54 obserwujących
364 notki
409k odsłon
1588 odsłon

Świat między Starym, a Nowym Rokiem (2020)...

Wykop Skomentuj8

W tym celu dodatkowo widzimy sponsorowanie ruchów i orientacji, w tym seksualnych, wszystkiego co mogłoby przyspieszyć zniszczenie ukształtowanego przez wieki systemu wartości skupionego wokół rodziny, religii, prywatnej własności, osobistych wolności i narodu. Już dzisiaj objawiają się tożsamościowe potworki, wydmuszki gardzące wartościami swoich przodków, na gruncie polskim tytułujący się tzw. europejczykami (oszuści bez posagu). Jednocześnie obserwujemy ogromne sukcesy architektów nowego porządku w kształtowaniu nowego człowieka poprzez szkoły, media i kulturę masową. Hitler aby ukształtować nowego człowieka do swojej dyspozycji miał jedynie niecałe 12 lat, bolszewicy mieli znacznie więcej czasu i efekty ich edukacji i osiągnięć w kształtowaniu homo sovieticus są dla inżynierów globalnego porządku istną kopalnią wiedzy. 

Interesująco wygląda eksperyment globalistów na przykładzie Chin, których elity były kokietowane od lat 50-tych ubiegłego wieku z pierwszym sukcesem związanym z wizytą prezydenta Richarda Nixona w Chinach (1972). Chińscy komuniści mieli całkowitą kontrolę na swoją populacją, co wyglądało atrakcyjnie dla globalistów, więc zaproponowali im w zamian za stopniowe otwarcie, roszczelnienie systemu, dostęp do kapitału i technologii (plus złagodzenie kwestii Tajwanu i rozdzielenie od Sowietów), oraz stopniową tolerancję aktywności i wpływów na całym świecie. Wreszcie Mao i Zhou Enlai dojrzeli w tym dobry interes. W kilkadziesiąt lat później okazało się, że gwałtownie rosnące w potęgę Chiny wcale nie myślą się demokratyzować, czy porzucać swojego komunizmu, ale właśnie modyfikując go do celów biznesowych na nim opierają się w opozycji do wizji reform i modelu propagowanego przez globalistów.

W sumie dziś na scenie gigantów świata zachodniego walczą globaliści ze stopniowo odradzającymi się na drodze do zaawansowanego własnego samozniszczenia państwami narodowymi. Proces ten dobrze widać w Unii Europejskiej, gdzie w sposób sponsorowany i systemowy unijni globaliści stopniowo pozbawiają państwa narodowe atrybutów ich odrębności i suwerenności. Wysługują się przy tym lokalnymi agenturalnymi elitami wewnątrz tychże państw, aby wykorzystać efekt oswajania populacji w strategii powolnego gotowania żaby.

Nawet za podwójnej kadencji prezydenta Baracka Husseina Obamy, kładziono duży nacisk na pozyskanie do projektu Putina i w konsekwencji Rosji. Reprezentująca politykę zagraniczną US Hillary Clinton udała się do Moskwy z gadżetem mającym symbolizować reset/zmianę stosunków rosyjsko-amerykańskich. Putinowi pozwolono nawet na zakupienie 20% amerykańskich zasobów uranu potrzebnego do produkcji broni atomowej (w zamian jej mężowi za pół godzinne wystąpienie w Moskwie ofiarowano $0.5 mln!) Putin po rosyjsku ofiarę wziął, ale się nie sprzedał. Wydaje się, że globalistom do dopięcia europejsko-azjatyckiej transakcji potrzebna jest Rosja, taki przecież był pomysł na światową rewolucję w 1917 r, ale też nie wyszedł. Szczególnie kiedy Polacy zatrzymali ich w bitwie pod Warszawą w 1920 r. 

Jak wspomniałem wyżej również US jest ofiarą tej destrukcyjnej działalności globalistycznych elit (koncepcja dyktatury bankierów) wykorzystujących struktury i zasoby państwa narodowego (np. siłę militarną) do swoich dalekosiężnych egoistycznych interesów sprzecznych z interesami państwa, jego obywateli i podatników. Wydaje się, że kiedy flirt z Chinami i Rosją się nie powiódł, globaliści uznali, że dla lepszej synchronizacji kolejnych etapów działań potrzebują więcej czasu i pozwolili na danie oddechu ciągle instrumentalnie potrzebnym państwom narodowym. 

Stąd pewnie przyzwolenie okazane buntującym się Amerykanom na wybranie Donalda J. Trumpa na Prezydenta. Co jednak zawsze znamienne, niezależnie, czy wygra Partia Demokratyczna, czy Republikańska globalni banksterzy zawsze potrafią wykorzystać sponsorowane zwycięskie elity (obydwu partii) do realizacji swoich celów na interesujacym ich odcinku do dokonania zmian koniecznych do następnego etapu. Pewne potrzebne im reformy może np. przeforsować tylko Partia Demokratyczna, inne tylko Republikańska w przeciwnym razie wybuchła by wielka wrzawa, protesty, a nawet rozszerzający się opór.

Naturalnie, że nie każdy zainicjowany proces społeczny można w pełni kontrolować, stąd globaliści od czasu do czasu mają niespodzianki. Na dzień dzisiejszy jak grzyby po deszczu w wielu krajach świata wyrastają przywódcy narodowi, bądź reprezentujący w różnym stopniu narodowe tendencje: Jinping, Putin, Trump, Kaczyński, Orban, Erdogan, Bolsonaro, Johnson, Duterte, Żeleński, czy Netanyahu. 

Komentatorzy zwracają przy tym uwagę, że globaliści banksterzy nie cierpią państw narodowych i ich aspiracji, w tym Izraela, który przeszkadza im w dobrych stosunkach ze światem islamskim. Jednak na drugim biegunie uznają potęgę wpływów w dzisiejszym świecie właśnie tego niespełna 9-milionowego państwa, głównie przez pozycję w światowej bankowości i biznesie jak i silne lobbystyczne wpływy jego diaspory, szczególnie w US, ale i np. w Rosji. W tej ostatniej podkreślają wpływy i znaczenie rosyjskich oligarchów żydowskiego pochodzenia, podobnie sytuacja ma się na Ukrainie i w krajach ościennych (sam Putin chwalił się, że praktycznie jako dziecko wychowywał się wśród ortodoksyjnych Żydów). 

Wykop Skomentuj8
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka