Free Your Mind Free Your Mind
248
BLOG

Zapis na blogera

Free Your Mind Free Your Mind Polityka Obserwuj notkę 65

Zanim nastaną dni, w których eurokracja uzna, że za anonimowymi blogerami czają się ciemne siły kontrrewolucji antyunijnej, należy zacząć opracowywać strategię przetrwania, pozwalającą stosować partyzantkę elektroniczną nie do zwalczenia przez policyjną pałkę.

Coraz częściej dochodzą nas głosy, że Internet wymaga jakiegoś profesjonalnego urzędu cenzorskiego, który odsiewał będzie ziarna od plew i pilnował, by dzicz, która dorwała się do Sieci, nie zagrażała publicznemu porządkowi. W niektórych krajach już się wprowadza jakieś częściowe obostrzenia (http://www.rp.pl/artykul/153063.html), ale już pojawiają się perspektywiczne plany, by wprowadzić regulacje na poziomie ogólnoeuropejskim i spektakularnie wziąć blogerów za twarz (http://wiadomosci.onet.pl/1775180,11,item.html). Kto by pomyślał, że jakiś anonimowy buc piszący sobie na boku, jak nie przymierzając ja, może stanowić zagrożenie dla całej "Europy"? Ano, pewnie stanowi, skoro już eurodeputowani zachodzą w głowę i dumają nad tym, jakby tu "dla dobra wszystkich" sprawić, by anonimowi blogerzy nie sypali piachu w tryby.

Swoją drogą, taki głupi anonimowy blog musi mieć naprawdę niezłą siłę rażenia, skoro nawet (szeroko i eschatologicznie rozumiany) Urząd w Brukseli kuli się w okopach w obawie przed ostrzałem. Oczywiście prawda może być nieco bardziej banalna. Raczej chodzi o mainstreamowe media niejednokrotnie brylujące w dezinformowaniu, które to media nie wytrzymują konkurencji z blogosferą, czyli elektroniczną partyzantką, której ani ogniem, ani klątwami wytłuc się nie da. To, że takie media potrafią lobbować i wykazywać się szczególną siłą perswazji finansowej, to wiemy nie tylko od czasów spotkania Rywina z Michnikiem. To zaś, że środowiska medialne mają swoich przedstawiciele w Urzędzie Brukselskim, czyli UB ;P, to też wiemy, więc nie ma tu wielkich trudności z odtworzeniem "pasa transmisyjnego" między pomysłem na "zapis na blogerów" a prywatnym interesem tego czy innego wydawcy/nadawcy.

Załóżmy jednak, że eurokraci przegłosowaliby i zaczęli wcielać w życie ideę zwalczania blogosfery "nieprawomyślnej". Kwestia ta nie jest wcale odległa, ponieważ już wiemy, że "procesu integracji nie da się już powstrzymać", a z koniecznością dziejową, jak wiemy z historii, dyskusji większej nie ma. Któregoś dnia po prostu ktoś powie, że należy zrobić porządek z blogami i pozostawić jedynie blogi prounijne, lewicowe oraz ateistyczne (pluralizm tego wymaga), ewentualnie można pisać "inaczej", byle tylko zarejestrować swoją działalność w jakiejś regionalnej komórce Urzędu Brukselskiego (formularz do ściągnięcia będzie dostępny na regionalnej stronie UB). Zakładając więc, że klepnięto by taką regulację w sferze szeroko rozumianej wolności słowa, to co taki nieoświecony buc mógłby zrobić, by takiego anonimowego blogera przed intelektualnym łagrem uchronić?

Sprawa jest prosta: multiplikacja. Tak jak w II i III obiegu podstawowym problemem dla Bezpieki było zwalczanie POWIELANIA ZBRODNIOMYŚLI, tak i w epoce technokultury i techonomodelowania społecznego, chodzi o zapobieżenie rozpowszechnianiu "wywrotowych idei". Należy więc od dziś archiwizować blogi, które uważamy za wartościowe i przygotowywać je do rozpowszechniania w formie PDF-ów (p2p), w formie stron z metaopisami wprowadzającymi w błąd bezpieczniackie wyszukiwarki (bezpieczniackie "pająki") - nawet gdyby te strony działały przez chwilę, wreszcie w formie rozsyłania mailowego zawartości takich blogów. Telefonia komórkowa już pozwala na przesyłanie plików, więc i tą drogą będzie można propagować treści zakazane przez UB. O ile do blokowania stron i zakazu publikowania dla poszczególnych blogerów będzie pewnie dochodzić "ze względów bezpieczeństwa", o tyle procesu rozpowszechniania, o jakim piszę, nie sposób powstrzymać metodami stricte administracyjno-policyjnymi, a im więcej będzie "źródeł zbrodniomyśli", tym lepiej. Multiplikacja :)

Z drugiej jednak strony niezwykle pocieszające jest to, że - proszę zauważyć - aż po tak radykalne metody zwalczania niezależnego myślenia muszą sięgać eurokraci w stosunku do "boguduchawinnych" blogerów. Czyżby z mainstreamem było tak krucho, że parudziesięciu (czy paruset) zapaleńców piszących od serca o rzeczywistości zagraża istniejącemu kartelowi? Czy słoń musi zadeptywać mrówki? Ejże. W sytuacji, gdy rozdziera się szaty w obronie mniejszości seksualnych, to może i mniejszość anonimowych blogerów można by jakoś uchronić przed wiecznym biurokratycznym potępieniem?

