Jaki jest najważniejszy wniosek z opublikowanego przez GP stenogramu nagrania rozmowy dwóch Klichów i Cieniucha?
Najważniejszym wnioskiem jest to, że na badających katastrofę smoleńską polski rząd wywierał niedopuszczalny nacisk polityczny.
Niby nic nowego, teraz jednak nacisk ten widoczny jest czarno na białym, to zaś może dać asumpt do kolejnych działań:
Sądząc z raportów komisji mógł być to nacisk skuteczny, co sposób podważałoby wnioski z prac polskich ekspertów. Nie wiadomo bowiem ile tez powstało lub zostało utrąconych w wyniku presji polityków.
Kto może wyjaśnić tę kwestię? Jedyną kompetentną wydaje się tylko komisja śledcza, bo tylko ona może przesłuchiwać polityków objętych immunitetem. Czy taka komisja powstanie? Bardzo wątpliwe, ale gdyby byłaby to komisja, w której PO nie miałaby bezwzględnej większości, nawet z PSL. Logika parytetów wskazuje, że niestety gdyby PiS (136 posłów) miał 2 miejsca, to PO (204) nie mogłaby mieć ich 5. To zaś stwarza sytuację podobną jak w komisji rywinowskiej (SLD-UP 5, PSL, PO, PiS Samoobrona, LPR po 1).
Ktoś więc pokazał Tuskowi, że wisi nad nim bat.
* * * * *
Jeśli chodzi o pozostałe wnioski ze stenogramów to widzimy ciekawą grę interesów politycznych:
Nikt z rozmówców nie zna zapisów czarnych skrzynek, a jednak każdy ma wyrobione stanowisko odnośnie odpowiedzialności:
- z zaginionego raportu ekspertów wynika, że za katastrofę odpowiedzialni są w pierwszym rzędzie Rosjanie, którzy nie zamnęli lotniska choć powinni
- akredytowany E. Klich chce przede wszystkim obciążyć winą polską generalicję związaną z procesem szkolenia pilotów. Gdyby jego sugestia nie została uwzględniona szantażuje Klicha bezpośrednim dostępem do premiera (poprzez Morozowa)
- minister Klichbroni Rosjan, broni generalicję (pośrednio również siebie), jako winnych wskazuje pilotów, na których ktoś (ciekawe kto?) wywarł silną presję wynikającą ze spóźnienia na uroczystości.
- generał Cieniuch chce, aby wyjaśnienie katastrofy pozostawało w resorcie (w MONie)
Który z trzech panów okazał się najskuteczniejszy?
O dziwo akredytowany E. Klich. Jego teza znalazła odpowiednio szeroki odźwięk i w rosyjskim (pijany Błasik) i w polskim raporcie.
Przegrał Cieniuch (człowiek Komorowskiego). Sprawa wyszła poza MON (Miller szefem komisji, Klich wyemancypowany) i to generalicja zebrała największe cięgi w polskim raporcie.
Jeśli chodzi o ministra Klicha to forsowana przez niego teza o winie pilotów i Kaczyńskiego znalazła pełne odzwierciedlenie w rosyjskim raporcie, w polskim jednak już nie. W polskim raporcie podtrzymującym tezę główną o błędzie pilotów, to min. Klich i MONowscy generałowie okazali się jedynimi odpowiedzialnymi (politycznie) za katastrofę.
Tutaj zresztą tkwi największa, polityczna, zagadka tego śledztwa. Dlaczego ludzie z MONu, widząc przecież, że śledztwo jest "skręcane", nie podpisali się pod pięknie przez Rosjan, polskie władze i polskie media nakreśloną figurą, że to Kaczyński z Błasikiem i pilotami są winni?
Gra monowskich koterii? Presja NATO? Honor polskiego żołnierza? Zła ocena sytuacji? Pole do spekulacji jest duże.
Jeśli zaś chodzi o pana Premiera to przypuszczam, że sprawa była raczej prosta: MON nie umiał znaleźć dowodów winy Kaczyńskiego to niech MON odpowiada.
Jak zaś w rzeczywistości doszło do katastrofy tupolewa? Obawiam się, że dla każdego z trzech rozmówców w gabinecie ministra ON nie było to sprawą pierwszoplanową.



Komentarze
Pokaż komentarze (17)