GW cytuje rozmowę z architektem Stadionu Narodowego. Wynika z niej, że warstwa drenów pod murawą wynosi obecnie 2-3 cm. Podczas Euro wynosiła zaś 22 cm.
"Po Euro operator stadionu zmienił technologię murawy. Podczas mistrzostw warstwa podbudowy pod murawą była gruba na ponad 20 centymetrów - większość stanowiła warstwa drenażowa. Obecnie podbudowa ma tylko 7 cm grubości." To też GW, tylko w innym artykule.
Wg. szefa NCS wodę z murawy można usunąć, ale dopiero wtedy, gdy deszcz przestanie padać. Miałoby to potrwać godzinę
Dziś w Warszawie nie było jakiejś ulewy, był zwykły deszcz, tyle, że trwał długo. Stąd zdziwienie trenera Fornalika, i nie tylko jego, że taki deszcz wyłącza stadion z użytku.
Jaki był mechanizm podjęcia decyzji o braku otwierania dachu? Nie mam pojęcia. Zapewne wkrótce pojawi się kilka wersji.
Jedno jednak, moim zdaniem jest pewne. Z politycznego punktu widzenia ta wpadka całkowicie zdezawuowała medialną ofensywę PO, której początkiem było II expose Tuska, potem konferencje ministrów i rajd samego Tuska po mediach. Gdyby zaś jutro też mecz nie odbył się bylaby to klapa totalna.
Można oczywiście snuć rozważania ile w tym co się stało jest realnej winy rządu. Sądzę jednak, że ludzie odbiorą to jednoznacznie.
Najciekawsze jest w tym wszystkim pytanie ile w tym co się dziś zdarzyło na Narodowym jest przypadku. Najprawdopodobniej 100%. Tyle, że wokół Donalda Tuska ostatnio coraz więcej niekorzystnych przypadków.



Komentarze
Pokaż komentarze (5)