Gazeta Wyborcza w sposób nie budzący wątpliwości udowadnia dziś w artykule redaktor Agnieszki Kublik "Kim byli goście w kokpicie Tu-154", ze w kokpicie prezydenckiego tupolewa znajdowały się osoby spoza załogi. Oto dowody:
1. Z ekspertyzy przygotowanej dla prokuratury wojskowej wynika, że tuż przed katastrofą w kabinie pilotów robi się tłoczno. O 8.36.51 (niecałe 5 min przed katastrofą) niezidentyfikowany męski głos mówi ''generałowie''. Trzy sekundy później dowódca samolotu - kpt. Arkadiusz Protasiuk - mówi: ''Witamy''. O 8.37.51 męski niezidentyfikowany głos zaprasza: ''Siadajcie, siadaj''. O 8.39.02: ''Tadek, proszę''.
2. Mec. Andrzej Werniewicz, pełnomocnik wdowy po kpt. Protasiuku, analizuje nowe odczytane słowa: - ''Witamy'' oznacza, że do kokpitu wszedł ktoś spoza załogi, bo przecież załoga do siebie tak się nie zwracała. Wśród załogi nie było żadnego Tadeusza, więc ''Tadek'' nie odnosi się do członków załogi. ''Tadek'' do generała Buka mógł powiedzieć tylko ktoś, kto go znał, drugi generał kolega. Na pewno nikt z załogi nie zwracał się w ten sposób do dowódcy wojsk lądowych. Dlatego według mojej oceny z krakowskiej ekspertyzy wynika, że w kabinie tuż przed katastrofą były osoby spoza załogi, załoga była pod presją.
Na tej podstawie wysnuta została teza, że w kokpicie bylo dwóch generałów. Pierwszym był gen. Błasik, o czym wiemy od dawna, drugim zaś gen. Buk, co w zasadzie potwierdził minister Miller:
- Wyczuwaliśmy, że nam brakuje jeszcze jednej osoby. Wynikało to z kontekstu różnych słów. Ale nie wiedzieliśmy, o kogo chodzi. Brakowało tego imienia. Ale teraz zaczynamy rozumieć
A także Edmund Klich
Nie będę wymieniał żadnych nazwisk. Ale myślę, że minister Miller ma rację.
Jest tylko jeden szkopuł. Jeżeli bowiem, zgodnie z ekspertyzą IES, której nikt nie kwestionuje, gen Błask nie odzywał się, to kto wypowiedział słowo "Tadek"? Oczywiście ktoś, kto go znał, drugi generał kolega, w kokpicie musiało więc być co najmniej trzech generałów. Pytanie tylko, czy to już wszyscy.
Tutaj podpowiedzią są słowa prokuratora Seremeta w wywiadzie dla Moniki Olejnik. Zacytujmy za portalem wPolityce:
Seremet w "Kropce nad i" wyjaśnił, że wrak samolotu podzielono do oględzin na sektory.
W pierwszym sektorze, który mógłby być uznany za przestrzeń, w której powinien znajdować się kokpit (...), znaleziono kilka ciał, w tym siedem osób spoza załogi i jedną z załogi
- powiedział Seremet w TVN24.
Chodziło mi o liczbę osób cywilnych
Z tygodnika Wprost wiemy zaś, że w sektorze pierwszym znaleziono 13 ciał. Jeśli porównać to z wypowiedzią Seremeta wynika z niej, że w strefie z kokpitem było 6 wojskowych. Jeden z nich to nawigator Ziętek, ciała reszty załogi znaleziono poza strefą 1. Wynika z tego bezapelacyjnie, że w kokpicie było pięciu generałów. Nazwiska dwóch już znamy: Błasik i Buk, który z nich jeszcze?
gen. Franciszek Gągor – szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego
wiceadmirał Andrzej Karweta – dowódca Marynarki Wojennej RP
gen. dyw. Włodzimierz Potasiński – dowódca Wojsk Specjalnych RP
gen. broni Bronisław Kwiatkowski – Dowódca Operacyjny Sił Zbrojnych RP
gen. bryg. Kazimierz Gilarski – dowódca Garnizonu Warszawa
bp. gen. dyw. Tadeusz Płoski – biskup polowy Wojska Polskiego
abp gen. bryg. Miron Chodakowski – prawosławny ordynariusz Wojska Polskiego
ks. płk Adam Pilch – p.o. naczelnego kapelana ewangelickiego WP
ks. ppłk Jan Osiński – Ordynariat Polowy Wojska Polskiego
Niewykluczone jednak, że w kokpicie znajdowało się wszystkich 9-u generałów. Poseł Iwiński, profesor Markowski nawet redaktor Tomasz Lis, wszyscy oni potwierdzili, że w kokpicie słychać 17 głosów. Policzmy: 7 cywilów, nawigator, 9 generałów, w sumie daje nam to właśnie liczbę 17.



Komentarze
Pokaż komentarze (8)