadzona przez Z. Ziobre nie zakończyła się procesem. Mowa tutaj np. o szwajcarskich kontach polityków SLD i ich szwajcarskim łączniku Voglu. Afera węglowa, sprawy podochnalowe, ekstradycja Mazura, itd. Niektóre zaś spraw prowadzone przez prokuratorów Ziobry stały się kamieniami węgielnymi obniżającymi zaufanie do rzadu Kaczyńskiego, np. aresztowanie kardiochirurga Garlickiego w klinice MON na Wołoskiej, śmierć B. Blidy podczas aresztowania.
Dalej, konflikty wokół Ziobry. W sporze z tym młodym politykiem polegli: szef najpotężniejszego resortu, trzeci bliźniak, b. inteligentny socjolog L. Dorn, oraz koordynator służb specjalnych, doświadczony prokurator Z. Wasserman.
Niesamowita skuteczność Z. Ziobry. Pod koniec rządów PiS trzydziestokilkuletni polityk skupił w swoich rękach władzę, jakiej przed nim nie miał żaden minister: prokuratura i sądy, policja i reszta służb mundurowych, ABW. Praktycznie wszystkie polskie organa ścigania znalazły się pod rzadami jednego człowieka, który w polityce działał dopiero od lat 6-u.
Ta niesamowita skuteczność na niwie rządowej szła w parze z podobną na niwie partyjnej. W bardzo konserwatywnym PiSie rządonym przez bardzo nieufnych, i wysoce ceniący lojalność, braci Kaczyńskich, człowiek, który wogóle nie był w konspirze w ciągu 5-6 lat stał się liderem nr 2.
Wreszcie to z resortu Zbigniewa Ziobry wyszla sprawa, która ostatecznie doprowadziła do upadku rządu PiS. Mowa tutaj o próbie udowodnienia korupcji szefowi największego koalicjanta, Samoobrony. Gdyby coś podobnego się udało byłby to polityczny majstersztyk, niestety, skończyło się na przecieku Kaczmarka i Kornatowskiego (obaj to ludzie Ziobry) i w efekcie przyspieszonych wyborach, które PiS przegrało, tracąc władzę na nie wiadomo jak długi okres.
Po okresie sprawowania funkcji ministra szef PiS wysłał Z. Ziobrę na nauki do Europy.
Po tragedii smoleńskiej rola Zbigniewa Ziobro znacznie wzrosła. Objawiło się to podczas kampanii prezydenckiej, gdzie w mediach Z. Ziobro był przeciwwagą dla łagodnej, wizerunkowej kampanii firmowanej nazwiskami Rostkowskiej, Poncyliusza i Migalskiego. Podczas akcji rozłamowej politycy PNJ za swoich największych przeciwników wskazywali właśnie Ziobrę i Błaszczaka. Niedawno poseł Poncyliusz wspomniał o spotkaniu przed wyborami prezydenckimi, podczas którego rozważano możliwość zgłoszenia prezydenckiej kandydatury Ziobry (co ciekawe, rozważać mieli politycy, którzy kilka miesięcy później uznali sprzeciw wobec polityki Ziobry za główny powód odejścia z PiS).
Zbigniew Ziobro, 40-letni polityk PiS to już dziś jedna z ważniejszych postaci na polskiej scenie politycznej. Z grupy młodych pisowskich technokratów przygotowywanych przez braci Kaczyńskich do roli trzonu ich formacji jest on właściwie jedynym (poza Błaszczakiem i Kurskim), który pozostał i w PiS, i przy życiu. Poparcie społeczne, jakim dysponuje Ziobro, jego rozpoznawalność i społeczna legenda już dziś predystynują go do objęcia najwyzszych stanowisk i w państwie, i w stronnictwie braci Kaczyńskich.
Tym bardziej zastanowienia wymaga, jak w ciągu właściwie 6 lat 30-latek, wcześniej nie związany z konspirą i zakonem PC doszedł do tak wysokiej pozycji.
