Przypomnijmy jak wg komisji Millera doszło do katastrofy:
Otóż po zejściu na wysokość decyzji załoga zareagowała prawidłowo rozpoczynając manewr odejścia. Odejście w automacie nie powiodło się, wobec tego kpt Protasiuk przeszedł na sterowanie ręczne. Niestety manewr ten nie powiódł się, ponieważ samolot był zbyt nisko. Wynikało to z faktu, że pilot kierował się wskazaniami wysokościomierza radiowego zamiast barycznego, którego wskazania nie były przez załogę odczytywane.
Enuncjowane przez Rzeczpospolitą i Gazetę Polską informacje z krakowskiego instytutu Sehna wnoszą do tego obrazu istotne zaburzenia. Otóż okazuje się, że drugi pilot odczytywał wskazania wysokościomierza barycznego. Czy oznacza to, że kpt. Protasiuk leciał wg wysokościomierza barycznego? Jeśli tak to upada podstawowa teza raportu komisji Millera. Może ona być jedynie przekuta w promowną przez kwartet płk Laskowski, Jaś Osiecki, ambasador Gruszczyk i gen. Anodina tezę o nagłym zaćmieniu umysłowowym załogi. Jest to jednak teza inna niż teza komisji Millera pytanie brzmi więc, czy komisja powinna zostać reaktywowana. Na to pytanie odpowiedź może dać jedynie premier. Dlatego sądzę, że w poniedziałek, kiedy ma mieć miejsce konferencja prokuratury, jak i przez kilka najbliższych dni nasz cysorz, zgodnie z podnad 4-letnią tradycją, będzie na urlopie.
* * * * *
Przy okazji trudo nie pochylić się nad konsekwencją portalu wyborcza.pl. Portal ten jako ostatni z liczacych sie portali informacyjnych, kilka godzin po całej reszcie, podał informację o fakcie, że w kokpicie nie zarejestrowano żadnego słowa gen. Błasika (tvn 22:33, 12.01.2012, wyborcza 2012-01-13 09:16). Informacja nosi tytuł "Gen. Błasik nic nie móił pilotom?", znaczy był ale milczał.



Komentarze
Pokaż komentarze (1)