60 obserwujących
462 notki
873k odsłony
1126 odsłon

Powstańcy i faszyści, czyli liberalne obchody...

Wykop Skomentuj16

Zastanawiałem się, czy tę notkę pisać i do jakiego działu ją podpiąć... Śledząc kolejne komentarze, dodam jednak kilka słów.  Najpierw wątek medialny, niżej moja krótka relacja z tegorocznych obchodów w Warszawie. Nie z Powązek Wojskowych, czy Ronda Dmowskiego, a z Parku Dreszera na Mokotowie, gdzie "gospodarzem" było miasto. Pojawiło się tam wielu niewidzianych w poprzednich latach gości. Kampania wyborcza... Preludium dała z samego rana gazeta. "Gazeta Wyborcza".

Dziś Andrzej Duda odda hołd powstańcom warszawskim, a jutro faszystom

Dziś 75. rocznica wybuchu powstania warszawskiego i prezydent Andrzej Duda odda hołd powstańcom warszawskim. A za dziesięć dni uczci pamięć polskich kolaborantów III Rzeszy. 11 sierpnia będzie patronował rocznicy powołania Brygady Świętokrzyskiej NSZ, która odrzuciła współpracę z AK i współdziałała z Wehrmachtem

(źródło i całość)

Małe przypomnienie. Żołnierze Brygady po przedostaniu się na Zachód - jako formacja wartownicza w ramach armii USA.

image

image

image

We wstępie do tekstu w "G.W." dziwnie zabrakło powodu braku zgody części NSZ na scalenie z AK. Wielu walczących Polaków odrzuciło koncepcję "sojusznik naszego sojusznika jest naszym sojusznikiem". Cóż się takiego stało? Stało się rozpowszechnienie informacji o Katyniu i sowieckich "porządkach" na zajętych polskich ziemiach. Symboliczne w kontekście AK było Wilno. By zamknąć ten wątek przytoczę fragment wywiadu autorki powieści "Legion" opartej na żmudnej pracy ze źródłami. Jednej z niewielu polskich publikacji tego typu, która doczekała się zwiastuna.



“Super Express”: – Zajęła się Pani Narodowymi Siłami Zbrojnymi, które cały czas przez część opiniotwórczych środowisk są przedstawiane jako najgorsi „bandyci” i „faszyści”. Mamy ostatnio głośny przypadek „wybitnego socjologa”, prof. Zygmunta Baumana, który z ramienia KBW ścigał po wojnie takich „bandytów”. Można odnieść wrażenie, że w Polsce nadal promuje się tradycje walki z żołnierzami wyklętymi…

Elżbieta Cherezińska: – Gdybym bała się trudnych tematów, pisałabym książki kucharskie, najlepiej o jajecznicy, bo przy niej trudno cokolwiek zepsuć. Kiedy pierwszy raz przeczytałam o marszu Brygady Świętokrzyskiej, jak po rozkazie swego dowództwa w styczniu 1945 r. ruszyła na Zachód, przebiła się przez niemiecki front i połączyła z III armią amerykańską gen. Pattona, pomyślałam – to niemożliwe. Dlaczego tak mało ludzi o tym wie, przecież to scenariusz na film Quentina Tarantino.

Dlaczego w takim razie tak niewiele o nich wiemy?

Przez czarną legendę o NSZ, narzuconą przez komunistyczną propagandę i sączoną przez lata PRL-u. Termin „polscy faszyści” powstał przecież w gabinecie Stalina. Zamiast powtarzać te kłamstwa, lepiej przyjrzeć się prawdziwym losom żołnierzy Brygady. (...)

Inny zarzut, odnoszący się do NSZ i Brygady Świętokrzyskiej to kolaboracja z Niemcami. Wiemy, że organizowane były wspólne konferencje…

Takie konferencje były, ale też po stronie AK, a czasami i wspólne. Wszystko trzeba rozważać w konkretnym przypadku. Część dokumentów się zachowała, wystarczy się im przyjrzeć. AK-owcy i NSZ-towcy konferowali z Niemcami przede wszystkim dlatego, że chcieli uwolnić więźniów. To jest coś normalnego, i nie należy bić takiej postkomunistycznej piany, że to była kolaboracja. Poza tym oni negocjowali z upadającą III Rzeszą, bo w styczniu, lutym i marcu 1945 r. hitlerowskie Niemcy trzeszczały w szwach. Oczywiście, Niemcy próbowali zbudować ligę antybolszewicką, złożoną z oddziałów różnych narodowości do walki ze Stalinem, ale to były fantasmagorie, ich ostatnia deska ratunku. Polacy w to nie weszli. A negocjacje Brygady Świętokrzyskiej polegały na tym: przejdziemy przez wasz teren, nie atakując waszych pozycji. Nie szli razem do walki. To była kolaboracja? To był realizm.

Znów spytam prowokacyjnie – ale od Niemców dostawali też żywność, broń; tylko dzięki Niemcom mogli dalej funkcjonować. 

I co z tego, jeśli miesiąc po przejściu niemieckich posterunków, tych samych Niemców zaatakowali. Lepiej, żeby jedli korzonki i zginęli zimą w lesie? W opowieściach o Brygadzie bardzo cenię sobie pragmatyzm dowódców. Mieli pod rozkazami 1-1,5 tys. młodych żołnierzy, i wiedzieli, że jeśli zostawią ich w Polsce, trafią do sowieckich katowni. Mogli wyprowadzić tych chłopaków na Zachód i to zrobili, uratowali ich. 

Można spytać – tylko za jaką cenę? 

Ja bym tego tak nie nazwała. Jeśli dostali żywność z niemieckich magazynów na ten krótki okres przejścia, dla mnie to jest plus dla geniuszu dowódcy, który potrafił to zorganizować. Zwłaszcza, że wiemy, jak historia potoczyła się dalej. Natychmiast po okresie internowania przez Niemców na terenie Moraw przesłali meldunek do armii amerykańskiej z wykazem niemieckich pozycji i z propozycją, co z nimi zrobić. I natychmiast zaatakowali Niemców od tyłu. Mówiąc o NSZ musimy zawsze pamiętać, że jest to formacja, która nigdy nie uwierzyła, że Stalin jest „sojusznikiem naszych sojuszników”. Dla nich od początku do końca Polska miała dwóch wrogów. (...)

Wykop Skomentuj16
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura