Free Your Mind Free Your Mind
216
BLOG

Konwersja Krzemińskiego

Free Your Mind Free Your Mind Polityka Obserwuj notkę 52

 

Święci pańscy! Zdawało się człowiekowi, że tyle przeżył, iż nic go nie zaskoczy, na pewno nie na salonach, a tu, prof. I. Krzemiński doznał niebywałego objawienia, odkrywając po żmudnych badaniach, że RM to nie jest żydożercza, czarnosecinna, antyposoborowa i neoendecka rozgłośnia, jeno radio religijne i patriotyczne. Takie cuda, panie, no. Oczywiście objawienie to nie sprawiło, że Krzemiński nagle padł na kolana, złapał za różaniec i rozpoczął okres pokuty za swoje intelektualne i publicystyczne przewiny, ale też nie ma co oczekiwać aż takich cudów za rządów Tuska, wystarczy nam bowiem te ponad 100 cudnych afer, które wyliczył MarkD, a które, jak sądzimy wpędzą gabinet ciemniaków do grobu. Powinniśmy się jednak cieszyć, iż – mimo że do Wigilii jeszcze dobry miesiąc – salonowcy zaczynają nagle mówić ludzkim głosem:
 
Zaskoczyło mnie, jak dalece wątek religijny, wiara jest zrośnięta z polskością, przeżyciem narodowym. Tam nie da się odróżnić jednego od drugiego, i to nie tylko w przekonaniach księży tam pracujących, ale i słuchaczy.
 
Wprawdzie po staremu kojarzy się to zaraz naszemu salonowcowi z „żarliwością” faszystów i komunistów, choć dalibóg i jedni, i drudzy wsławili się właśnie masowym mordowaniem/torturowaniem polskich patriotów i duchowieństwa, a także totalną walką z religijnością, więc przynajmniej względy historyczne nakazywałyby jednak oddzielać żarliwość Polaków od hitlerowskiego czy bolszewickiego fanatyzmu, podszytego szatańską wprost nienawiścią do człowieka wiary. Nie możemy jednak po salonowcach spodziewać się zbyt wiele, ponieważ młyny intelektualne tego typu środowisk pracują powoli, czego zresztą właśnie Krzemiński jest chodzącym dowodem – potrzebował on bowiem długiego czasu, by dostrzec to, co przeciętny słuchacz RM jest w stanie dostrzec po paru audycjach typu „Aktualności”, „Rozmowy niedokończone”, że o katechezach czy Koronce do Bożego Miłosierdzia nie wspomnę. Można się oczywiście zżymać na różne rzeczy na antenie (np. mnie muzyka przyprawia o stany przedzawałowe), można się spierać, co do słuszności poglądów tych czy innych zapraszanych gości, ale po tych kilkunastu latach istnienia RM nie sposób nie docenić siły medialnej oraz integrującej społecznie tej rozgłośni. Oczywiście siła polityczna jest niekwestionowana – z tego też powodu, tj. z powodu niezależności od „możnych III RP” (i rozmaitych „koncernów medialnych”) oraz z powodu tego, że jest to głos milionów katolików zamieszkujących nie tylko Polskę, którym establishment III RP zalecał siedzieć cicho w czasie „transformacji” – RM jest zwalczane nieustannie: rok w rok, miesiąc w miesiąc, a bywają okresy, że codziennie.
 
Jak tak sobie pomyślę, że RM by nie było w III RP, czyli mielibyśmy tylko czerstwe klony Agorowe w rozgłośni grającychmuzakaz komputera i prezenterów cepów, ryczących na antenie jakieś głodne kawałki wyczytane akurat z Sieci, to podejrzewam, że bylibyśmy niewiele mądrzejsi od tychże właśnie cepów. Właściwie wypadałoby poprosić Krzemińskiego w tym wywiadzie, niech wskaże jakąkolwiek rozgłośnię, w której dominuje słowo mówione (a nie sieczka, bo sieczki rozmaici ludzie potrafią „słuchać” na okrągło, tak jakby w kółko tę samą paczkę czipsów jedli), sprawiającej, że słuchacze siedzą godzinami, dyskutują na antenie i o godzinie pierwszej w nocy mają jeszcze dyskomfort z tego powodu, że z antenowymi gośćmi zaproszonymi do studia trzeba się rozstać.
 
