60 obserwujących
1097 notek
1073k odsłony
1071 odsłon

Podzwonne dla nowego Ministra Edukacji Narodowej

Wykop Skomentuj64

Dziś, albo w piątek zmiany w rządzie. Mnożą się koncepcje, przecieki. Brakuje, zwłaszcza ostatnio, spekulacji na temat szefa MEN. Nic dziwnego, każdy kto zostanie szefem MEN wkłada głowę pod topór. Dlaczego?

1. Rekrutacja w dużych miastach. To pierwsza rafa. W Warszawie trwać będzie bez przerwy przez całe wakacje. Szczęściarze dowiedzą się w jakich będą szkołach 25 lipca, reszta będzie się bujać do końca sierpnia. Dodajmy, że przez ten czas nauczyciele z Komisji Rekrutacyjnych cały czas będą w szkołach.

2. Początek roku. Znowu problemem będą głównie duże miasta. Część szkół będzie pracować na dwie zmiany do 17-18.

3. Potrójny rocznik. W ramach jednego rocznika w jednej szkole będą 3 roczniki uczniów: absolwenci gimnazjum, o rok młodsi absolwenci podstawówek, i ci którzy poszli jako 6-latki. W praktyce oznacza to, że w jednym roczniku będą "byki" i dzieciaczki - w sensie rozwoju fizycznego, a pewnie i emocjonalnego.

4. Poziom rocznika. W gimnazjum wszyscy musieli zdać, i każdy o tym wiedział, z podstawówek wyjdą roczniki niedouczone (spiętrzenie materiału),

5. Wojna z nauczycielami. Wrzesień będzie kolejną odsłoną wojny rządu z nauczycielami i nie ma od tego odwrotu. Na jesieni wybory. PO i Broniarz z ZNP będą dążyli do jak największego chaosu i bałaganu - z winy rządu. Rząd zaś będzie dążył do tego by winą za bałagan obarczyć nauczycieli i PO. Do wyborów wojna trwać musi. Nauczyciele zaś, niestety, udowodnili, że nie są najmądrzejsi i najbardziej przewidujący, dają sie łatwo podpuścić czy to ZNP czy PiSowi.

6. Pęknięcie bariery szacunku dla szkoły. To pęknięcie już nastąpiło i trudno będzie go zasypać. Nożownik w Wawrze, atak w Brześciu Kujawskim, ostrzelanie przedszkola przez kusznika w W-wie, wysyp alarmów bombowych w czasie matur. Uczniowie zawsze mieli ze sobą porachunki ale raczej nie załatwiali ich w szkole. A jeśli już to nie nożem i nie bronią palną. Szkoła była tabu. Niestety szacunek dla nauczycieli ergo dla szkoły, po kolejnych akcjach propagandowych rządów systematycznie spadał, po przegranym strajku efekty jak widać. Kampania wrześniowa pęknięcie w tej barierze jeszcze pogłębi. Do wyborów, rząd po prostu będzie musiał znaleźć winnych bałaganu, będą nimi na pewno nauczyciele i na pewno będą musiały być przykładne, sążniste kary. I nie bardzo widać inne wyjście. Po prostu na szkoły będzie musiał paść strach. A do trzęsących się nauczycielek, które będą odreagowywać swój strach na młodzieży, ta młodzież będzie czuła jeszcze mniejszy szacunek. Efekty? Miejmy nadzieję, że wybory będą szybko i efektów nie zobaczymy. A potem zwycięski rząd PiS zdoła je ocenzurować.

7. Spór z Solidarnością. Wcześniej czy później nastąpi spór z Solidarnością, która konsekwentnie chce związania nauczycielskich pensji ze średnią krajową, a rząd konsekwentnie nie chce tego robić.

8. Niski priorytet edukacji w programie PiS. W ostatnim programie PiS edukacja, oświata jest na ostatnim miejscu, w poprzednim była na pierwszym.I widać to w postępowaniu rządu i jakości kadr MEN.

9. Kiepskie kadry. Obserwując działania MEN ma się wrażenie, że w tym ministerstwie nic się nie zmienia, poza tym, że za PO było ono sprawniejsze (tzn. spełniało minima sprawności - teraz nawet tego nie). Jeśli zaś chodzi o różnych profesorów zw. z MEN i PiS wypowiadających się czy to w RM czy w innych mediach związanych z rządem, to ma się wrażenie, że są to ludzie z innej epoki. Nawet byli nauczyciele, to najczęściej ludzie którzy mieli kontakt ze szkołą kiedyś, a nie z tą dzisiejszą, po reformie Handtkego. A tamta szkoła i dzisiejsza szkoła to dwie różne szkoły, czasem biegunowo różne.

10. Słabo przygotowana reforma. Obserwując dzisiejszą reformę ma się wrażenie, że pomysł jest taki: przelejmy zupę z trzech garnków do dwóch i dzięki temu będziemy mieli zupełnie nową, lepszą zupę. A potem zdziwienie: no jak to możliwe, że zupa jest ta sama, a czasem gorsza? No niestety, szkoła to jest to co się dzieje między nauczycielem a uczniem, i prawdziwa reforma to zmiana tego czegoś. A mówiąc wprost: jaki nauczyciel taki uczeń, nawet uwzględniając wszelkie marginesy. Prawdziwa inwestycja w szkołę, to inwestycja w nauczyciela, bo dla ucznia nie ma w szkole większego dobra, niż dobry, mądry, uczciwy nauczyciel. A, że rząd tak czy siak będzie musiał trepować nauczycieli, przynajmniej przez 2 lata, to odbije się to i na uczniach. Cudów nie ma.

11. Konflikt z samorządami. Samorządy wielkich miast pokazały, że a. to one rządzą w szkołach, b. mają one inną koncepcję wychowania niż PiS (ogólnie pro LGBT - i tak zostanie bo z tego jest i kasa, i tak chcą siły wiodące w UE) i wcześniej czy później MEN będzie walczyć z dużymi miastami i nie będzie to łatwa walka, bo samorządy są i bogate, i cwane, a w MEN mądrych jak na lekarstwo, a V kolumna, moim zdaniem, działa.

Dlatego uważam, że człowiek, który zostanie ministrem edukacji kładzie głowę pod topór. Bo zawsze łatwiej wymienić ministra niż kadry w szkołach. 

Wykop Skomentuj64
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo