wstęp: http://freespeech.salon24.pl/94558,index.html
Przyczyną najbardziej oczywistą wydaje się sama historia XX wieku. Był on jednym z najtragiczniejszych okresów w dziejach całej ludzkości, w trakcie którego doszło do wybuchu dwóch wojen światowych oraz podjęto próby wcielenia w życie zbrodniczych ideologii nazizmu i komunizmu. Niestety koniec II wojny światowej nie oznaczał końca dramatycznych wydarzeń. Pomimo różnorodnych wysiłków podejmowanych w skali światowej (efektem których było między innymi powstanie Organizacji Narodów Zjednoczonych), także i później dochodziło do zdarzeń, które dziś określamy mianem zbrodni ludobójstwa lub zbrodni przeciwko ludzkości. Bez wątpienia II wojna światowa ze względu na ogrom popełnionych zbrodni stanowi pewną cezurę, będąc wydarzeniem, które odmieniło poglądy ludzi zwłaszcza te dotyczące istoty człowieczeństwa. Wyjątkowe okrucieństwo wojny ujawniło się między innymi w precyzyjnie zaplanowanym i zrealizowanym masowym ludobójstwie wielu narodów.
Pamięć o tych zdarzeniach nie jest jednak jednolita. Każda bowiem ze zbiorowości będących uczestnikami tych wydarzeń inaczej je rozpoznała i zapamiętała. Każda z nich dysponuje więc innymi interpretacjami, co powoduje, iż ustalenie wspólnej oceny jest przedmiotem sporów. Jak silne kontrowersje mogą rodzić się wokół ocen czy interpretacji niektórych przeszłych zdarzeń, świadczyć może dyskusja o relacjach polsko-żydowskich wywołana książką o tragedii w Jedwabnem, dyskusja dotycząca wypędzeń Niemców po II wojnie światowej, czy choćby austriacki proces Davida Irvinga oskarżonego o negację Holokaustu. Na szczęście co do większości wydarzeń historycznych panuje niepodważalna zgoda - potępienie totalitarnych reżimów nazistowskich i faszystowskich oraz popełnionych zbrodni stało się fundamentem międzynarodowego ładu pokojowego.
W celu wskazania kolejnych przyczyn wzrostu zainteresowania historią należy bliżej przyjrzeć się zmianom geopolitycznym, jakie nastąpiły pod koniec XX wieku. Przyniósł on upadek komunizmu, co oznaczało klęskę ostatniego w Europie totalitarnego systemu i jego ideologii. W efekcie doszło do rozpadu Związku Radzieckiego, zjednoczenia Niemiec i powrotu do demokratycznych zasad w państwach Europy Środkowowschodniej[1]. Jednym ze skutków tych wydarzeń było spotkanie się pamięci zbiorowej narodów Europy Zachodniej z odmienną w wielu kwestiach pamięcią zbiorową społeczeństw postkomunistycznych. Wskutek tego państwa, które były przed 60 laty agresorami, ich ofiary oraz obecni sukcesorzy poszukują dziś w demokratycznej rzeczywistości na różny sposób impulsów inspiracji, nadających sens ich nowej identyfikacji[2]. Koniec zimnej wojny umożliwił swobodną dyskusję, która wcześniej z oczywistych powodów była niemożliwa[3]. Dopiero wówczas uświadomiono sobie, jak znacznie różnią się interpretacje niektórych wydarzeń historycznych.
Warto bliżej przyjrzeć się pamięciom zbiorowym poszczególnych narodów, w których wydarzenia historyczne są zupełnie inaczej interpretowane. Przykładowo zwycięstwo Związku Radzieckiego w 1945 roku i wkroczenie Armii Czerwonej do większości państw Europy Środkowowschodniej jest w Rosji traktowane jednoznacznie pozytywnie jako zwycięstwo w Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej (można wręcz powiedzieć, iż stała się ona obiektem sakralizacji, zaś jej krytyka uznawana była za bluźnierstwo[4]). Tymczasem wkroczenie Armii Czerwonej na terytorium Polski uznawane jest znakomitą większość Polaków za początek zniewolenia państwa polskiego przez kolejny totalitarny reżim. W Niemczech interpretacje końca wojny definiowane są przez pryzmat klęski wojennej i jej bezpośrednich skutków (jak choćby wysiedleń niemieckiej ludności cywilnej, które nastąpiły na mocy ustaleń Wielkiej Trójki). W każdym wypadku mamy do czynienia z różnymi w swej treści interpretacjami, które przecież dotyczą tego samego wydarzenia historycznego. Wydawać by się mogło, iż to spotkanie pamięci wschodu i zachodu Europy powinno skutkować zacieraniem się tych różnic. Tymczasem - jak podkreślają tacy historycy jak Alain Besançon, Norman Davies czy Stéphane Courtois - mamy do czynienia z pogłębianiem się rozbieżności, co zaobserwować można było podczas obchodów 60 rocznicy zakończenia II wojny światowej[5].