W ostatnich dniach powraca do upadłego (słyszę o tym w każdym wywiadzie w Sygnałach Dnia czy w Trójce) problem finansowania mediów publicznych, które, prawda, stoją nad przepaścią, bo ciemniacy stwierdzili, że na rynku powinno się utorować miejsce wyłącznie Ministerstwu Prawdy (ono wciąż ma za mało przestrzeni medialnej) – jeśli nie udało się to drogą „nowej ustawy o mediach”, to przynajmniej poprzez rozwalenie budżetu tychże środków przekazu. Moja żona, słysząc, jak przy śniadaniu szydzę z tych Molaków i Szrubarzów, i innych żałobników wypytujących z autentycznym bólem w głosie o los „naszych mediów publicznych” każdego, kogo wiatr do studia przywiał - powiedziała krótko, że o. Rydzyk nie ma takich problemów z RM. I o to chodzi. Rzesza odbiorców dobrowolnie finansujących medium, którego chcą słuchać. Pomyślałem więc sobie, a niech diabli wezmą te media publiczne, których ludzie skakali na zadnich łapach, gdy nareszcie dzicz kaczystowską odepchnięto od władzy. Ileż to było zachodu, by wyrwać kaczystów z korzeniami z zarządów tychże środków przekazu, by np. Czabańskiego z Targalskim pogonić jak najdalej od „naszych mediów publicznych”, by powywalać publicystów konserwatywnych etc. Jakież to fanfary dudniły, gdy „odzyskiwano media publiczne” i jak konsekwentnie znikała sensowna publicystyka i krytyczni publicyści, a na ich miejsce złaziła się dziennikarska flora i fauna tak mierna intelektualnie, że właściwie bezbarwna – nie wiadomo, czy bardziej czerwona, czy różowa, czy zielona, czy nijaka. Ludzie z gumy, po prostu, którzy wyskakują spod ziemi zawsze, ilekroć nastają czasy ciemniactwa. Tak było za PZPR-u, tak jest za PO.
 
Ale oddaliłem się od Krzemińskiego. Co właściwie znaczy ta jego konwersja poza tym, że Krzemiński już wie, iż Rydzyk nie jest taki straszny, jakim go malują? To przede wszystkim, że ta cała brać salonowa, pozlepiana więzami towarzysko-biznesowymi to kolos na glinianych nogach. W gruncie rzeczy tych ludzi spaja to, iż oni pewnych rzeczy nie robią, bo ich nie należy robić. Nie słuchają RM, bo tam „nic nie ma”, a jeśli coś jest, to „to”, o czym wspomniałem w pierwszym akapicie, czyli lżenie Żydów, niewyobrażalna ciemnota etc. W momencie jednak gdy jakiś salonowiec przystawi ucho do zakazanej na salonach rozgłośni, nagle się przekonuje, iż to nie do końca tak, jak w Ministerstwie Prawdy na korytarzach poziomych i pionowych mawiano. Oczywiście do konkluzji, że może w takim razie Ministerstwo Prawdy kłamie tak samo jak kiedyś stale kłamała peerelowska TVP i peerelowskie PR, salonowiec dojść nie może, ponieważ wtedy musiałby sam przed sobą dokonać dość gruntownego rachunku sumienia i poważnie rozważyć, czy czasem nie powinien sam się palnąć w twarz. Na szczęście można się odwołać do Goffmana, który, jak wspomina Krzemiński, twierdził, że człowiek jest żywiołem.
 
Być może tezę Goffmana należałoby odczytać w taki sposób, że w tym żywiole wszystko się może „miszać”, bo żywiołowość Krzemińskiego robi jednak wrażenie tylko przez chwilę i to dosyć skromne, a więc takie, jakie robi musująca tabletka aspiryny wrzucona do wody. Przez chwilę coś kipi i syczy, lecz zaraz cicho się robi. Tymczasem prawdziwą żywiołowość okazał kiedyś prof. B. Wolniewicz, filozof, znakomity tłumacz Wittgensteina, który jako człowiek niewierzący zaczął słuchać RM z tego powodu, że w środkach masowego przekazu ukazywano to medium jako żydożercze etc. Dalszy scenariusz słuchacze RM znają, sam Wolniewicz – mimo że nie jest człowiekiem wierzącym - stał się jedną z intelektualnych wizytówek środowiska RM i twardym, nieprzejednanym obrońcą tego medium. Z drugiej jednak strony, skoro Krzemiński deklaruje się jako katolik, to może jest to kwestia do wymodlenia? To by się gość zdziwił, gdyby nagle żywioł wiary go zagarnął i gdyby słynny salonowiec dołączył do grona „czarnej sotni” :) Strach pomyśleć, jakby to ludzie z Ministerstwa Prawdy przeżyli.
 