Ponoć polityka polega na działaniu grupowym. Biorąc pod uwagę historie z okresu ministrowania Ziobry zasadne wydaje się pytanie o lojalność i koneksje grupy Ziobry, jak i o przyczyny jej niesamowitej, jak na i ogólne, i polskie standardy, skuteczności. Na to pytanie odpowiedź powinni uzyskać przede wszystkim członkowie PiS, ale także sympatycy tej partii.
Najgorsze bowiem byłoby, gdyby w przypadku Ziobry powtórzyła sie historia innego młodego, zdeterminowanego i zapamiętale niszczonego przez salonowe media antykomunisty Zdradka Sikorskiego, wg Aleksandra Ściosa ofiarę ukąszenia SOR "Szpak".
Wogóle to ciekaw byłbym opinii pana Aleksandra Ściosa na temat szybkiej kariery i źródeł wysokiej skuteczności Zbigniewa Ziobry, a także podumowania sprawowania przez Ziobrę funkcji Ministra Sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego. Nie wiem jednak, czy na tym portalu pan Ścios publikuje, może jednak ktoś z Państwa zna jakieś interesujące teksty na ten temat?
UPDATE, 22.50
Jeszcze jedna kwestia. Przypadek Zbigniewa Ziobry może być pretekstem do szerszego spojrzenia na pierwsze pokolenie III RP i jego wkład do polskiej polityki.
Z moich, dość powierzchownych obserwacji wynikałoby, że z tego pokolenia tak naprawdę dotychczas do wierchuszki polskiej polityki przblili się jedynie:
Mirosław Czech i A. Potocki, Paweł Piskorski, G. Napieralski i W. Olejniczak oraz Z. Ziobro, A. Bielan, Mariusz i Michał Kamińscy i Roman Giertych.
Dwaj pierwsi nie przeżyli upadku swojej formacji i są teraz na aucie. Olejniczak i Napieralski nie odgrywają poważniejszej roli, ponieważ nie stworzyli i nie ciągną za sobą swoich środwisk. Moim zdaniem pełnią oni funkcję roboli, którzy wypełniają misje zlecane przez starszych i mądrzejszych, podobnie jak wcześniej robił młody Saszka Kwaśniewski. Są to politycy kooptowani, którzy może kiedyś odgrywać będą rolę decyzyjną na razie jednak pełnią jedynie funkcje operacyjne, podobnie jak młodzi prezesi firm, kierowani przez rady nadzorcze.
Z całego tego grona wyróżniają sie jedynie Piskorski, Ziobro, Mariusz Kamiński i Roman Giertych. Każdy z nich stworzył swoje środowiska, i to oni mogą być prawdziwymi przywódcami. Z tej czwórki grupa mostowo-tunelowa Piskorskiego została rozbita a jej lider został sprowadzony do roli człowieka do wynajęcia, np. do przejęcia kamienic SD, czy wylansowania nowego ugrupowania. Rozbita została również grupa Giertycha, ale ma szanse na restytucję, przy odbudowaniu podwalin materialnych. Sam lider miomo pozostawania poza polityką jakoś nadal jest blisko głównego nurtu wydarzeń.
Bielan z Kamińskim robią właśnie partię Rostkowskiej, ale ich rola w PiS (pod tą czy inną nazwą) nie jest jeszcze zakończona, i stawiałbym, że wyjdą poza rolę robotników obejmując z czasem wysokie stanowiska państwowe, zresztą z korzyścią dla RP.
Mario Kamiński to obok Ziobry jeden z najważniejszych i najbardziej perspektywicznych polityków PiS. Od tego jak zadba teraz o swoich z CBA zależeć będzie jego pozycja. Wcześniej czy póżniej powinien zostać szefem MSW i być może, łamiąc fatum tego stanowiska, nawet premierem. Teraz jednak pozostaje w cieniu. Jest to chyba moment kryzysowy, dużo zależy od tego jak go spożytkuje.