Procesy demokratyzacji miały także inny wymiar wpływający na pojmowanie historii. Nie odnosiły się one tylko do państw - jednocześnie demokratyzacja przebiegała w poprzek społeczeństw, zmieniając nie tylko ustrój państwa, ale i kształt sfery publicznej dyskusji. Skutkiem tego była pluralizacja obrazów przeszłości. Dotychczas podmiotami, które kształtowały pojmowanie historii były narody lub państwa, teraz pełnoprawnymi uczestnikami tych debat stały się różnego typu organizacje społeczne czy pozarządowe, zorganizowane grupy kombatantów (bezpośrednich świadków historii), instytucje historyczne a nawet poszczególne jednostki[6]. Pluralizm - jako ustrojowa cecha demokracji liberalnej - zmienił także historię ujmowaną jako dziedzina naukowa. Istotą demokracji liberalnej jest swoboda działania, także w dziedzinie badania historii. Ułatwiało to akceptację sytuacji, w której współistniały obok siebie różne koncepcje przeszłości, często niewspółmierne wobec siebie, a przede wszystkim nieporównywalne do historii rozumianej holistycznie jako pewna całość. Nora nazwał ten proces demokratyzacją przeszłości[7]. Polega on na szybkim pojawianiu się różnorodnych form pamięci mniejszości, dla których odzyskanie własnej przeszłości stanowi integralną część afirmacji ich tożsamości.
Pewnym paradoksem jest fakt, iż ta produkcja historiograficzna, która zalewa księgarnie różnymi wersjami przeszłości (...) wytwarza stan "zbiorowej amnezji"[8]. Spostrzeżenie braku możliwości bezpośredniego dostępu do zgasłej już przeszłości skazuje nas na tworzenie różnych kreacji, których zadaniem jest symulowanie przeszłej rzeczywistości. Dążenia te skazane są na porażkę - we fragmentaryczności i niedoskonałości tych wizji widoczna jest ich ułuda, a w konsekwencji - niezobowiązująca rzeczywistość, której dziś tak bardzo jesteśmy świadomi. W takiej sytuacji niemożliwością jest podtrzymywanie zaufania do naukowej historiografii jako prawdziwej wiedzy o przeszłości. Coraz częściej kierujemy się więc ku nienaukowym formom wypowiedzi[9]. Niestety, wartość naukowa i jakość znacznej części współczesnych przekazów historycznych jest częstokroć odwrotnie proporcjonalna do możliwości ich rozpowszechniania i liczby osób, do których docierają[10].
Obok dyskusji dotyczących relacji pamięci zbiorowej i historii, równie istotnym wątkiem (zwłaszcza w kontekście kontrowersji wokół wspólnej tożsamości europejskiej), jest zagadnienie związków pamięci zbiorowej z pojęciem tożsamości. Jak zauważył Nora, jakaś głębinowa fala pamięci rozlała się ostatnio po świecie, wszędzie wiążąc ze sobą ściśle wierność dla rzeczywistej lub wyobrażonej przeszłości z poczuciem przynależności, świadomość zbiorową ze samoświadomością jednostkową, pamięć z tożsamością[1]. Niektórzy badacze zwrócili uwagę na zagrożenia, jakie niesie obecne zainteresowanie tożsamością połączone z pojmowaniem pamięci własnej zbiorowości. Niebezpieczeństwo wynikać może z trudności w budowaniu tożsamości indywidualnej i zbiorowej w społeczeństwie ponowoczesnym[2]. Związane jest to z opisywanym przez niektórych kryzysem tożsamości indywidualnej i zbiorowej. Nora właśnie z reakcją na ten kryzys wiąże nastanie czasu pamięci. Znaczenie pamięci ulega wzmocnieniu przez fakt zerwania naturalnego związku z przeszłością przez człowieka późnej nowoczesności. Inaczej mówiąc: znaczenie pamięci ulega zwiększeniu dzięki zaprzestaniu spełniania naturalnej roli przez pamięć społeczną w społeczeństwach późnonowoczesnych[3].
