W dniu dzisiejszym porządek obrad obejmuje m.in. "drugie czytanie projektu apelu w sprawie potępienia przez Senat RP korupcji politycznej". Chodziło o słynne "taśmy prawdy" nagrane przez speców od inwigilacji z WSI24 przy łożu Begerowej ;)
Pod projektem apelu podpisało się 21 pieniaczy, pardon senatorów IV Kartoflanej RP - a wyczytać tam [pdf] można tyle, że:
"Wobec ujawnionych faktów korupcji politycznej związanej z próbami tworzenia większości parlamentarnej, Senat RP stanowczo potępia takie działania. Senat RP uważa, że misja tego rządu i parlamentu została wyczerpana."
No pięknie to brzmi - przyszło mi nawet do głowy, że różne rotacyjne grupy pieniaczy, pardon - senatorów mogłyby co tydzień zgłaszać i przyjmować ten sam projekt apelu...
Jak ulał taki "apel" odnosi się na przykład do szeregu korupcyjnych propozycji jakie w zeszłym tygodniu składali PiS'owi aparatczycy z PO: poprzemy budżet w zamian za stołki. Chodziło konkretnie o stołki z których mieliby wylecieć Giertych z Lepperem...
Wśród sygnatariuszy projektu są nazwiska ludzi, których nie podejrzewałem o instynkt stadny i naprawdę dziwię się, że biorą udział w "apelowaniu" w tej tak dętej i pokracznej sprawie jaką były "taśmy prawdy". Takiemu Smoktunowiczowi to się naprawdę bardzo dziwię...
W dzisiejszej "Gazecie Prawnej" rzucił mi się w oczy znany już projekt ograniczenia praw obywatelskich. Projekt lansuje opozycja używając argumentu, iż "prawo nie powinno być stanowione przez przestępców".
Cel szczytny - a jakże, jak zresztą większość celów...
Pomysłodawcom chodzi o to by do parlamentu nie dostały się osoby, które były karane za przestępstwo umyślne ścigane z oskarżenia publicznego. Oznacza to, że w parlamencie nie mogłyby zasiadać osoby, które zostały skazane np. za jazdę po pijanemu czy grożenie innym kierowcom podczas jazdy samochodem.
Jak donosi GP: "Koalicja będzie robiła wszystko, żeby zablokować ten projekt. Powód jest prosty. Zasiada w niej kilku posłów, z Andrzejem Lepperem na czele, którzy zostali skazani wyrokami karnymi. Po zmianie konstytucji na pewno straciliby mandaty" – podkreśla Zbigniew Chlebowski z PO. Brzmi to smakowicie - czyżby PO próbowała przeforsować prawo działające wstecz???
Pomijam kontekst rozgrywek koalicja <-> opozycja, a skupię się na aspektach praktyczno-humorystycznych jakie przyszły mi do głowy:
- jakie przełożenie ma czystość i niekaralność na jakość prac parlamentarnych?
- czy osoba, która popełni za młodu grzech "jazdy na gazie" ma mieć już do końca życia ograniczone prawa obywatelskie?
- co z tego, że ktoś będzie zawsze jeździł trzeźwy jak niemowlak, skoro w czasie obrad i głosowań sejmowych będzie mógł być nachlany jak świniak?
- dlaczego znowu ktoś ma mnie za idiotę i chce mnie prowadzić za rękę, bo mu się wydaje że sam nie dam sobie rady w odróżnianiu kandydatów?
Parę podobnych argumentów przeciw podobnym projektom jeszcze bym znalazł, tylko co mi z tego, skoro Platforma która projekt forsuje jeszcze miesiąc temu lansowała na prezydenta Krakowa Tomasza Szczypińskiego - niemal ewidentnego "aferała"?
No to idę coś przekąsić - czołem! ;)



Komentarze
Pokaż komentarze (4)