Komentując ostatni wypadek polskiego boeinga zastępca szefa PKBWL stwierdził, że:
"aktualnie eksperci komisji przygotowują się do "prób funkcjonalnych" - na uszkodzonym i bliźniaczym samolocie. Analizują też dokumentację oraz m.in. zapis pokładowych rejestratorów lotu.
Będziemy też współpracować z producentem samolotu i niewykluczone, że będziemy korzystali z laboratoriów niemieckiej komisji badania wypadków lotniczych"
Pytania:
1. W przypadku dużo poważniejszego zdarzenia: katastrofy smoleńskiej, państwo polskie uznało, że da się ją przekonująco wyjaśnić bez uciekania się do badań laboratoryjnych. Dlaczego więc tutaj takie badania są potrzebne? Ile będą one kosztowały polskiego podatnika?
2. Gdyby komisja stwierdziła, że do awarii doszło jeszcze na terenie USA to czy badanie wypadku przekazane zostanie komisji amerykańskiej? Czy Polska przekaże wówczas USA wszystkie rejestratory lotu i uszkodzony samolot do czasu zakończeniu amerykańskiego śledztwa, sama zaś, zgodnie z konwencją chicagowską, ograniczy się do obserwacji amerykańskiego śledztwa i przekazania swoich uwag?



Komentarze
Pokaż komentarze (6)