Czy przykładem tego zjawiska nie będzie odkrywanie na nowo własnej historii przez społeczeństwo niemieckie, wyrażające się w ogromnym zainteresowaniu wydarzeniami dotąd będącymi na drugim planie pamięci zbiorowej? Projekty budowy Centrum Przeciwko Wypędzeniom i dyskusje wokół tego tematu pokazują, iż społeczeństwo niemieckie pragnie odejść od tradycyjnie rozpoznawanej do tej pory roli Niemiec w czasie II wojny światowej (jako agresora i zbrodniarza) w kierunku uwypuklenia cierpień i tragedii ludności cywilnej. Temu ma służyć nadanie historii wypędzeń odpowiedniej rangi (jako istotnemu elementowi tożsamości) we własnej pamięci zbiorowej.
4 marca 2007 roku niemiecka publiczna telewizja ARD wyemitowała film „Ucieczka", opowiadający o losach Niemców uciekających zimą 1945 roku z Prus Wschodnich przed Armią Czerwoną. Obejrzało go ponad 11 milionów widzów, co stanowiło blisko jedną trzecią (29,5 proc.) całej niemieckiej telewizyjnej widowni. W dyskusji jaka miała miejsce po emisji filmu podkreślano, że ponad 60 lat po zakończeniu wojny i rozliczeniu się z przeszłością nazistowską Niemcy mają pełne prawo do wspominania i opłakiwania własnych ofiar. Warto jednak zauważyć, iż w kontekście tego wydarzenia odmiennie interpretowanego przez poszczególnych uczestników dyskusji o historii, może dojść do zachwiania proporcji między indywidualnymi losami a historycznym tłem.
W poszukiwaniu nowej tożsamości i określaniu na nowo pamięci zbiorowej nie można wychodzić poza historię, traktowaną właśnie jako uniwersalna pamięć dziejów ludzkości. Restytucja własnej tożsamości - w oparciu o pamięć zbiorową - nie może dokonać się kosztem prawdy o przeszłości. W przeciwnym razie główną rolę zaczynają odgrywać nie fakty, lecz mity. Z taką sytuacją mieliśmy do czynienia w Republice Weimarskiej, kiedy to niemiecką pamięć zbiorową o klęsce zdominowała legenda o ciosie w plecy (Dolchstoßlegende). Dopiero następnym pokoleniom przyszło zmierzyć się z tragicznymi tego skutkami[4].
Wracając do kwestii związanych ze współczesnym kryzysem tożsamości, należy zwrócić uwagę na to, iż dla niektórych teoretyków postmodernizmu (jak choćby Jeana Baudrillarda[5]) jest on związany ze zjawiskiem rewizjonizmu nekrologicznego. Według Baudrillarda jest to znamienne dla ostatniej, schyłkowej fazy rozwoju nowoczesności wypływa bezpośrednio z pustki, jaka nastąpiła po ostatecznym wyzwoleniu się człowieka spełnionej nowoczesności[6]. Poszukiwana jest pewność, której zabrakło wraz z kryzysem tożsamości.
Zarówno Europa, jak i poszczególne państwa szukając własnej tożsamości muszą oprzeć się na jednolitej ocenie przeszłych zdarzeń. Cechą charakterystyczną dzisiejszego zachodniego świata jest traktowanie demokracji jako optymalnego wyboru sposobu współżycia w społeczeństwie. Czyż zatem dziwić może fakt, iż najwięcej uwagi poświęca się właśnie tym wydarzeniom historycznym, które stanowiły największe zagrożenie dla porządku demokratycznego? Stąd też wynikać mogą próby ustawowej ochrony nie tyle zbiorowej pamięci, co historii o największych zagrożeniach demokracji - XX-wiecznych totalitaryzmach i zbrodniach popełnionych w ich imieniu. W końcu to właśnie zwycięstwo nad jednym z nich - nazizmem, stało się początkiem dzisiejszego ładu międzynarodowego, którego niezwykle ważnym elementem są takie zdobycze jak prawa człowieka i ich ochrona. Dlatego właśnie w preambułach aktów dotyczących praw człowieka i obywatela podkreśla się znaczenie pamięci o zniewoleniu ludzi przez ideologie totalitarne oraz zagrożenia, jakie niosą one ze sobą: szerzenie nienawiści, nawoływanie do przemocy, rasizm. To właśnie aktywna walka z tymi zjawiskami jest jednym z głównych elementów tworzących dzisiejszy ład międzynarodowy.
