Free Your Mind Free Your Mind
621
BLOG

Coście koleje uczyniły Durczokowi

Free Your Mind Free Your Mind Polityka Obserwuj notkę 16

Felieton K. Durczoka opowiadający o jego dramatycznych przeżyciach w pociągu Inter-City z Berlina do Warszawy dowiódł mi, że klasa robotnicza nie szanuje swoich najlepszych dziennikarzy, a ci ostatni nie są tacy straszni, jak się w mediach malują.

Durczok, który miał wracać samolotem ze stolicy Wielkopolski do stolicy, musiał ze względu na odwołanie lotu, zadowolić się podróżą kolejami polskimi. Ze sporządzonej przez niego relacji podejrzewam, że korzysta z nich nie często, co akurat rozumiem - sam mój ostatni kontakt z kolejami (nomen omen na trasie do Berlina i z powrotem) miałem dwa lata temu i standard usług wcale mnie nie zaskoczył :) No ale ja to ja, a nie Durczok, przecież.

Nasz bohater wsiadłszy do śmierdzącego pociągu udał się do Warsu, gdzie spotkała go nieprzyjemna niespodzianka. Rozłożył laptop i:

"Zanim zdążyłem cokolwiek zamówić, pojawia się znudzony kelner i jak za PRL-u tonem przygany i totalnego znudzenia cedzi przez zęby: - Pan schowa ten komputerek?
- Słucham??? - oniemiałem.
- Komputerek! Co Pan nie widzi znaczka? - leniwym ruchem podbródka kieruje moje spojrzenie na znaczek na ścianie. - Przecież Pan widzisz - dorzuca. Na ścianie rzeczywiście wisi przekreślony w poprzek kontur komputera. - Ale mój jest mniejszy niż ten na obrazku, może mnie nie dotyczy - próbuję być dowcipny."

No i musimy przyznać, że takiego obrotu sprawy się nie spodziewaliśmy. Gwiazda mediów korzysta z Warsu, a tu ktoś z ryjem wyskakuje? Ba, nawet nie rozpoznał słynnego dziennikarza! (Chyba, że rozpoznał i tak się bezczelnie zachowuje). No ale załóżmy, że reakcja klasy robotniczej, której przedstawicielem jest niezbyt okrzesany kelner z Warsu, dałaby się jakoś wytłumaczyć - może gościowi życie się nie układa, a może kierownik go zjechał przed pracą, a może taki ma styl bycia jak większość pracowników gastronomii w naszym uroczym kraju. Zauważmy jednak, jak dziwnie i zaskakująco zachowuje się sam Durczok.

Jego reakcja powinna być mniej więcej taka (a przynajmniej ja na jego miejscu tak bym się zachował, gdybym miał tę siłę mediów za sobą, co on). Na hasło: "Pan schowa ten komputerek" powiedziałbym: "A gdzie mi tu, chamski sznurze, rękami nad drogim laptopem machasz? Chcesz sprzęt, co kilkadziesiąt tysięcy kosztuje uszkodzić? Cofnij się koleś i nie tym tonem, bo mnie zaraz nerwa zacznie terepać i nie ręczę za siebie, jak przemówię językiem, jakiego nie słyszałeś! Nie widzisz, kim ja jestem, żuliku wstrętny?! Nie poznajesz?!" (a ponieważ był to pociąg Berlin-Warszawa, dodałbym) "Raus! Schnelle! Wołaj mi tu kierownika, już ja się z nim rozmówię na twój temat, pokurczu! Jeszcze jedna taka uwaga, a na najbliższej stacji ekipę telewizyjną tu wprowadzę i pokażę te wasze przekręty w Warsie, lurowatą kawę, cuchnące toalety i tępotę kelnerów." Gdyby zaś kelner delikatnie zaprotestował, że pociąg ma najbliższy postój dopiero w Warszawie, to bym dodał: "To ja w szczerym polu ten tabor sprzed pół wiecza zatrzymam!" I tu wskoczyłbym na stół, porwany szczerym oburzeniem i dorzuciłbym frazę wałęsowską: "O nie, kolesie!" Pięść zacisnąłbym w kułak i dalej: "To my po to w mediach odsłaniamy zbrodnie PiS-u, żeby nas taka żulia po macoszemu traktowała?" I tu należałoby pedagogicznie kelnera zdzielić przez łeb. "Komu ty chciałeś uwagę zwracać? Kogo chciałeś na baczność stawiać, buraku cukrowy? Oglądasz Fakty TVN? Wiesz, co to jest, gnoju, TE FAŁ EN?!!" Zaraz też wypadłby zasapany kierownik, widząc i słysząc, że w przedziale robi się dym, no i sprawa nabrałaby właściwego, urzędniczego biegu, zaś kelener całowałby mnie po rękach w akcie przeprosin. Tymczasem, jak problem rozwiązuje sam Durczok:

"- Przepis jest przepis, chowaj Pan, bo zawołam Kierownika pociągu!

Chowam laptopa i duszę w sobie przekleństwa, którymi obdarowałbym idiotę, co wpadł na ten pomysł. Jeszcze tylko krótkie: dlaczego?

- Bo może przeszkadzać innym - kelner patrzy, jakbym był półdebilem niezdolnym pojąć takiej oczywistości.

Teraz zaczynam być wściekły. - Ten odór z toalety im nie przeszkadza? - pytam czując, jak fetor wypełnia wagon, podobno restauracyjny. Głucha cisza. Kelnera dawno już nie ma, więc pytanie trafia w pustkę."