https://yurigagarinblog.wordpress.com/2014/02/03/komplet/ (pod tym adresem dostępne są moje przeróżne opracowania z "Czerwoną stroną Księżyca" i aneksami do niej włącznie); polecam jeszcze tę moją analizę z 2024 r. zamieszczoną gościnnie u prof. M. Dakowskiego: https://dakowski.pl/wokol-hipotezy-dwoch-miejsc-free-your-mind/ ) legendarne dialogi piwniczne ludzi zapiwniczonych w Irlandii 2 (before you read me you gotta learn how to see me) free your mind and the rest will follow, be colorblind, don't be so shallow "bot, który się postom nie kłania" [Docent Stopczyk] "FYM, to wesoły emeryt, który już nic, ale to absolutnie nic nie musi już robić" [partyzant] "Bot FYM, tak jak kilka innych botów namierza posty i wpisy "z układu" i daje im odpór" [falstafik] "Czy robi to w nocy? W takim razie – kiedy śpi? Bo jeśli FYM od rana do późnej nocy non-stop tkwi przy komputerze, a w godzinach ciszy nocnej zapewne przygotowuje sobie kolejne wpisy, to kiedy na przykład spożywa strawę?" [Sadurski] "Ale teraz zadam Sadurskiemu pytanie: Załóżmy, że "wyśledzi" pan w przyszłości jeszcze kilku FYM-ów, a któryś odpowie prostolinijnie, że jest inwalidą i jedyną jego radością (z przyczyn wiadomych) jest pisanie w S24, to czy pan będzie domagał się dowodów,czy uwierzy na słowo?" [osa 1230] "Zagrożenia dla pluralizmu w ramach Salonu widzę w tym, że niektórzy blogerzy - w tym właśnie FYM - wypraszają ludzi, z którymi się nie zgadzają. A zatem dojdzie do "bałkanizacji" Salonu: każdy będzie otoczony swoją grupką zwolennikow, ale nie będzie realnej dyskusji w ramach poszczególnych blogów. Myślę, że nie daję przykładu takiego wykluczania." [Sadurski] "Już nawet nie warto tego bełkotu czytać, spod jednego buta i z jednego biura. Na fanatyków i pałkarzy lekarstwa nie ma."[Igła] "FYM już kupił S24 swoim pisaniem, jest teraz jego twarzą. Po okresie Galby i katatyny nastąpił czas dziennikarzy "Gazety Polskiej". Ten przechył i stalinopodobne teorie spiskowe, jakie się wylewają z jego bloga oraz innych mu podpbnych - przyciągają do Salonu nastepnych i następnych. Tu już od dawna nie zależy nikomu na rzetelności i klasie pisania - lecz na tym, aby było klikanie, aby było głośno i kontrowejsyjnie. Promowanie takich ludzi jak FYM i Paliwoda - jest całkowicie jednoznaczne."[Azrael] "Ale jaki jest problem?"[Kwaśniewski] kwestia archiwów IPN-u Janke: "Nigdy nie mówiliście o pełnym otwarciu?" Komorowski: Co to znaczy otwarcie?" "Trudno zrozumieć, jak można ogłupić społeczeństwo. Dlaczego tylu ludzi ośmiela się nazywać zdrajcą Wojciecha Jaruzelskiego. (Edmund Twardowski, Warszawa) " [tzw. listy czytelników do "Trybuny"] "Z przykrością stwierdzam, że prezydent nie przedstawił żadnych propozycji ws. służby zdrowia" [Tusk] "Niewidzialna ręka rynku, jak sama nazwa wskazuje, jest ślepa." [ekspert w radiowej audycji prowadzonej przez R. Bugaja] "Mamy otwarte granice, miejmy też otwarte umysły. Jasna Góra horyzontów rządowi i parlamentarzystom nie rozszerzy. (S. Barbarska, woj. wielkopolskie) " [tzw. czytelniczka "Trybuny"]

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (52)

Inne tematy w dziale Polityka