[1] P. Nora, Czas ..., op. cit., s. 37.
[2] B. Korzeniewski, Pamięć ..., op. cit., s.132.
[3] Ibidem, s.134-135.
[4] Zagadnienie niszczącej roli świadomości zmitologizowanej w kontekście Republiki Weimarskiej opisał J. Topolski w: Wolność i przymus w tworzeniu historii, Poznań 2004, s. 193-214.
[5] Jean Baudrillard - ur. 20 czerwca 1929 w Reims, zm. 6 marca 2007 w Paryżu, francuski filozof, autor między innymi: Społeczeństwo konsumpcyjne. Jego mity i struktury (1970), Zwierciadło produkcji (1975), Symulacje (1983), Ameryka (1988), Przejrzystość zła (1993)
[6] B. Korzeniewski, Pamięć ..., op. cit., s.136.
[1] Demokratyczne zmiany w Europie Środkowowschodniej były częścią szerszego procesu, określanego jako trzecia fala demokratyzacji, początkiem której była portugalska rewolucja goździków. Przyniosła ona demokratyczne zmiany w około 30 krajach Europy, Azji i Ameryki Łacińskiej, a w wielu pozostałych systemach autorytarnych rozpoczął się proces liberalizacji. Szerzej w: S. Huntington, Trzecia fala demokratyzacji, Warszawa 1995.
[2] A. Wolff-Powęska, Zwycięzcy i zwyciężeni. II wojna światowa pamięci zbiorowej narodów, „Przegląd Zachodni" nr 2/2005, s. 3.
[3] W tym kontekście Pierre Nora pisał o pamięci odnalezionej Europy Wschodniej. P. Nora, Czas ..., op. cit., s. 37
[4] Ibidem, s. 14.
[5] A. Besançon, N. Davies, S. Courtois, Zachód, Europa Środkowa, Rosja - trzy różne funkcje historii, "Europa" nr 58/05 (11.03.2005), s. 6.
[6] A. Wolff-Powęska, Zwycięzcy ..., op. cit., s. 3.
[7] P. Nora, Czas op. cit., s. 40-41.
[8] Franklin R. Ankersmit w tym kontekście mówił o nadprodukcji historiografii, która paradoksalnie unicestwia przedmiot badań, będąc przejawem "nadmiaru historii"; F. R. Ankersmit, Historiografia i postmodernizm, w: „Postmodernizm. Antologia przekładów", pod red. R. Nycza, Kraków 1998, s. 145-147.
[9] G. Gajewska, Dotknąć przeszłości. Kilka uwag na temat różnych form doświadczania historycznego [online], „Kultura i Historia" nr 5/2003 [dostęp 21.08.2007], dostępny w Word Wide Web w: http://www.kulturaihistoria.umcs.lublin.pl/archives/126.
[10] Doskonałym przykładem na tego typu ahistoryczne przekazy są niektóre hollywoodzkie produkcje filmowe, w których historia stanowi tylko tło dla akcji i jako taka może być zupełnie dowolnie kształtowana według kaprysów twórców filmu. Według filmu „U-571" (reklamowanego jako opartego na faktach), pierwszy egzemplarz niemieckiej maszyny szyfrującej Enigmy został zdobyty przez amerykańską załogę jednego ze statków US Navy. Liczne przekłamania zawarte w tym filmie spowodowały nawet reakcję brytyjskiego premiera Tonego Blaira, który potępił film jako próbę pisania historii na nowo i określił go jako afront dla brytyjskich marynarzy (w maju 1941 roku Brytyjczycy przechwycili na Atlantyku niemiecki okręt, na którym znaleźli jeden egzemplarz maszyny. Na marginesie warto zauważyć, iż w wypowiedzi premiera nie pojawiło się nawet słowo o tym, iż kod do Enigmy złamali polscy matematycy jeszcze przed wybuchem wojny, zaś w sierpniu 1939 roku Anglicy otrzymali skonstruowaną przez Polaków replikę Enigmy.



Komentarze
Pokaż komentarze