Homo mensura
"GOD is a mathematician of a very high order. He used advanced mathematics in constructing the universe." -- Paul M. Dirac (1902 - 1984)
32 obserwujących
415 notek
563k odsłony
  891   1

Młodzieńczy powiew świeżości na US Open 2021

Leylah Fernandez 19 letnia Kanadyjka w finale US Open 2021
Leylah Fernandez 19 letnia Kanadyjka w finale US Open 2021

                Zarwałem dzisiejszą noc, ale nie żałuję. Taki powiew świeżości widziałem półtora roku temu na kortach Rolanda Garrosa w Paryżu w wykonaniu naszej Igi Świątek, lecz to co dokonuje na kortach Flushing Meadows Leylah Fernandez - Kanadyjka o korzeniach ekwadorsko-filipińskich to jest tenisowa bajka.

               Ta filigranowa ( 168 cm wzrostu ) , młodziutka ( 19 lat ) tenisistka tenisowy fechtunek opanowała do perfekcji. Jej backhandy, forehandy, slice'y, drop shoty, loby, minięcia wzdłuż linii są prawdopodobnie marzeniem tenisistek z pierwszej 20 rankingu ATP, a ta szczupła, pełna wigoru dziewczyna do US Open była 73 na tej liście :-) dziś jej imię i nazwisko jest na ustach całego tenisowego świata.
               Dziś w nocy kibicowałem jej z całego serca w pojedynku z Aryna Sabalenką, i wcale sytuacja na naszej granicy z Białorusią nie miała tu nic do rzeczy. Kibicowałem bowiem młodości, nie kunktatorstwu na korcie, finezji, trafności podejmowania decyzji, zwłaszcza tych trudnych bez żadnych odznak bojaźliwości - tak, tak to właśnie taka gra charakteryzuje młodych dziewcząt na korcie , bo Leylah jak się okazuje nie jest jedyna, która wniosła ten powiew świeżości na kortach obiektu Flushing Meadows.

              Wracając do dzisiejszego meczu młodej Kanadyjki - to był znów fenomenalny, niezapomniany outstanding ( jak mawiają Amerykanie ) spektakl tej tenisistki. Publiczność było zorientowana na wyczyny Leylah, aplauzem nagradzano jej każde idealne zagranie , natomiast Sabalenki nawet jeśli były, a były wysokiego, tenisowego kunsztu znacznie mniej  owacyjnie czego Białorusinka się domagała by publiczność była nie tak stronnicza i nagradzał obie za ten świetny spektakl. Nie przynosiły te prośby Sabalenki zmiany nastawienia publiczności, która żywiołowo reagowała ( w tym także cały box kanadyjskiej tenisistki , która już dziś zapisała się w annałach światowego tenisa )  na zdobywane w piękne sposób - perfekcyjne backhendy, kończące wymiany forehandy - ileż razy były to uderzenia, które kończyły swój lot na bocznej czy końcowej linii, wspomniane drop shoty, do których Arona czasami i dochodziła , ale ich  następstwem był i tak kończący punkt natchnionej Kanadyjki.

             Ten mecz obudził mnie na dobre, do ostatniego punktu oglądałem na jawie, chociaż to co widziałem na telewizorze to był jakiś tenisowy kosmos ( podobnie wyglądały poprzednie mecze Kanadyjki, w których odprawiła z kwitkiem Naomi Osakę, Jelinę Switolinę ) .

            Aryna Sabalenka w drugim secie dała też pokaz bardzo dobrej gry i wcale nieopartej wyłącznie na sile, ale na zmianie techniki walki włączyła do gry slice'y , grała pewniej , stabilniej i nie starała się za wszelką cenę skracać wymian, dzięki czemu ten set padł jej łupem bardzo wyraźnie.


           Koszmar Ukrainki wrócił w ostatnim decydującym secie - do stanu 3:2 dla Fernandez wszystko toczyło się bez przełamań, ale w 6 gemie udało się Fernandez przełamać podanie Aryny Sabalenki i wyszła na prowadzenie 4:2. Sabalenka nie dała jednak za wygraną szybko zniwelowała przełamanie doprowadzając do stanu 4:4. I gdy wydawało się, że tak jak w pierwszym rozstrzygnięciem będzie tie breake, to w 9 gemie tego seta Fernandez ponownie przełamała rywalkę, a w ostatnim gemie, którego Białorusinka musiała przechylić na swoją korzyść by pozostać w meczu, popełniła dwa podwójne błędy serwisu i tego już młoda Kanadyjka nie darowała, tym bardziej, ze Sabalenka była już tylko kłębkiem nerwów. Fernandez mecz wygrała 7:6; 4:6; 6:4.

Podsumowując warto obejrzeć finał kobiecego singla na Flushing Meadows tym bardziej , że oponentka Kanadyjki będzie jeszcze młodsza od niej Brytyjka Emma Raducanu , która do finału dotarła od kwalifikacji , a pozostawiła za sobą w 1/8 Ashleigh Barty, Shelby Rogers i Belindę Bencić ( pogromczynię Igi Świątek ) . W półfinale w ciągu 85 minut rozprawiła się Greczynką Marią Sakkari pokonując ją 6:1, 6:4. Trochę szkoda , że nasza Iga nie wpasowała się w ten młodzieńczy zryw na kortach Flushin Meadows, ale poczekajmy, może to się już niedługo uda i Iga doszlusuje do tego młodzieńczego teamu Leylah Fernandez i Emma Raducanu...

Lubię to! Skomentuj37 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Sport