foros foros
278
BLOG

Liberalizm bee? Tusk socjal-konserwatystą?

foros foros Polityka Obserwuj notkę 6

W piątkowym Salonie Jacka Żakowskiego zaciekawił mnie wątek dyskusji, który może być zapowiedzią zmian, możliwe, że jedynie w  retoryce, a może i w grubości porfeli. Przytaczam poniżej skrótowe omówienie tego wątku:

Tomasz Lis wytknął prezydentowi, że nazywa Tuska liberałem.
Żakowski: Ale Tusk jest liberałem,
Lis: Na czym polega dziś liberalizm Donalda Tuska? Na tym, że nie chce dziś zwiększać deficytu budźetowego, który i tak pęcznieje?
Żakowski: Trzebaby spytać Donalda Tuska
Lis: Pytam ciebie, bo ty powiedziałeś o liberaliźmie Tuska
Żakowski: Może spróbowałbyś rozmawiać fair. Tusk jest liberałem jest to jego podstawowa polityczna tożsamość
Lis: W wielu punktach stanowisko PO nie jest dziś liberalne
Wołek: Nie powtarzaj Jacku frazesów wyborczych PiS z kampanii 2005r., Tusk inaczej widział liberalizm 20 lat temu a inaczej on i znaczna część jego formacji widzi te kwestie teraz
Lis: Na czym polega dziś liberalizm ekonomiczny Tuska?
Żakowski: Na motywowanej doktryną obawie przed interwencją państwa na rynkach
Lis: Otóż nie, brak interwencji jest kwestią elementarnej odpowiedzialności za państwo
Żakowski: Chłopaki dlaczego chcecie robić maczugę z tożsamości politycznej?
Lis: Ty chcesz robić maczugę z tego liberalizmu. Prezydent uważa to za maczugę czy też nie?
Żakowski: A to jest zupełnie inna sprawa. Ja sie nie obrażam jeśli mówią, że jestem lewicowym publicystą, bo to nie jest nic złego, nie ma też nic złego w tym, że prezydent jest politykiem kosterwatywnym a premier liberalnym.
Wołek: Co znaczy konserwatywnym? Używasz sztancy pojęciowej, wtłaczasz wszystko w przegródki które sobie wymyśliłeś. Liberalizm ideologiczny z lat 90-ych to przeszłość. Jeżeli Tusk używa określenia  Koserwatysta liberalny to coś to znaczy.
Władyka: Jeśli miałbym określić tożsamość Tuska, to po praktyce rządzenia trudno powiedzieć, że jest on liberałem. Zresztą na początku swoich rządów Tusk powiedział, że jest takim pobrudzonym liberałem, że nauczył się empatii socjalistycznej, że jest człowiekiem bardzo zmienionym, brzmialo to bardzo wiarygodnie
Wołek (wtrąca): Jest konserwatystą
Wołek (po przerwie): Mówiłeś Jacku, że prezydent jest konserwatystą, moim zdaniem konserwatyzm nie polega na obronie złotówki, taką postawę nazywano kiedyś nawet nie zachowawczością ale reakcjonizmem, niezdolnością reagowania... Konserwatysci to nie osoby zapatrzone w przeszłość, w największym skrócie światli, mądrzy konserwatyści, pchali świat do przodu, tylko robili to w sposób ewolucyjny.

Jakie wnioski wyciągnąć można z tego dialogu? Widzę trzy możliwości, po pierwsze jest to radosna twórczość panów Wołka i Lisa. Drugie, PO próbuje nie dopuścić do powtórki z roku 2005 w najbliższych wyborach (Polska solidarna versus liberalna) i zawczasu zmienia metkę, czy też trochę ją przybrudza, tym bardziej, że za kryzys światowy odpowiedzialność ponoszą wszak liberałowie. (Swoją drogą jakież oddziaływanie ma brukselska biurokracja skoro pani Huebner z obrończyni praw ludu stała się jego gnębicielką). Trzecia wreszcie możliwość jest jeszcze najbardziej pesymistyczna; kryzys w Polsce będzie na tyle ciężki i głęboki, że liberalizm, marka w którą zainwestowano tu olbrzymie kwoty i wysiłek, stanie się na tyle znienawidzona, że uzyskanie pod nią sukcesu będzie niemożliwe.

KOlejna kwestia. Tomasz Wołek powiedział: "Jeżeli Tusk używa określenia  Koserwatysta liberalny to coś to znaczy"? Może to oznaczać oczywiście wyłącznie zmianę metki, konserwatyzm byłby tu chyba jedynym rozsądnym wyborem. Ekologia jest very cool, i wogóle chyba najlepiej doinwestowaną po liberaliźmie, jednak na prowincji, na wsi, i wogóle wśród ciemnogrodu, który jednak chodzi na wybory, może miast kojarzyć się z czymś poważnym przywolywać związki z grupą świrów, maniaków przykuwających się do drzew. Lewica jest zarezerwowana; chadecja, wszak PO od początku była partią chadecką...
Mogą też za tym posunięciem kryć się zapowiedzi realnych działań. Po pierwsze jest to fajne wytłumaczenie odejścia od programu wyborczego głoszonego przez liberałów, konserwatysci mają wszak nieco inne priorytety. Po drugie, spadaja dochody, państwo potrzebuje pieniędzy, jeśli tym razem rząd nas nie okłamuje (czy też kłamie tylko trochę) i faktycznie nie zamierza, czy też nie będzie w stanie uzyskać wystarczających kwot z pożyczek, wzrostu deficytu to jakie są jeszcze żródła dochodów państwa? Najpoważniejsze to podatki. Tyle, ze jaki liberał podniósłby podatki? No ale konserwatysta?
Poza tym kiedyś kryzys się skończy, jeśli konserwatyści wezmą na siebie odium ciężarów to znów liberałowie będą mogli zalśnić. Swoją drogą ciekawym byłoby ujrzeć Gazetę Wyborczą i Politykę tym razem jako pisma konserwatywne.

PS
W wyż. wym. kontekcie interesująco brzmią słowa Donalda Tuska wygłoszone z Hamburga. Premier od czci i wiary odsądzał interwencjonizm państwowy zachwalajac politykę solidarności (Polskę Solidarną???). Zakładam, ze skoro rzecz głoszona byla w obecności międzynarodowych fisz (Merkel) i zachodnich dziennikarzy to premier nie nazywał pieska kotkiem a kotka psem, na co mógłby sobie pozwolić na podwórku krajowym, ba, zyskać powszechny aplauz. Solidarność była tu zapewne odwołaniem się do solidarności europejskiej, solidarnośći państw UE. Cóż jednak jeśli nie tylko? Jeśli była to wypowiedź skierowana również na rynek krajowy? Co w kontekście kryzysu oznaczać może słowo "solidarność", być może chodzi o solidaryzm, czyli o to, że bardziej zamożni wspomagaja tych, którzy radzą sobie gorzej. Inne znaczenie to solidarne, wspólne ponoszenie większych obciążeń.

 

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj6 Obserwuj notkę
foros
O mnie foros

</ script> WAU_small ('33nm7mbknmq3 ") </ script > a counter

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (6)

Inne tematy w dziale Polityka