Dziś rano R. Kalisz wyznał, że był figurantem, a więc, co powiedział parokrotnie, że go inwigilowano i naraz zrozumiałem, iż mamy do czynienia z żywotem człowieka poczciwego. Teraz właśnie nastaje czas takich poczciwców.
D. Kos w najnowszym numerze "NCz!" wraca do sprawy, o której pisano już na portalu prawica.net (http://www.prawica.net/node/12373), "Opcja na Prawo" (http://www.opcja.pop.pl/?id_artykul=2451&id=4&id_dzial=4) jak i na s24, tj. kwestii "raportu" opracowanego przez prof. R. Wieruszewskiego oraz jego asystentki: A. Gliszczyńską i K. Sękowską-Kozłowską (warto te dwa nazwiska zapamiętać, bo wielka przyszłość przed tymi młodymi osobami). Raport ten zamówił resort min. G. Schetyny i swego czasu sam (gdy kokos26 o tym wspomniał) zadałem sobie trud uważnego przestudiowania tekstu, za napisanie którego autorzy z Poznańskiego Centrum Praw Człowieka dostali zapewne jakieś skromne wynagrodzenie (w ramach taniego państwa) (www.mswia.gov.pl/download.php?s=1&id=4589).
Kos, pisząc o zawartości raportu zwraca uwagę, że "badacze" dobrali sobie czasopisma wedle klucza wziętego z kosmosu, ale przypomina, że ważną pomoc naukową stanowiło dla autorów legendarne opracowanie wydane przez funkcjonariuszy Agory (m. Tulli i S. Kowalskiego) jako "Zamiast procesu", a dotyczące polskiej "mowy nienawiści", czego zresztą "analitycy z Poznania" wcale nie kryli. Czy naukowiec badając jakąś dziedzinę może jako narzędzie wykorzystać tekst publicystyczny? Ależ oczywiście, grunt, żeby ten tekst pochodził z właściwego, namaszczonego źródła. Nic dziwnego zatem, że "badacze", szukając "mowy nienawiści", wzięli pod mikroskop zarówno "NCz!", "Naszą Polskę", "Opcję na Prawo" etc., jak i tytuły wydawane przez L. Bubla. To, że nie szukali owej "mowy" w komunistycznych gadzinówkach takich, jak "NIE", "Fakty i Mity" itp., to też nie przypadek, bo w takich tytułach nikt nikogo nie lży, wiemy nie od dziś.
Raport nie tylko sporządzono w odniesieniu do celowo wybranych tytułów, ale i widać, że pisano w biegu - czasopisma pochodzą z listopada i grudnia ub. roku, a więc, zakładając, że MSWiA chwilę czasu potrzebowało na "rozkręcenie" po wyborach (po zmianie obsady), to palącym problemem ksenofobii, antysemityzmu, antyniemieckości i antyunijności zajęto się błyskawicznie. Kos w swoim artykule cytuje wywiad z Wieruszewskim, który nieco plącze się w odpowiedziach, gdy dowiaduje się, że jeden z "antysemickich autorów" "NCz!" jest akurat Żydem ocalałym z Holocaustu. Warto jednak nieco bliżej przyjrzeć się sylwetce poczciwego Wieruszewskiego (bo co do tego, że on stanowi spiritus movens całego "badawczego projektu" nie ma chyba wątpliwości).
Otóż Wieruszewski to naukowiec z porządnym peerelowskim stażem. W 1984 r. wydał książkę o "obywatelstwie peerelowskim" ("Podstawowe obowiązki obywateli PRL"), zaś parę lat wcześniej o peerelowskim równouprawnieniu ("Równość kobiet i mężczyzn w Polsce Ludowej", Poznań, Wyd. Poznańskie 1975). Na jego oficjalnej stronie tytuł tej ostatniej książki został nieco okrojony o słowo "Ludowej", co oczywiście wyszło zupełnie przypadkiem(http://www.phrc.pl/pracownicy.php/wieruszewski/pl). Zresztą tego typu kosmetyczne zabiegi zastosowało po 1989 r. wielu naukowców "dawnego sortu", skrupulatnie czyszcząc uczelniane biblioteki i swoje bibliografie z jakichś marskistowskich arcydzieł lub naleciałości. W ten sposób "zaczynali oni od nowa", jak cała Polska.
