9 obserwujących
59 notek
48k odsłon
1129 odsłon

Jak przekształcić PFN w MaBeNę - plan krok po kroku.

Wykop Skomentuj37

Czy tylko ja jestem wkurzony nieporadnością PFN? Jeśli wierzyć medialnym doniesieniom, fundacja dysponuje budżetem rzędu 250 mln zł rocznie. W skali globalnej to nie są wielkie pieniądze, ale w skali polskiej to WIĘCEJ niż budżet Agencji Wywiadu. Wow, za to można zrobić sporo dobrego.

Problem z PFN nie polega nawet na tym, że robią rzeczy słabe. Kampanie banerowe mają swój sens. Sponsoring jachtu to nie jest głupia koncepcja - takie Volvo sponsoruje cały cykl regatowy i widzą w tym korzyści dla siebie. Problem w tym, że PFN nie robi właściwie nic ponad to, co na ich miejscu zrobiłaby korporacja z dużym budżetem marketingowym. Powiedzmy sobie szczerze - są to rzeczy banalne.

Przewaga państwa nad korporacją polega na tym, że państwo to dużo więcej, niż największa i najbardziej sexy korporacja. Państwo budzi emocje. Ma tożsamość. Ma historię. Jest wielowymiarowe - ma kuchnię, ma sportowców, ma wielkich artystów, ma dorobek naukowy, ma piękne i heroiczne momenty, ma kino, ma komików, ma wiersze dla dzieci i wiele wiele innych rzeczy. Ma dużo więcej możliwości wzruszania i budzenia zachwytu, niż Apple, Google i Tesla razem wzięte. Ma kapitał, z którego PFN nie korzysta.

A więc - co robić?

Nie przypadkiem to nie ostatnie odwołanie do Rosjan, mistrzów propagandy, w tym tekście ;-) Wroga trzeba szanować i uczyć się od niego. Nie zaszkodzi też go przewyższyć (a jeśli ma się mniejszy budżet, to nawet trzeba).

Ale do konkretów. Intuicyjnie zapewne każdy z nas wyczuwa, czym PFN zajmować się powinna - budowaniem pozytywnego wizerunku Polski za granicą. Dla porządku jednak podzielę działania PFN na dwie kategorie:

  1. regularna, organiczna praca nad budowaniem wizerunku na wszystkich możliwych polach
  2. działania osłonowe wobec antypolskich akcji w rodzaju ostatniej nagonki ze strony państwa Izrael

I jeszcze drugi podział:

  1. codzienne działania o małej jednostkowej skali/zasięgu, ale kumulujące się w długim czasie
  2. jednorazowe mocne uderzenia typu ten mityczny film o polskim bohaterstwie z Melem Gibsonem i Marleną Dietrich w rolach głównych (ups, spóźniliśmy się, co za pech - w jej wykonaniu nawet Rota po niemiecku brzmiałaby pięknie)

Wszystkie powyższe są ważne, ale ja trochę bardziej skupię się w tym artykule na obu punktach pierwszych z każdego z tych podziałów. Wydają się banalniejsze i stąd pewno przykuwają mniej uwagi.

Każde zadanie wymaga zasobów. Zacznijmy więc od analizy kluczowych zasobów, po które PFN może sięgnąć:

  1. przyjaciele Polski za granicą - Polacy i obcokrajowcy w jakiś sposób związani z Polską bezpośrednio lub tylko przez nić sympatii - nazwiemy ich na potrzeby tego artykułu “ambasadorami polskości”
  2. wszelkiego rodzaju widzialne znaki przedstawiające Polskę w dobrym świetle w sposób, który może być atrakcyjny dla obcokrajowców - memy, filmiki, artykuły, zdjęcia, opracowania - wszystko, co w ciekawy sposób pokazuje nasze sukcesy, naszą historię, sztukę, sport, naukę itd. itp. - oraz twórcy ww znaków (profesjonaliści i amatorzy)
  3. social media i nowoczesne technologie

Korzystając z tych zasobów, PFN ma za zadanie sprawić, żeby jak najwięcej pozytywnego przekazu o Polsce dotarło do jak największej liczby obcokrajowców. To jest zadanie do wykonania. Jak to zrobić?

Dobrzy i utalentowani ludzie codziennie tworzą rzeczy, które warto pokazać światu - memy, grafiki, artykuły, filmiki, analizy, wykresy, mapy - cokolwiek (najlepiej w wersji poddającej się cyfryzacji). Każdy z nas widzi je w Internecie. Problem w tym, żeby dotarły do odbiorców zagranicznych. Nie trzeba ich produkować - trzeba je tylko zebrać i przekazać dalej. Czasem może trochę podrasować (np. poprawić grafikę pomysłowego mema), czasem trochę zainspirować (np. inicjując dyskusję i czekając na ciekawy odzew), oczywiście czasem przetłumaczyć. Ale zasadniczo nie trzeba ich tworzyć od zera. PFN nie musi być producentem treści. Tym zajmie się pozostałe 38 mln Polaków.

Mamy więc treść. Teraz musi ona dotrzeć do odbiorców.

Jedną z cech social media jest łatwość podawania dalej. Dużo łatwiej jest podać dalej, niż stworzyć coś samemu. W samych Stanach Zjednoczonych jest 10 mln osób pochodzenia polskiego. Sami z siebie nie będą tworzyć memów broniących polskich racji. Ale czemu mieliby ich nie podać dalej, swoim amerykańskim przyjaciołom? To takie łatwe.

Już pewno się domyślacie, o co chodzi. Dźwignią, której należy użyć, żeby dotrzeć do odbiorców, są nasi ambasadorowie. PFN od wczoraj powinien zacząć budować bazę ambasadorów. Rzucę tu tylko kilka myśli, w jakich kierunkach ta praca może iść:

  1. Polonia za granicą - oczywista oczywistość - internetowe maszyny PFN powinny dzień i noc przeszukiwać sieć i namierzać takie osoby, a następnie wchodzić z nimi w interakcję
  2. wszelkie osoby, które gdzieś publicznie wypowiedziały się pozytywnie o Polsce - automatyczne narzędzia do tzw. analizy sentymentu zrobią to za nas
  3. osoby wskazane jako sympatycy Polski przez wszelkiego rodzaju polskie agendy za granicą (ambasady, konsulaty, media polonijne, instytuty kulturalne, księgarnie i biblioteki itd.)
  4. studenci przyjeżdżający do Polski na wymianę
  5. turyści przyjeżdżający do Polski
  6. last but not least - dziennikarze i inne wpływowe medialnie osoby

Jeśli tylko mamy jakiś legalny sposób na namierzenie tych ludzi, sprofilowanie (np. według zainteresowań - jedni są miłośnikami Chopina, inni historii, a jeszcze inni gry o Wiedźminie) i wejście z nimi w interakcję, robimy to.

Wykop Skomentuj37
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura