To właściwie, że mamy do czynienia z rekomunizacją służb specjalnych jest chyba oczywistością. Wydaje się jednak, że bezpieczniaków z porządnym posowieckim rodowodem samo zablokowanie prac Komisji Weryfikacyjnej oraz wizja tryumfalnego powrotu "żołnierzy WSI" do swoich "obowiązków" nie satysfakcjonuje.
Obszernie pisze o tym komunistyczna "Trybuna" (http://www.trybuna.com.pl/n_show.php?code=2008063002). Wiemy, że jest to nieskażone wprost źródło Bezpieki, a sentyment redakcji do fachowców z dawnych lat jest szczery i wielokrotnie wyrażany. I tym razem na łamach "Trybuny" pokazana jest ta strona medalu, która zawiera wyłącznie sierp i młot, skoro o sprawach związanych z weryfikacją wypowiadają się na przemian Zemke i Dukaczewski. Brakuje tylko Paradowskiej piszącej na swoim blogu, a jakże, o "majaczeniach Macierewicza".
"Na szczęście dla państwa i dla żołnierzy WSI proces weryfikacji dokończą fachowcy", pisze P. Ożadowicz, z wyrazem ulgi. Takich fachowców Polska potrzebuje, wiemy to już od 1989 r. No ale co jest najciekawsze w tym artykule poza tradycyjnymi pohukiwaniami czerwonych na Komisję Weryfikacyjną? Otóż Dukaczewski mówi otwarcie, że chciałby uzyskać wgląd w protokoły prac tejże komisji, o czym za chwilę.
"Z nieoficjalnych informacji wynika, że jedynym celem prac komisji było zmuszenie weryfikowanych żołnierzy do obciążenia swoich kolegów zarzutami o charakterze kryminalnym. Weryfikację na samym początku prac komisji przeszli pozytywnie ci, którzy odpowiedzieli na polityczne zapotrzebowanie udowodnienia, że WSI to wielki „układ” zgodny z teorią jednego z weryfikatorów Andrzeja Zybertowicza."
"Zmuszenie do obciążenia zarzutami o charakterze kryminalnym" - język komunistycznej "Trybuny" jest niezmienny od kilkudziesięciu lat. Ani słowa o aferach, w jakie zamieszani byli "żołnierze WSI", właśnie aferach "o charakterze kryminalnym". Ożadowicz nie dodaje, jakimi metodami "zmuszano" do zwierzeń, lecz samo słowo "zmuszanie" musi robić wrażenie na uważnym czytelniku gazety. No ale mniejsza z tym.
"Moja ocena działania tej komisji musi być krytyczna. To nie była komisja żadnych fachowców, tylko polityków. Do tego nie zachowano w niej nawet pozorów pluralizmu. Wszyscy tam zasiadający to ludzie z otoczenia Macierewicza, czyli o skrajnie prawicowych poglądach" - powiada nie fachowiec, lecz polityk Zemke i to człowiek z otoczenia Jaruzelskiego, czyli o skrajnie lewicowych poglądach.
"Trybuna" wypatrzyła w składzie komisji nawet tak mroczną postać jak P. Woyciechowski, o którym pisze tak: "autor słynnej listy agentów SB w parlamencie z 1992 r., która doprowadziła do upadku rządu Olszewskiego". Czyż to nie piękne? Lista agentów SB, która doprowadziła do upadku rządu - za tę frazę "Trybunę" muszę pochwalić, bo przypadkiem jeden z jej funkcjonariuszy powiedział prawdę :) Oczywiście jest też mowa o potwornym S. Cenckiewiczu, o sprzedaży aneksu za 200 tys., dokumentach u Bączka itp. rewelacjach.
Wróćmy jednak do Dukaczewskiego, który jak wiadomo, nie może być dla "Trybuny" stroną w tej sprawie, bo jest niezależnym fachowcem ds. WSI. Powiada on:
"Być może warto byłoby, aby komisja przedstawiła protokoły ze swoich posiedzeń, aby było wiadomo, czy pod opinią podpisywało się 4, 12, czy 24 członków komisji. Kto decydował o takim, a nie innym potraktowaniu żołnierzy."
Mówiąc inaczej, przydałby się (Dukaczewski ujmuje to bezosobowo, więc i ja tak ujmę) zaglądnąć do zapisu zeznań weryfikowanych żołnierzy, by zwyczajnie oszacować straty. Podejrzewam, a nawet jestem przekonany, że na tej podstawie Dukaczewski ze swoimi fachowcami mógłby dokonać wtórnej weryfikacji i doprowadzić do wywalenia ze służb tych żołnierzy i oficerów, którzy uzyskali pozytywną weryfikację, a więc, jak można sądzić, "zdradzili fachowców z WSI".
"Zgodnie z rozporządzeniem szefa MON oraz decyzją szefa SKW, dziś o północy archiwa powinny wrócić do siedziby SKW przy ul. Chałubińskiego", pisze na koniec "Trybuna" i już zapewne zbiera się czerwony think tank, by sprawdzić, na ile Układ może jeszcze czuć się zagrożony.


Komentarze
Pokaż komentarze (36)