Dałem się ponieść emocjom na tłiterze... Wyszedł temat o odpowiedzialności posła względem wyborcy. A no takowej nie ma. Wyszła koncepcja by takową uregulować w kodeksie karnym... zacząłem coś dłubać...
Dobra, tak na poważnie. Jeżeli poseł częsciowo prowadzi działaność medialną to stosuje retorykę, polemikę, metafory itp. itd. Teraz, jeśli za swoją działaność publicystyczną-polemiczną próbować wyciągać konsekfencje karne... no nie zabradzo... bowiem...
Jeśli, Ja wyborca mam swoje określone preferencje i głos pewnego polityka, nawet jeśli szorstki do mnie trafia, co więcej polityk ten nie ma skazy... wszytko jest wporządku. Jednak jeśli weźmie się pod uwagę, że nauki "socjo-psycho gówniane" mają swój udział w inżynierii politycznej, ewenualna opozycja mogłaby takowego posła skarżyć ilę się da. Poniekąd po to wymyślono immunitety.
Widzę to inaczej... jest taki instrument w kodeksie cywilnym. Nazywa się, "przyrzeczenie publiczne". Chodzi tu o, niestety o "przyrzeczenie nagrody" i koniec kropka... Można by zmodyfikować owo przyrzeczenie o deklarację, którą składa poseł... jeśli się z deklaracji nie wywiąże... no to można by angarzować sądy karne.
Taka luźna myśl.


Komentarze
Pokaż komentarze