Czy red. Janke wykazał się Salomonową mądrością, stawiając Paliwodę w sytuacji: albo przeprosiny Leskiego, albo wymiecenie z salonu? Obawiam się, że nie. Gdyby bowiem Janke był konsekwentny, to nakazałby adminom wycinanie o wiele ostrzejszych komentarzy, a niejednokrotnie i postów szkalujących ad personam rozmaite osoby (głównie blogerów), jak też pilnowanie, by nie dochodziło do sytuacji ostrych starć on-line. Co innego bowiem kłótnia starych znajomych przy piwie, a co innego wymiana ciosów na forum publicznym odwiedzanym przez setki osób. Dziennikarze nie stanęli na wysokości zadania i można z tego powodu wyrazić jedynie ubolewanie.
Nie chcę wchodzić w spór między Leskim a Paliwodą, bo to nie moja sprawa i zainteresowani powinni to załatwiać między sobą. Pamiętam jednak, że gdy blogerka MW urządziła sobie dość prostacką kpinę z mojej osoby, sugerując m.in., że powinienem sobie znaleźć dziewczynę, a nie korzystać z tych dziewczyn, które są on-line, to Leski z uśmiechem "zapisał się on-line" do klubu wspierających ten pomysł na blogu MW i wcale nie deliberował nad kwestiami mojej prywatności czy moich dóbr osobistych. Z kolei, gdy Sadurski nazywał blogerów kretynami i kretynkami, Janke też jakoś specjalnie się nie oburzał, a kiedy Sadurski - jak to elegancko pisze GM - dokonywał "wiwisekcji FYM", to komentatorzy cmokali z zadowolenia i dorzucali swoje trzy grosze, mając świetną zabawę. Można by też sporządzić całą księgę wyjątkowo chamskich, obraźliwych czy nawet wieśniackich komentarzy rozmaitych rozkochanych w sobie Chevalierów, ale przecież to mija się z celem, bo w jakiejś mierze chyba część czytelników traktuje to jako "językowy folklor" salonu i po prostu pomija w lekturze tego typu autorów, natomiast można się dziwić, że Leski, a potem Janke oburzyli się na Paliwodę, a wcześniej jakoś oburzenia wielkiego w różnych drastycznych momentach nie wyrażali (np. blog RKK czy komentarze Igły). Także, gdy obraźliwe komentarze czy posty pisał sam GM nieoglądający się wcale, czy ktoś jest w takiej czy innej sytuacji życiowej.
Mam coraz mocniejsze przekoananie, że nie tylko dziennikarze reagują w nieodpowiednich momentach (chyba że ta reakcja jest podyktowana względami innego typu - np. że takich autorów jak Paliwoda "nie powinno być na salonie") i niewspółmiernie do rangi wydarzenia, ale i że część blogerów to ludzie, którym zatarła się różnica między "realem" a "teleobecnością" i "awatarem". Wydawało mi się oczywistością, że profil osobowościowy on-line to swego rodzaju kreacja będąca wynikiem świadomych zabiegów blogera (klasycznym przykładem może być 'Tatarstan1' - osobowość wykreowana przez jedną z blogerek). Wobec tego analiza takiego profilu osobowościowego to swego rodzaju dekonstrukcja dot. tekstów danego blogera, a nie próba zdemaskowania rzeczywistej osoby. Naturalnie, czym innym jest taka właśnie dekonstrukcja, a czym innym rzeczywiste dążenie do zdemaskowania blogera ("zdarcia maski anonimowości"), śledzenie jego aktywności on-line oraz wyławianie wypowiedzi dot. prywatnego życia (z takimi zabiegami przecież też w salonie mieliśmy do czynienia), po to by wykorzystać je przeciwko blogerowi w celu jego ośmieszenia czy zmuszenia do banicji.
Paliwoda dokonał dekonstrukcji "awatara GM", pisząc, że ma na myśli wypowiedzi i światopoglądowe presupozycje kryjące się za tymi wypowiedziami, GM natomiast potraktował to jako przejaw nikczemności, bo z tejże dekonstrukcji wyszło, że GM nie przeżył doświadczeń granicznych, zaś osoba skrywająca się pod tymże nickiem była po wielokroć operowana i jest niepełnosprawna. Byłem, przyznam szczerze, zdumiony tą reakcją, ale jeszcze bardziej zdumiewające było włączenie się do sporu przez Leskiego, który z tej sytuacji uczynił oręż przeciwko Paliwodzie. O reakcjach komentatorów chyba nie muszę wspominać (zarchiwizowałem je sobie, gdyż jest to koronny dowód jak nierówną miarę przykłada się do oficjalnie potępianych zachowań w salonie). Sprawy postawione zostały na głowie i w tej sytuacji Janke, zamiast wylać na wszystkich kubeł zimnej wody i powiedzieć: panowie, za parę dni Boże Narodzenie, "pokój na ziemi" - sam dolał oliwy do ognia, stając po jednej ze stron konfliktu.
Można zatem zadać sobie pytanie: co jest celem salonu? Swobodna dyskusja czy raczej taki panel, w którym dyskutanci zostaną starannie dobrani, a nad tym doborem czuwać będzie jakieś jury złożone nie tylko z dziennikarzy czy z Sadurskiego, ale może i z takich "znawców językoznawstwa" jak Chevalier? Czy ilość wejść na stronę i komentarzy nie jest najlepszym kryterium "czytalności" strony danego autora? Czy potrzeba jeszcze jakiegoś jury?
Niedawno paru zacnych blogerów (Balzak, Unicorn i in.) deliberowało nad odejściem części autorów do Tekstowiska. Osobiście jestem zdania, że dobrze się stało - niech w salonie zostają ci, co chcą, bez względu na ideowe różnice między nimi. I niech teksty bronią się same. Jeśli jednak ukonstytuowało się już jakieś samozwańcze jury, które ma przypominać komisję weryfikacyjną i decydować, kto może publikować, a kto nie, to ja zgłaszam votum separatum z pełnymi tego konsekwencjami.
Paliwoda popełnił błąd - powinien był wystąpić jako bloger, nie jako osoba z imienia i nazwiska. W jakiejś mierze "osobowość on-line" stanowi nie tylko maskę, ale i zaporę przed ewentualnymi atakami. Dla wielu osób, co już zauważyliśmy chyba nieraz w salonie, zasłona anonimowości jest czymś nie do zniesienia - chciałyby ją zerwać, by móc atakować kogoś wprost, poniewierać konkretną osobę z imienia i nazwiska, szydzić z jej wykształcenia itd. Pisząc o GM, Paliwoda miał na myśli zasłonę, nie wziął jednak pod uwagę, że zza tej zasłony także może zostać zaatakowany, co GM uczynił, a za nim wielu innych. To dobrze, że Paliwoda przesłał przeprosiny osobie skrywającej się za awatarem GM, to niedobrze jednak, że dziennikarze po raz kolejny pokazali, że osobiste animozje między nimi nie pozwalają im oddzielić sfery sporów światopoglądowych od połajanek.
Z okazji 300. mojego posta chciałbym więc powiedzieć kolegom dziennikarzom: Bóg się rodzi, moc truchleje - weźcie Panowie się w objęcia i dajcie spokój. A pokój - na ziemi.




Komentarze
Pokaż komentarze (106)