Sejm RP jest w Polsce najwyższą władzą. W stosunku do rządu i ministrów ma on funkcje kontrolne. Tyle w teorii. W praktyce w dzisiejszej Polsce to rząd ma wyraźną przewagę nad sejmem. Widać to po trwającej debacie o polityce zagranicznej.
Po pierwsze odbywa się ona po, a nie przed spotkaniem RE, ma więc charakter sprawozdawczy, a nie mający wpływ na wypracowanie decyzji
Po drugie sposób w jaki premier potraktował wysoką izbę; dążył on przede wszystkim do wywołania pyskówki, a nie do poważnej debaty.
Po trzecie dzisiejsze odpowiedzi ministra SZ na pytania posłów. Minister odpowiedział cóż tam chiał i spobie poszedł, nie czekając ani na konkluzję, ani na rozstrzygnięcie, czy pytania nadal będą zadawane czy już nie.
Błysnęła przy okazji przewodnicząca komisji poseł Pomaska, która z gracją przedwojennej straganiarki, przez zakrzykiwanie i odbierania głosu stłumiła zwyczajowe odniesienia się posłów do odpowiedzi ministra, jak również próby zadawania pytań biuru prawnemu.
Bardzo koresponduje to z wygłoszonym przez Tomasza Lisa peowskim "przekazem dnia", że poważna dyskusja w sejmie jest niemożliwa. W piękny sposób publicysta TVP realizuje misję publiczną, tylko latarni jakoś zabrakło.
Skoro minister Sikorski jest dumny ze swojej polityki i uważa ją za właściwą, to dlaczego nie chce o niej mówić? Dlaczego nie chce odpowiadać na trudne pytania?
Czyżby nie miał czasu dla swojego suwerena?
Posłowie są po to aby mówić. Jeśli chcą zadawać pytania dlaczego im tego nie umożliwić? Nawet gdyby mówili niezbyt mądrze? Wyborcy ocenią



Komentarze
Pokaż komentarze (16)