Po co prokuraturze pośmiertne badania zwłok?
Podstawowe cele są dwa:
1. identyfikacja, czyli stwierdzenie kto zginął
2. przyczyna śmierci, czyli w jaki sposób zginął.
Ponoć na dzień dzisiejszy, prawie 2 lata po zdarzeniu, polskiej prokuraturze brakuje kilkudziesięciu dokumentów sekcyjnych. Skąd więc prokuratura wie (chodzi mi o dowód dla sądu):
a. czy wszyscy pasażerowie TU154 zginęli
b. czy wśród znalezionych ciał nie było ciał osób postronnych
c. jakie są przyczyny śmierci osób, których ciała odnaleziono.
Można z odpowiedzią na te pytania czekać do czasu, aż Rosjanie przyślą swoje dokumenty. Jednak jeśli nie zrobili tego w ciągu 2 lat to pojawia się pytanie, czy te dokumenty wogóle istnieją.
Druga kwestia to wiarygodność i kompletność dostarczonych przez Rosjan dokumentów. W trzech przypadkach sama prokuratura zakwestionowała ich wiarygoność jeśli chodzi o poprawność identyfikacji.
Przypomnijmy też, że zasadnicze prace sekcyjne zostały przez Rosjan przeprowadzone w ekstremalnie krótkim czasie. Ewa Kopacz z mównicy sejmowej 19 stycznia 2011:
Sekcje odbyły się, zanim przyleciała polska ekipa,
Ekipa ta przybyła 11 kwietnia, czyli dokumentacja miejsca zdarzenia, czynności śledcze z udziałem ciał, identyfikacja ciał, przewiezienie ich do Moskwy oraz badania sekcyjne zajęły Rosjanom w sumie ok. 1,5 doby. Na ile więc, jeśli chodzi o przyczynę i okoliczności zgonu, badania te są:
a. wiarygodne
b. pełne.
Najprawdopodobniej więc tak czy inaczej prokuratura będzie musiała dokonać ekshumacji, jeżeli wynik jej śledztwa ma być rzetelny.
Pytanie oczywiście, czy polska prokuratura chce dokonać rzetelnego śledztwa. Jak bowiem racjonalnie wytłumaczyć zakaz udziału w badaniach ekshumacyjnych światowej klasy amerykańskiego profesora? Czyżby prokuratura podejrzewała prof. Badena o szpiegostwo na rzecz USA? Tyle, że cóż miałby on szpiegować? Metody pracy polskich patologów?
Profesor Michael Baden jest uznanym amerykańskim ekspertem. (...) Kierownik Zakładu prof. Barbara Świątek oświadczyła, że nie ma nic przeciwko obecności wybitnego kolegi.
Widziała ciało męża w Moskwie i pamięta, że nie było na nim żadnych śladów sekcji (Zuzanna Kurtyka jest lekarzem). Z dostarczonego przez Rosjan protokołu wynika zaś, jakoby taka czynność została przeprowadzona.
Jak dowiedział się "Nasz Dziennik", podczas badania we Wrocławiu okazało się, że jednak na ciele Janusza Kurtyki są pewne ślady czynności medycznych. Wszystko wskazuje jednak na to, że nie doszło do pełnej sekcji zwłok, tylko do pozorowania tej procedury.



Komentarze
Pokaż komentarze (30)