15 obserwujących
68 notek
86k odsłon
  3757   5

O co chodzi z tą Armią Nowego Wzoru?

Projekt ANW śledzę od samego początku i nie ukrywam, że jestem fanem. Mam niestety wrażenie, że główne założenia projektu zaczynają się w dyskusji publicznej rozmywać. Prawdopodobnie jest to związane z obszernością materiału zaprezentowanego przez S&F. Z tego względu zdecydowałem się napisać krótkie resume najważniejszych założeń ANW.

Starałem się być możliwie najbardziej zwięzły - każdy z poniższych punktów można by rozwinąć do znacznie dłuższego tekstu. Mimo to tekst wyszedł znacznie dłuższy, niż planowałem. Co tylko pokazuje rozległość wizji S&F. Od razu też ostrzegam - w tekście niemal nic nie ma o technice wojskowej, fetyszu rodzimych ekspertów od wojskowości. Wizja S&F dotyczy zmiany kultury organizacyjnej wojska, a nie odpowiedzi na pytanie, który czołg jest lepszy.


WOJSKO SAMODZIELNE, A NIE SOJUSZNICZE

To chyba najważniejsze, wręcz fundamntalne założenie Armii Nowego Wzoru. S&F od lat powtarza konsekwentnie - w razie kryzysu na granicy z Rosją, nie możemy być pewni, czy i kiedy nadejdzie pomoc sojusznicza i w jakiej formie. Przyczyny, dla których pomoc nie przyjdzie lub przyjdzie późno, mogą być różnorakie - 1) inna ocena sytuacji przez sojuszników, 2) rozbieżność interesów (np. sytuacja, w której nasi sojusznicy potrzebują wsparcia Rosji na innym froncie, np. chińskim), 3) przeszkody natury technicznej (np. blokowanie transportów wojska przez rosyjski ostrzał rakietowy, blokowanie transportu wojska przez Niemcy itp.), 4) natychmiastowe zwycięstwo Rosji, zawieszenie broni i propozycja (jakże wyczekiwana przez sojuszników!) "rozmów pokojowych".

W związku z tym musimy mieć armię gotową do samodzielnego stawiania oporu Rosji najdłużej, jak się da. A najlepiej zdolnej po prostu do wygrania wojny na każdym poziomie poniżej zmasowanego ataku nuklearnego.

Wszystkim, którzy w tym miejscu już pomyśleli "o, następny wariat!" przypominam zasadę, starą jak sama wojna - łatwiej jest się bronić, niż atakować. Szczególnie na własnym terenie. Gdybyśmy wyobrazili sobie jakieś starcie armii Polski i Rosji gdzieś w neutralnym miejscu, np. obie armie transportują się w całości na równiny Patagonii - to samą siłą masy ludzkiej i sprzętu Rosja by na pokonała. Ale jeśli dojdzie do wojny, to będzie to z naszej perspektywy wojna obronna toczona na naszym terytorium.

Wg różnych szacunków - tak rosyjskich, jak zachodnich - siły nacierające, aby pokonać dobrze przygotowaną obronę, muszą mieć przewagę od trzech do sześciu razy w sile ognia i liczebności oddziałów. To bardzo ważne - atakując Polskę, Rosja musi przygotować siły trzy do sześciu razy większe, niż siły polskie, jeśli będziemy dobrze przygotowani.

Stanowisko S&F w tej sprawie jest jasne. Po pierwsze jesteśmy w stanie takie siły wystawić. Po drugie nie mamy wyboru - musimy takie siły wystawić, bo musimy zakładać scenariusz najgorszy, w którym walczymy sami.

W związku z tym armia RP musi być budowana jako armia zdolna do działania zarówno w pełni samodzielnego, jak i do walki z sojusznikami u boku. Musi mieć zdolności bojowe do walki samodzielnej i sojuszniczej. Musi ćwiczyć walkę samodzielną i walkę sojuszniczą.

Na marginesie warto tu zauważyć, że wielu analityków i dziennikarzy zarzuca S&F, że samo mówienie o tym, że Polsce może przyjść prowadzić przynajmniej przez jakiś czas i do jakiegoś poziomu wojnę przeciwko Rosji samodzielnie, rzekomo "osłabia NATO". "Osłabianiem sojuszu" miałoby też być szykowanie wojska do samodzielnego stawiania oporu czy samodzielne ćwiczenia wojskowe.

Wszystkim podzielającym ten sposób myślenia polecam krótkie ćwiczenie intelektualne. Wyobraźcie sobie, że jesteście mocarstwem i budujecie globalną sieć sojuszników. Wolelibyście mieć sojuszników słabych i chwiejnych, takich co to przy byle zamieszaniu z uchodźcami na granicy wołają "ratunku! ratunku! nie dajemy rady, pomóżcie!" czy sojuszników silnych i samodzielnych, którzy wymagają pomocy jedynie w przypadku zagrożenia na dużą skalę? Naprawdę zadajcie sobie proszę to pytanie - po co komu słabi, bezbronni sojusznicy?


WOJSKO JAKO REALNE NARZĘDZIE UPRAWIANIA POLITYKI

W ocenie S&F w większości państw europejskich (bynajmniej zarzut ten nie dotyczy tylko Polski), lata pokoju doprowadziły do zmiany sposobu myślenia o armii. W świadomości polityków europejskich armia dawno temu przestała być narzędziem realizacji celów politycznych. W to miejsce zaczęła pełnić dwie inne funkcje.

Po pierwsze jest polisą ubezpieczeniową wykupowaną przez europejskie państwa na wszelki wypadek, gdyby jednak coś się stało i trzeba było wezwać Wuja Sama na pomoc. I jak to często przy ubezpieczeniach bywa, większość klientów pyta głównie o cenę. Stąd państwa europejskie starają się wykupić możliwie jak najtańszą polisę. W gruncie rzeczy politycy europejscy myślą tak "Amerykanie ciągle gadają o tych 2% pkb, to wydamy 1,2%, ale z tej puli kupimy kilka F-35, które w sumie nie wiadomo na co nam i po co, ale przynajmniej Amerykanie się na jakiś czas od nas odczepią".

Lubię to! Skomentuj7 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo