Śledząc polskie media sprawa odpowiedzialności za wtorkowy mecz, a właściwie jego brak wydaje się rozstrzygnięta: polski bardak nałożył się na bałagan w FIFA.
W sprawie wypowiedział się też premier Donald Tusk. Mniej ciekawe jest co premier powiedzał, bardziej gdzie. Otóż premier znajduje się w Bukareszcie, na Kongresie Europejskiej Partii Ludowej. Agenda tego Kongresu jest m.in. taka:
[Saryusz Wolski] Potwierdził, ze uczestnicy kongresu przymierzą się do obsadzania stanowiska szefa Komisji Europejskiej od 2014 roku, ale "nie w sensie personalnym". "Jest uchwała mówiąca o tym, że EPL powinna takiego kandydata wyznaczyć i że powinna zbudować profil, jakiemu kandydat powinien odpowiadać. To będzie pierwsza faza do tego, żeby iść do wyborów do PE w 2014 roku już z własnym kandydatem na szefa egzekutywy"
Ciekawe jest i miejsce kongresu: stolica Rumunii, jednego z państw Nowej Europy, której liderem jest Polska, jak i enuncjacje prasy niemieckiej, że dojrzewa plan uczynienia z Tuska szefa KE.
Ciekawe czy i jak na szanse na elekcję Tuska wpłynie fakt, że jego podwładni, zadziwiając całą Europę, nie potrafili zorganizować meczu piłkarskiego na jednym z ponoć najnowocześniejszych stadionów świata, wybudowanym zresztą też przez podwładnych Tuska.



Komentarze
Pokaż komentarze (4)