12 obserwujących
188 notek
169k odsłon
  1654   14

Anatomia hejtu: wczoraj peron we Włoszczowej, dzisiaj przekop przez Mierzeję ...

Pozornie "peron we Włoszczowej" (a właściwie to stacja Włoszczowa Północ na trasie kolejowej Kraków - Warszawa) oraz przekop przez Mierzeję dzieli w czasoprzestrzeni kilkanaście lat i kilkaset kilometrów. Ale jest szereg cech wspólnych:

1. Obie te inwestycje (chociaż w zupełnie innej skali) są jak najbardziej lokalne i służą jak najbardziej lokalnym interesom. Większość Polaków nigdy nie była i nie będzie we Włoszczowej, ani też na Mierzei czy nawet w Elblągu.

2. Kampanie totalnej krytyki (czyli praktycznie hejtu), jakie rozpętano wokół obu tych inwestycji są natomiast jak najbardziej ogólnopolskie. Czołowe tzw. niezależne media z uporem i upodobaniem jak nie publikują swoich opracowań autorskich, to przynajmniej upowszechniają wszystko, co tylko znajdą, podpierając się sloganem: internauci krytykują (wyśmiewają, oburzeni, zdumieni - niepotrzebne skreślić). W swoim czasie sporo podróżowałem pociągami i słyszałem często wśród podróżnych podnoszoną kwestię "bezsensowności budowy peronu we Włoszczowej". Bez echa w mediach przeszła bowiem informacja, iż koszt budowy stacji Włoszczowa Północ zwrócił się po niespełna roku. W końcu nie zbudowano nowej linii kolejowej, lecz tylko stację na linii już istniejącej. Wielokrotnie jechałem tamtędy i niekiedy nawet 1/3 pasażerów pociągu relacji Kraków - Warszawa (i odwrotnej) wysiadała i/lub wsiadała na tej stacji. Aż kiedyś nawet usłyszałem rozmowę dwu mocno zdumionych panów w przedziale: "Patrz pan, ile ludzi tu wsiadło!".

3. Podobnie Elbląg. Osobiście bywałem wielokrotnie w Elblągu jakieś trzydzieści lat temu i miałem okazję popatrzeć na praktycznie nieczynne nadbrzeża dawnego portu oraz na dawny Zamech.

https://dziennikelblaski.pl/548186,Zamech-byl-duma-powojennego-Elblaga-Zaczynali-nawet-bez-srubokreta.html

Nie trzeba być geniuszem ani specjalistą od transportu, aby zrozumieć, że zakłady produkujące wyroby wielkogabarytowe potrzebują do swego istnienia możliwości transportu swoich wyrobów przekraczających wymiarami skrajnie kolejowe czy drogowe. Natomiast wystarczy "kajak" o wyporności paru tysięcy ton, aby bez kłopotów i/lub gigantycznych kosztów specjalnych transportów drogowych dostarczyć towar klientowi. A w przypadku turbin okrętowych to klient też (zupełnie przypadkiem?) ma miejsce odbioru gdzieś na innym nadbrzeżu.Przy dzisiejszych precyzyjnych prognozach pogody na morzu taki wielkogabarytowy "kajak" może praktycznie dotrzeć do każdego portu w Europie.

I to tylko jeden z możliwych beneficjentów otwarcia Elbląga na świat. 

Ale pewien istotny portal internetowy woli bredzić coś o Bareji. Wiedzą, że ich przeciętny czytelnik przytłoczony cenami najmu w Warszawie i innych dużych miastach oraz rosnącymi cenami wegańskiego capuccino nie będzie samodzielnie weryfikował, na coi na ile jest prawdziwe, lecz "takie widzi świata koło, jakie tępymi widzi oczy". Oczy wpatrzonymi w tramwaju w ekranik smartfona za złotówkę.

Lubię to! Skomentuj64 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Gospodarka