70 obserwujących
441 notek
554k odsłony
  248   0

ZK Kwidzyn, VIII 1982 r. przed masakrą internowanych...

(Wspomnienie. Cz.1). Nadchodzi 40-ta rocznica głośnej pacyfikacji protestu internowanych w więzieniu w Kwidzynie. Swoje obserwacje tamtych wydarzeń przedstawię w 3 częściach. Oto część pierwsza, część 2-ga obejmuje protest i bestialskie pobicie, cz. 3-cia odnosi się do procesu pobitych, naszego protestu głodowego i relacjonuje nasze życie w ZK Kwidzyn, aż do 3 grudnia 1982 r.

Mogliśmy za swoje pieniądze zdeponowane u komendanta dwa razy w miesiącu kupić w więziennej kantynie artykuły pierwszej potrzeby w ramach tzw. wypiski. Pamiętam głównie ludzie kupowali herbatę, (która służyła też, jako środek płatniczy „wagon” z więźniami kryminalnymi), mydło, papierosy, etc. Czasem internowani dokarmiali swoje rodziny wykupionymi w więziennej kantynie dostępnymi artykułami żywnościowymi jak masło, czy papier toaletowy, które na „wolności” były reglamentowane i trudne do zdobycia. Nierzadko też przy okazji widzeń do rodzin trafiały żywność i inne artykuły z paczek Komitetu Prymasowskiego, czy też z Międzynarodowego Komitetu Czerwonego Krzyża.

Oficjalnie przysługiwało nam 8 godzin snu i godzinny spacer. Mogliśmy otrzymywać i wysyłać też listy (niezaklejone koperty, cenzor podszywał się pod "członka rodziny" i też lubił czytać), zostawiłem na pamiątkę list od siostry Eli z Brzezin k/Łodzi z wyczernionymi przez cenzurę fragmentami. Raz w miesiącu mieliśmy prawo do widzeń i religijnej posługi.

Tak więc po przyjeździe otrzymaliśmy po dwa prześcieradła (ktoś obok zażartował: „stare i słabe tylko się nie wieszać, bo będzie wstyd”), również poduszkę z gąbki oraz dwa koce, do tego obdarowano nas aluminiowym talerzem, miską, kubkiem i łyżką

PRZESTRZEŃ I ARCHITEKTURA WIĘZIENIA

ZK Kwidzyn został wybudowany na obszarze 1,5 hektara w 1977 r. dla więźniów o rygorze zasadniczym i zaostrzonym i jego mieszkańcy pracowali m.in. w znajdujących się w pobliżu Zakładach Celulozowo-Papierniczych. Reżim Jaruzelskiego utworzył w tym ZK, Ośrodek Odosobnienia dopiero 4 kwietnia 1982 r. Samo więzienie było ogrodzone ok. 4 metrowym betonowym murem, w dwóch narożnikach znajdowały się wieżyczki strażnicze wyposażone w strażników, reflektory i telefon. Przed murem widać było dodatkowe ok. 3,5 metrowe ogrodzenie z siatki z drutem kolczastym, między nimi był tzw. “pas śmierci”. Idąc od więziennych pawilonów widziałem dodatkowe ogrodzenie z siatki (wyposażone w kontrolowaną furtkę) odgradzające od internowanych „ambasadę” (komendanturę), kuchnię, pralnię, salę widzeń i magazyny.

Samo więzienie to połączone „łącznikami” cztery parterowe pawilony. Wychodząc z „ambasady” przez furtkę na teren więzienia właściwego widziało się rozwarte palce pawilonów. Od lewej pawilon # I, nieco na prawo nasz pawilon # II (po środku korytarz z celami po obydwu stronach), wchodziło się do łącznika, który mieścił stróżówkę zwykle z dwoma klawiszami. Dalej na prawo pawilon # III, za moich czasów tylko w ostatnim # IV siedzieli więźniowie. Pomiędzy pawilonami łącznik (z zamykanymi kratami do pawilonów), którym można było skręcając w korytarz dojść do swojej celi. 

NASZA „STUDENCKA” CELA

Nasza „studencka” cela # 21 mieściła się jak przystało i zgodnie z dobrymi obyczajami naprzeciwko więziennej biblioteki i obok świetlicy, blisko słynnego łącznika, który kończył się kratami oddzielającymi i broniącymi dojścia do pawilonów # I i # II. W rozkładzie pawilonu II nasza cela przewidziana była na pawilonową stołówkę z tym, że my na stołówkę chodziliśmy do pawilonu #1.

Kiedy 2 sierpnia przewieziono naszą resztówkę (po "amnestii" 22 lipca) z likwidowanego O.O. w ZK Łowicz kilku z nas wywęszyło, że właśnie cela # 21 stoi pusta, więc ją zarekwirowaliśmy na swój “prywatny” więzienny „apartament”. Oprócz mnie znaleźli się tam: Janusz Michaluk (NZS, prawo na UŁ), Wojtek Walczak (psychologia, UŁ), Wojtek Dyniak (filologia, UŁ), Grzegorz Rachaus (prac. ZR „S” Ł- niestety już nie żyje) i Janusz Fatyga (trochę od nas starszy z „S”). Wyposażenie celi to metalowe łóżka, ustawione głównie dwupiętrowo, stół, umywalka, oddzielona ubikacja, kilka metalowych taboretów i szafki, ogólnie mało miejsca.

WIEŻA BABEL

W samym więzieniu zaistniała polska geograficzna wieża Babel zwożona więźniarkami od kwietnia 82 z wcześniej stopniowo likwidowanych Ośrodków Odosobnienia z Gębarzewa, Krasnegostawu, Iławy, Lublina, Łęczycy, Łowicza, Sieradza, Suwałk, Włocławka, Włodawy, Wronek, Zielonej Góry, (podobno znaleźli się tam ludzie z ówczesnych 24 województw).

Internowani w przeważającej liczbie byli członkami NSZZ „Solidarność”, „Solidarności” Rolników Indywidualnych, była nasza grupa studentów członków NZS (głównie z Łodzi), jeden ZMD, dwóch uczniów szkół średnich (KPN) i dwóch starszych członków KPN-u.

ŻYCIE CODZIENNE INTERNOWANYCH

Ku mojemu zdumieniu cele były otwarte, można było sobie wędrować od jednej do drugiej przez cały dzień, aż do wieczornego apelu i ich zamknięcia. Natomiast prawdziwym szokiem po ZK Łowicz był dostęp do wielkiej przestrzeni na zewnątrz, gdzie można było dosłownie spacerować cały dzień!

Były boiska (asfalt) do gry w siatkówkę i tenisa ziemnego. W ośrodku mieściła się też łaźnia, biblioteka i świetlica z reżymową telewizją. Kwitło życie kulturalne i artystyczne, odbywały się wykłady tematyczne, kursy językowe, kursy karate i okolicznościowe akademie. Śpiewaliśmy popularne pieśni patriotyczne ( pamiętam: Pieśń Konfederatów, Boże coś Polskę, Rotę, hymn Polski, Mury, My Pierwsza Brygada, itp.).

Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura