Free Your Mind Free Your Mind
513
BLOG

Wszechnica neopeerelu

Free Your Mind Free Your Mind Polityka Obserwuj notkę 53

Jeśliby ktoś miał wątpliwości, co do tego, że żyjemy w neopeerelu, zachęcam do zajrzenia na stronę Kancelarii Sejmu, gdzie prezentowana jest plejada peerelowskich „marszałków” z ich portretami i prześwietnymi życiorysami. Ja nie widzę w tym nic zdrożnego, nawet byłbym za tym, żeby zamiast III RP używać nazwy np. Nowa Polska Rzeczpospolita Ludowa, ponieważ oddawałoby to z jednej strony specyfikę „transformacji”, a z drugiej, zachowywałoby tę wspaniałą, wieloletnią tradycję „ludowej ojczyzny”, czyli tej mniej doskonałej poprzedniczki III RP. Mamy więc w chronologicznym porządku M. Kozakiewicza, B. Malinowskiego, Z. Gucwę (III „kadencje”, ech łza się w oku kręci, a i jeszcze do „PRON”-u się załapał), D. Gałaja, Cz. Wycecha (IV kadencje :) - Pstrowski sowieckiego parlamentaryzmu), J. Dembowskiego (m.in. wykładowcę ewolucjonizmu na Uniwersytecie Marksizmu-Leninizmu w Wilnie w latach 1940-1941, „działacza ZPP”) i W. Kowalskiego, co to jeszcze w „Krajowej Radzie Narodowej” zasiadał był, a wcześniej należał do „KPP”, panie dzieju.
y
 
Jakie zasługi miał każdy z tychże marszałków, to możemy – w mniej lub bardziej udolny sposób - się domyślać, zresztą z tym pierwszym z wymienionych (a ostatnim dla peerelu) na klęczkach przeprowadziła wywiad-rzekę nieoceniona J. Paradowska, co znalazło się w mrożącej krew w żyłach opowieści pt. „Byłem marszałkiem kontraktowego...” wydanej we wczesnych latach neopeerelu (Warszawa 1991), tak więc, kto ciekaw, do lektury sięgnąć może, bo wspomnień pozostałych peerelowskich „marszałków” w III RP – nie wiedzieć czemu - nie publikowano. Każdy z tychże marszałków miał przepotężne i właściwie trudne do oszacowania (słowa ludzkie tego nie obejmą) zasługi dla parlamentaryzmu polskiego, dla polskiej państwowości, jak i dla sowieckiego systemu monopartyjnego, mam więc nadzieję, że portrety tychże marszałków nie wiszą tylko na stronie Kancelarii Sejmu, ale i w którejś z sal sejmowych. Jeszcze tam nigdy nie byłem i nie sprawdzałem, ale niech Bóg broni naszych parlamentarzystów przed chowaniem takich wzorców ideowości gdzieś po piwnicach na Wiejskiej czy innych popezetpeerowskich schronach. Niech te portrety wiszą dopóki neopeerel trwa, a przecie trwa w najlepsze.
t
 
Znalazłem swego czasu książkę wydaną przez Towarzystwo Krzewienia Kultury Świeckiej, które powstało pod koniec lat 60. w wyniku połączenia Stowarzyszenia Ateistów i Wolnomyślicieli oraz Towarzystwa Szkoły Świeckiej. Tą ostatnią organizację zakładał i przez długie lata należał do jej władz, właśnie Kozakiewicz. Książka, o której mówię, nosi tytuł, jakżeby inaczej, „W walce o szkołę świecką. Wspomnienia działaczy TSŚ (1957-1967)” i wydana została jako jedna z pierwszych pozycji TKKŚ w 1969 r. (red. S. Pieczkowski). W tejże książce we wstępie czytamy:
 
Autorzy sięgają myślą do przełomu lat 1956-1957, kiedy to szkoła i nauczyciele znaleźli się w ogniu walk rozpętywanych przez kler i sfanatyzowane siły wsteczne, zmierzające do podważenia zasad socjalistycznego wychowania, siania zamętu w szkołach, do skłócenia i podziału społeczeństwa na wierzących i niewierzących. W początkowym okresie tej ofensywy nauczyciele zdani byli na własne siły. Z chwilą powstania TSŚ znaleźli w nim wiernego przyjaciela i „sojusznika na miarę zadań”. Wtedy to zorganizowanym wysiłkiem skutecznie przeciwstawiali się fali wstecznictwa” (s. 6-7).
r
 
Wspomniałem jednak o Kozakiewiczu, bo i - obok wielu porażających wspomnień działaczy i działaczek TSŚ o ciężkich bojach z klerem i reakcyjnymi rodzicami - jego jest wspomnienie:
 
Wszyscy, którzy tworzyliśmy od podwalin TSŚ, byliśmy jednakowo pewni, przeciw czemu jesteśmy: przeciw klerykalizacji życia społecznego, przeciw licznym podówczas faktom nietolerancji i dyskryminacji niewierzących, przeciw delaicyzacji oświaty. (…) Dzisiaj może się wydać dziwnym czytelnikowi, że nawet same pojęcia laicyzmu, świeckości miały dopiero torować sobie drogę w naszym języku organizacyjnym, a nawet publicznym. Nie wspominam już oporów, jakie budziły pojęcia „areligijności szkoły”, „pozytywny program pracy światopoglądowej”, „swoboda każdej jednostki w wyborze własnego światopoglądu” itd. Te wszystkie batalie o słowa, jak je podówczas nazywaliśmy, były wszakże niesłychanie ważne, znamionowały bowiem walkę o słuszną i słuszniejszą strategię oraz taktykę pracy światopoglądowej. Śmiem twierdzić, że w toku tych właśnie batalii na terenie TSŚ krystalizowały się również podstawowe pojęcia polskiej wersji pedagogiki socjalistycznej w zakresie pracy światopoglądowej, wersji uwzględniającej specyfikę naszego narodu i jego wielowiekowe tradycje kulturowe” (s. 20-21).
 
Brzmi to znajomo? Owszem, bojcy laicyzacji znowu przecież toczą „walkę o szkołę”. Już nie w peerelu, a w neopeerelu. Z nową siłą i nową socjotechniką. A to wszystko tak piszę na marginesie opublikowanego właśnie w POLIS MPC fragmentu książki T. Bochwic dotyczącej polskiej oświaty w perspektywie pierwszej Solidarności.
 

https://yurigagarinblog.wordpress.com/2014/02/03/komplet/ (pod tym adresem dostępne są moje przeróżne opracowania z "Czerwoną stroną Księżyca" i aneksami do niej włącznie); polecam jeszcze tę moją analizę z 2024 r. zamieszczoną gościnnie u prof. M. Dakowskiego: https://dakowski.pl/wokol-hipotezy-dwoch-miejsc-free-your-mind/ ) legendarne dialogi piwniczne ludzi zapiwniczonych w Irlandii 2 (before you read me you gotta learn how to see me) free your mind and the rest will follow, be colorblind, don't be so shallow "bot, który się postom nie kłania" [Docent Stopczyk] "FYM, to wesoły emeryt, który już nic, ale to absolutnie nic nie musi już robić" [partyzant] "Bot FYM, tak jak kilka innych botów namierza posty i wpisy "z układu" i daje im odpór" [falstafik] "Czy robi to w nocy? W takim razie – kiedy śpi? Bo jeśli FYM od rana do późnej nocy non-stop tkwi przy komputerze, a w godzinach ciszy nocnej zapewne przygotowuje sobie kolejne wpisy, to kiedy na przykład spożywa strawę?" [Sadurski] "Ale teraz zadam Sadurskiemu pytanie: Załóżmy, że "wyśledzi" pan w przyszłości jeszcze kilku FYM-ów, a któryś odpowie prostolinijnie, że jest inwalidą i jedyną jego radością (z przyczyn wiadomych) jest pisanie w S24, to czy pan będzie domagał się dowodów,czy uwierzy na słowo?" [osa 1230] "Zagrożenia dla pluralizmu w ramach Salonu widzę w tym, że niektórzy blogerzy - w tym właśnie FYM - wypraszają ludzi, z którymi się nie zgadzają. A zatem dojdzie do "bałkanizacji" Salonu: każdy będzie otoczony swoją grupką zwolennikow, ale nie będzie realnej dyskusji w ramach poszczególnych blogów. Myślę, że nie daję przykładu takiego wykluczania." [Sadurski] "Już nawet nie warto tego bełkotu czytać, spod jednego buta i z jednego biura. Na fanatyków i pałkarzy lekarstwa nie ma."[Igła] "FYM już kupił S24 swoim pisaniem, jest teraz jego twarzą. Po okresie Galby i katatyny nastąpił czas dziennikarzy "Gazety Polskiej". Ten przechył i stalinopodobne teorie spiskowe, jakie się wylewają z jego bloga oraz innych mu podpbnych - przyciągają do Salonu nastepnych i następnych. Tu już od dawna nie zależy nikomu na rzetelności i klasie pisania - lecz na tym, aby było klikanie, aby było głośno i kontrowejsyjnie. Promowanie takich ludzi jak FYM i Paliwoda - jest całkowicie jednoznaczne."[Azrael] "Ale jaki jest problem?"[Kwaśniewski] kwestia archiwów IPN-u Janke: "Nigdy nie mówiliście o pełnym otwarciu?" Komorowski: Co to znaczy otwarcie?" "Trudno zrozumieć, jak można ogłupić społeczeństwo. Dlaczego tylu ludzi ośmiela się nazywać zdrajcą Wojciecha Jaruzelskiego. (Edmund Twardowski, Warszawa) " [tzw. listy czytelników do "Trybuny"] "Z przykrością stwierdzam, że prezydent nie przedstawił żadnych propozycji ws. służby zdrowia" [Tusk] "Niewidzialna ręka rynku, jak sama nazwa wskazuje, jest ślepa." [ekspert w radiowej audycji prowadzonej przez R. Bugaja] "Mamy otwarte granice, miejmy też otwarte umysły. Jasna Góra horyzontów rządowi i parlamentarzystom nie rozszerzy. (S. Barbarska, woj. wielkopolskie) " [tzw. czytelniczka "Trybuny"]

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (53)

Inne tematy w dziale Polityka