Przyznać trzeba jednak, że te zasługi nie wystarczyłyby Wieruszewskiemu do naukowego zajmowania się "mową nienawiści", toteż walczący o uprawienie w nowych czasach badacz włączył się w działania ruchu feministycznego z niejaką W. Nowicką u boku (http://www.krytykapolityczna.pl/Zaproszenia/Konferencja-o-zmianach-w-Konstytucji/menu-id-50.html oraz http://www.feminoteka.pl/news.php?readmore=1804), współuczestnicząc w rozmaitych konferencjach "naukowych" na ten temat.
Ale i to nie koniec - sam akces do politpoprawnego salonu to także wciąż za mało, by analizować prasę ksenofobów, antysemitów i innych gadów. Wieruszewski wystąpił na konferencji z okazji okrągłych 80. urodzin T. Mazowieckiego.
http://konferencje.wpia.uw.edu.pl/files/plakat_AB.pdf (informacja o konferencji)
Tam zaś udowodnił, że wie, z której strony wiatr wieje, o czym zresztą tak donosiła niezawodna w tej materii "GW":
"Prof. Roman Wieruszewski z poznańskiego Centrum Praw Człowieka PAN przypomniał, że część polityków uważa, iż konstytucyjne prawa powinny ustąpić np. przed walką z przestępczością czy rozliczeniem komunistycznej przeszłości (...) Wieruszewski nawiązał do gestu Bronisława Geremka i Tadeusza Mazowieckiego, którzy odmówili złożenia po raz kolejny oświadczeń lustracyjnych: - Niektórzy twierdzą, że to brak szacunku dla prawa. Tymczasem w istotę obywatelskiego nieposłuszeństwa wpisane jest to, że ktoś, kto nie podporządkowuje się niemoralnemu jego zdaniem prawu, poddaje się sankcjom, które ten gest pociąga. Czy to nie oznacza poszanowania dla prawa?
Wieruszewski przypomniał też, że ocena prawa z biegiem lat się zmienia: - Bywało, iż ludzie, którzy działali zgodnie z obowiązującym prawem, po latach byli z tego rozliczani. Choćby niektórzy funkcjonariusze władz b. NRD po upadku komunizmu."
(http://wyborcza.pl/1,76842,4093787.html)
Obywatel nieposłuszny, Wieruszewski? (Znamy te meandry obywatelskiego nieposłuszeństwa i za peerelu, i za postpeerelu). Jak najbardziej, co więcej, obecnie specjalizuje się on w obywatelstwie europejskim, a jakże (http://www.batory.org.pl/doc/rethink.pdf). Nie muszę przypominać, że konferencja odbyła się za najciężyszch czasów mrocznego kaczyzmu (kwiecień 2007), przed terrorem którego drżał niejeden poczciwy intelektualista. Sam jubilat, co ciekawe, tak wtedy ocenił sytuację:
"Tadeusz Mazowiecki, dziękując panelistom, powiedział m.in.: - Jeden z moich następców [premier Jan Olszewski] postawił kiedyś pytanie: "Czyja Polska?". Ja byłem zawsze zwolennikiem innego pytania: "Jaka Polska?". Polska należy do nas wszystkich. Za pytaniem "czyja Polska?" kryje się chęć wykluczenia, stworzenia obywateli II kategorii, a więc to, czego doświadczaliśmy przed 1989 r. Natomiast pytanie "jaka Polska" to pytanie o to, jak iść do przodu."
Jaka Polska to już wiemy nie tylko z raportu poznańskich specjalistów, ale i z wczorajszych działań SKW wobec Komisji Weryfikacyjnej.
Takie raporty zresztą to dopiero początek (www.mswia.gov.pl/download.php?s=1&id=3733). Następne będą dotyczyć Internetu. Poczciwcy muszą przecież strzec praworządności, zwłaszcza gdy od wczoraj archiwa WSI wróciły do macierzy.


Komentarze
Pokaż komentarze (53)