A może mniejszość mniejszości nierówna, skoro socjalistyczna, estońska eurodeputowana powiada tak: "Celem blogów jest pokazywanie prawdy, lecz niektórzy pod fałszywym nazwiskiem mogą kogoś oskarżać czy poniżać". No tak, skoro kogoś można oskarżyć czy poniżyć, to faktycznie sprawa wymaga paneuropejskiej regulacji, choć wydawało mi się, że jeśli ktoś łamie prawo, to bez względu na to, czy jest anonimowym blogerem czy mainstreamowym dziennikarzem, czy wreszcie eurodeputowanym, odpowiednie służby go mogą postawić przed wymiarem sprawiedliwości. Okazuje się jednak, że to za mało. Wyspecjalizowana komórka do walki z anonimowymi blogerami, to by dopiero było przeciwstawienie się zagrożeniom elektronicznym dla porządku publicznego. Powszechnie wiadome jest, że każdy bloger oskarża i poniża kogo chce na dzień dobry, a potem wypija kawę, paląc papieroska i patrząc, jaki rezonans międzynarodowy jego bluzgi wywołały. Gdyby zaś ktoś nad takim bucem stał z pałą, to kto wie, może dzień zaczynałby taki buc od wertowania broszur unijnych i segregowania śmieci w swoim obejściu, a nie elektro-bluzgania? Jest tyle pożytecznych rzeczy do zrobienia, zwł. dla takich anonimowych blogerów, co zamiast "wziuńść sie do roboty", zbijają bąki przed komputerami, smrodząc na cały świat. 

https://yurigagarinblog.wordpress.com/2014/02/03/komplet/ (pod tym adresem dostępne są moje przeróżne opracowania z "Czerwoną stroną Księżyca" i aneksami do niej włącznie); polecam jeszcze tę moją analizę z 2024 r. zamieszczoną gościnnie u prof. M. Dakowskiego: https://dakowski.pl/wokol-hipotezy-dwoch-miejsc-free-your-mind/ ) legendarne dialogi piwniczne ludzi zapiwniczonych w Irlandii 2 (before you read me you gotta learn how to see me) free your mind and the rest will follow, be colorblind, don't be so shallow "bot, który się postom nie kłania" [Docent Stopczyk] "FYM, to wesoły emeryt, który już nic, ale to absolutnie nic nie musi już robić" [partyzant] "Bot FYM, tak jak kilka innych botów namierza posty i wpisy "z układu" i daje im odpór" [falstafik] "Czy robi to w nocy? W takim razie – kiedy śpi? Bo jeśli FYM od rana do późnej nocy non-stop tkwi przy komputerze, a w godzinach ciszy nocnej zapewne przygotowuje sobie kolejne wpisy, to kiedy na przykład spożywa strawę?" [Sadurski] "Ale teraz zadam Sadurskiemu pytanie: Załóżmy, że "wyśledzi" pan w przyszłości jeszcze kilku FYM-ów, a któryś odpowie prostolinijnie, że jest inwalidą i jedyną jego radością (z przyczyn wiadomych) jest pisanie w S24, to czy pan będzie domagał się dowodów,czy uwierzy na słowo?" [osa 1230] "Zagrożenia dla pluralizmu w ramach Salonu widzę w tym, że niektórzy blogerzy - w tym właśnie FYM - wypraszają ludzi, z którymi się nie zgadzają. A zatem dojdzie do "bałkanizacji" Salonu: każdy będzie otoczony swoją grupką zwolennikow, ale nie będzie realnej dyskusji w ramach poszczególnych blogów. Myślę, że nie daję przykładu takiego wykluczania." [Sadurski] "Już nawet nie warto tego bełkotu czytać, spod jednego buta i z jednego biura. Na fanatyków i pałkarzy lekarstwa nie ma."[Igła] "FYM już kupił S24 swoim pisaniem, jest teraz jego twarzą. Po okresie Galby i katatyny nastąpił czas dziennikarzy "Gazety Polskiej". Ten przechył i stalinopodobne teorie spiskowe, jakie się wylewają z jego bloga oraz innych mu podpbnych - przyciągają do Salonu nastepnych i następnych. Tu już od dawna nie zależy nikomu na rzetelności i klasie pisania - lecz na tym, aby było klikanie, aby było głośno i kontrowejsyjnie. Promowanie takich ludzi jak FYM i Paliwoda - jest całkowicie jednoznaczne."[Azrael] "Ale jaki jest problem?"[Kwaśniewski] kwestia archiwów IPN-u Janke: "Nigdy nie mówiliście o pełnym otwarciu?" Komorowski: Co to znaczy otwarcie?" "Trudno zrozumieć, jak można ogłupić społeczeństwo. Dlaczego tylu ludzi ośmiela się nazywać zdrajcą Wojciecha Jaruzelskiego. (Edmund Twardowski, Warszawa) " [tzw. listy czytelników do "Trybuny"] "Z przykrością stwierdzam, że prezydent nie przedstawił żadnych propozycji ws. służby zdrowia" [Tusk] "Niewidzialna ręka rynku, jak sama nazwa wskazuje, jest ślepa." [ekspert w radiowej audycji prowadzonej przez R. Bugaja] "Mamy otwarte granice, miejmy też otwarte umysły. Jasna Góra horyzontów rządowi i parlamentarzystom nie rozszerzy. (S. Barbarska, woj. wielkopolskie) " [tzw. czytelniczka "Trybuny"]

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (65)

Inne tematy w dziale Polityka