Zbigniew Ziobro wydaje się być na dziś najbardziej perspektywicznym politykiem z całego I pokolenia III RP. Jednak moją obawę budzi przede wszystkim to, jak szybko doszedł do tak wysokiej pozycji. Dla starożytnych Rzymian wzorem kariery było "Konsul syn prefekta". Od starożytności świat przyspieszył, ale żeby aż tak, by w ciągu 6-7 lat z urzędnika w Urzędzie Ceł stać się wiceliderem drugiej (a wówczas pierwszej) co do znaczenia partii w Polsce? Może ja jestem staroświecki, ale zbyt szybkie i zbyt błyskotliwe kariery młodych ludzi jakoś budzą we mnie nieufność. Jakoś kojarzy mi się to przede wszystkim z giełdowymi przekrętami i pozornym sprawowaniem władzy. Jakoś wolę, przynajmniej patronat, ludzi z dużym życiowym doświadczeniem. Stąd m.in. ta notka. Mam bowiem nadzieję, na reakcję ludzi z większym doświadczeniem i politycznym, i życiowym, i blogerskim. Którzy dłużej ode mnie są w tym światku, albo mają więcej informacji.
Być może Z. Ziobro jest bardzo zdolnym, uczciwym i sprawnym politykiem. Jednak jego kariera bardzo przypomina mi np. kariery Zdradka Sikorskiego czy Czarka Michalskiego. Za dużo, za szybko i zbyt błyskotliwie. Równie dobrze jednak Ziobro może być Rafałem Ziemkiewiczem czy Piotrem Skwiecińskim, równie błyskotliwymi, odnoszącymi duże sukcesy, ale stabilnymi i stałymi, odpornymi na skaptowanie.
I jeszcze jedno, nie mam pojęcia, jaka jest realna pozycja Ziobry w PiSie. To, że jest jednym z liderów stronnictwa opieram na twierdzeniach mediów, które jednak w przypadku PiS bardzo często podają nieprawdziwe informacje.
A skąd ta notka? Przyczyny są dwie:
1. Najgłośniejsze sukcesy i największe nadzieje rządu PiS związane były z nazwiskiem Zbigniewa Ziobry. Podbnie, jak największe porażki.
2. Polskie partie to organizmy kooptacyjne. Młodzi dobierani są przez starszych, są "przerabiani" potem, jak coś z nich przetrwa, to ewentualnie lekko korygują linię, która zwykle jest jedynie transmiją zaleceń czy to UE, czy wielkich sąsiadów. Jeśli Polska za jakieś 7-10 lat chce odgrywać rolę inną niż prowincja względem centrali, to dziś musi zdobywać poważne doświadczenie środowisko polityczne, które będzie wówczas zdolne wymyślić i przeprowadzić śmiały i autonomiczny polityczny projekt. Takie środowisko jest, jest to osłabiona "Smoleńskiem" grupa technokratów przy PiS. Może ono mieć tylko dwóch liderów: Mariusza Kamińskiego lub Zbigniewa Ziobrę. Z nich bardziej predyponowany jest Ziobro, bo już dziś ma wysoką pozycję. Dlatego jest to tak ważny polityk.
I jeszcze operacyjna przyczyna powstania notki. Kilka czy kilkanaście miesięcy temu, zrobiłem sobie ćwiczenie umysłowe polegające na snuciu spiskowych teorii, bardzo absurdalnych i z czapy, tak jakby marsjanin znając jedynie powierzchowne schematy spisków ochrany, albo żołnierz Agory, próbował je przyłożyć do polskiej rzeczywistości. W jednej z takich absurdalnych teorii wyszło mi właśnie coś bardzo dziwnego o Z. Ziobrze. Miałem o tym nawet napisać notkę, ale jakoś nie napisałem. Dzisiejszy wpis jest jedynie odległym echem tamtych przemyśleń.
Komentarze
Pokaż komentarze (1)