1. Gdy PO przejmowało władzę, Rzeczpospolita była jedynym wysokonakładowym dziennikiem krytycznym wobec rządu (bo nie zawsze opozycyjnym)
2. Wkrótce postawa dziennikarzy zaczęła władzę uwierać. Właścicielem tytułu byli: mniejszościowym państwo, większościowym brytyjski Mecom. Rząd zaczął więc wywierać poważny nacisk na Brytyjczyków aby zmienili redaktora naczelnego bądź wpłynęli na zmianę linii pisma. Sprawa zrobiła się obecna publicznie, Brytyjczycy jednak nie ugięłi się.
3. W lipcu 2011 Brytyjczycy sprzedają swoje udziały krakowskiemu przedsiębiorcy o różnej reputacji G. Hajdarowiczowi (posądzanemu o związki z PRL-owskimi służbami specjalnymi). Jako przyczynę podają konflikt z mniejszościowym udziałowcem czyli Skarbem Państwa (udziałowcy z ministerstwa m.in. wnieśli do sądu sprawę o rozwiązanie spółki).
4. Nowy właściciel wprowadza zmiany czyniąc dziennik mniej krytycznym wobec rządu.
5. Dotychczasowi flagowi dziennikarze Rzeczpospolita w ramach tej samej firmy zakładają tygodnik "Uważam Rze", w krótkim czasie znajduje się on w pierwszej dwójce najchetniej kupowanych tygodników w Polsce.
6. Listopad 2012, W okresie kolejnego kolejnego kryzysu w rzadzie skutkujacym spadkiem w sondażach na rzecz opozycji właściciel Rzeczpospolitej i Uważam Rze Grzegorz Hajdarowicz powoduje odejście ze swoich pism dziennikarzy krytycznych wobec rządu. Nowe zespoły tworzyć mają konferansjer prezydenckich imprez Bartosz Węglarczyk (wcześniej prorządowa GW) i związany z proprezydenckimi postendekami J. Piński.
7. Zmiany w Presspublice powodują, że na polskim rynku nie ma już żadnego wysokonakładowego czasopisma krytycznego wobec władz.
Można oczywiście twierdzić, że zmiany w Presspublice nie miały podtekstów politycznych, a jest to jedynie normalna gra biznesowa. Rozumiem, że taka osoba wierzy konsekwentnie również w to, że p. Lisicki w okresie rządów PiS został naczelnym bez żadnych kontekstów politycznych, wyłącznie skutkiem gry rynkowej, podobnie jak i pierwszy skład Rzeczpospolitej ukształtował się bez żadnych politycznych nacisków i dili.
Dziwi mnie jedynie, że takie osoby często krytcznie wypowiadają się przeciw udziałowi księży i kościoła katolickiego w życiu publicznym. A przecież każdy związek wyznaniowy to jedynie klub obywatelski, dobrowolnie przestrzegający pewnych, zgodnych z prawem, reguł i rytuałów.Jeśli ktoś chce żyć w takiej liberalnej mrzonce jego prawo. Moim jednak zdaniem media, szpitale, szkoły, utrzymanie podstawowej infrastruktury publicznej (energetyka, wodociągi, drogi) to nie są biznesy jak każde inne i wymagane są tutaj dodatkowe restrykcje i reguły. Również kapłana działającego w życiu publicznym obowiązują ostrzejsze reguły.
********************************************************************
Poza wymiarem politycznym kwestia upadku Uważam Rze ma jednak inny wymiar i to na ten właśnie wymiar chciałbym zwórcić uwagę:
Z Pawłem Lisickim odeszła cala redakcja. To pierwszy w dziejach III Rzeczpospolitej przykład tak wielkiej solidarności dziennikarskiej w tak dużej sprawie. Po raz pierwszy dziennikarze w tak dużej liczbie pokazali decydentom, że są nie przedmiotem lecz podmiotem. Mówiąc inaczej nie są lokajami władzy, lecz podmiotem od niej niezależnym. Mam nadzieję, że środowisko Uważam Rze nie rozpadnie się, stworzy nową jakość i odniesie sukces rynkowy.
I dla młodych adeptów dziennikarstwa i dla dobra publicznego ważne byłoby, gdyby sukces odnieśli nie tylko zawodowi szczuje za kaskę od władzy i jej sponsorów ale również ludzie, którzy czynem wskazują, że potrafią trwać przy swoich poglądach, niezależnie od tego jakie one są.
Z myślą o dziennikarzach którzy odeszli z Uważam Rze - Zbroja:
ps
Ciekawe który dziennikarz okaże się pierwszą hieną zwerbowaną do drużyny Mecenasa?



Komentarze
Pokaż komentarze