 

Czytając to, robi mi się żal dziennikarza, którego prosty kelner zepchnął do kornera w niezbyt wyszukany sposób. Skołowany Durczok udaje się do przedziału 1 klasy, gdzie udrękom nie ma wcale końca, bo jeden z pasażerów głośno przez komórkę opowiada o swoich interesach:

"Do Warszawy wiem już wszystko o kontraktach promocyjnych w Leclercach, programach implementacyjnych, aplikowaniu Henia na dyrektora sprzedaży, ofercie Absoluta, o tym, jak schodzi Żubrówka i o wyjeździe motywacyjnym połączonym z paintballem ("Zastrzelimy nareszcie starą Małgochę! He,he!")."

No i zamiast podejść do gościa i powiedzieć: "Ej, dziunek, nie możesz pół tonu ciszej pitolić o tych swoich rewelacyjnych ofertach? Albo stań se gdzieś, kmiotku bury, w korytarzu i tam drzyj ryja, jeśli przez telefon nie umiesz normalnie rozmawiać i cały świat musi cię słyszeć", to Durczok siedzi jak mysz pod miotłą, licząc na interwencję obsługi pociągu:

"Konduktor mija powrzaskującego menedżera, nie zwraca żadnej uwagi. Mnie też się już nie chce. Lekcję pokory odebrałem w Warsie."

Nic dziwnego zatem, że w finale swojego felietonu autor się zastanawia, jak polskie koleje przywitają kibiców jadących na EURO 2012. Ja zaś myślę, że jeśli w ogóle dojdzie do organizowania u nas tych mistrzostw, to kibice sobie akurat z chamami bez problemu poradzą. Martwię się natomiast poważnie, co z dziennikarzami - kto ich wybroni? Może przydałoby się założyć jakiś związek zawodowy? Przewodniczącym mógłby być Lis, a doświadczonymi doradcami Żakowski, Paradowska, Passent i Groński.

Kliknij tutaj, aby zobaczyc powiekszenie - 27 KB

(http://www.polskatimes.pl/opinie/felietony/19592,wars-lekcja-pokory,id,t.html

(http://www.wars.pl/index.php?r=456&l=pl

https://yurigagarinblog.wordpress.com/2014/02/03/komplet/ (pod tym adresem dostępne są moje przeróżne opracowania z "Czerwoną stroną Księżyca" i aneksami do niej włącznie); polecam jeszcze tę moją analizę z 2024 r. zamieszczoną gościnnie u prof. M. Dakowskiego: https://dakowski.pl/wokol-hipotezy-dwoch-miejsc-free-your-mind/ ) legendarne dialogi piwniczne ludzi zapiwniczonych w Irlandii 2 (before you read me you gotta learn how to see me) free your mind and the rest will follow, be colorblind, don't be so shallow "bot, który się postom nie kłania" [Docent Stopczyk] "FYM, to wesoły emeryt, który już nic, ale to absolutnie nic nie musi już robić" [partyzant] "Bot FYM, tak jak kilka innych botów namierza posty i wpisy "z układu" i daje im odpór" [falstafik] "Czy robi to w nocy? W takim razie – kiedy śpi? Bo jeśli FYM od rana do późnej nocy non-stop tkwi przy komputerze, a w godzinach ciszy nocnej zapewne przygotowuje sobie kolejne wpisy, to kiedy na przykład spożywa strawę?" [Sadurski] "Ale teraz zadam Sadurskiemu pytanie: Załóżmy, że "wyśledzi" pan w przyszłości jeszcze kilku FYM-ów, a któryś odpowie prostolinijnie, że jest inwalidą i jedyną jego radością (z przyczyn wiadomych) jest pisanie w S24, to czy pan będzie domagał się dowodów,czy uwierzy na słowo?" [osa 1230] "Zagrożenia dla pluralizmu w ramach Salonu widzę w tym, że niektórzy blogerzy - w tym właśnie FYM - wypraszają ludzi, z którymi się nie zgadzają. A zatem dojdzie do "bałkanizacji" Salonu: każdy będzie otoczony swoją grupką zwolennikow, ale nie będzie realnej dyskusji w ramach poszczególnych blogów. Myślę, że nie daję przykładu takiego wykluczania." [Sadurski] "Już nawet nie warto tego bełkotu czytać, spod jednego buta i z jednego biura. Na fanatyków i pałkarzy lekarstwa nie ma."[Igła] "FYM już kupił S24 swoim pisaniem, jest teraz jego twarzą. Po okresie Galby i katatyny nastąpił czas dziennikarzy "Gazety Polskiej". Ten przechył i stalinopodobne teorie spiskowe, jakie się wylewają z jego bloga oraz innych mu podpbnych - przyciągają do Salonu nastepnych i następnych. Tu już od dawna nie zależy nikomu na rzetelności i klasie pisania - lecz na tym, aby było klikanie, aby było głośno i kontrowejsyjnie. Promowanie takich ludzi jak FYM i Paliwoda - jest całkowicie jednoznaczne."[Azrael] "Ale jaki jest problem?"[Kwaśniewski] kwestia archiwów IPN-u Janke: "Nigdy nie mówiliście o pełnym otwarciu?" Komorowski: Co to znaczy otwarcie?" "Trudno zrozumieć, jak można ogłupić społeczeństwo. Dlaczego tylu ludzi ośmiela się nazywać zdrajcą Wojciecha Jaruzelskiego. (Edmund Twardowski, Warszawa) " [tzw. listy czytelników do "Trybuny"] "Z przykrością stwierdzam, że prezydent nie przedstawił żadnych propozycji ws. służby zdrowia" [Tusk] "Niewidzialna ręka rynku, jak sama nazwa wskazuje, jest ślepa." [ekspert w radiowej audycji prowadzonej przez R. Bugaja] "Mamy otwarte granice, miejmy też otwarte umysły. Jasna Góra horyzontów rządowi i parlamentarzystom nie rozszerzy. (S. Barbarska, woj. wielkopolskie) " [tzw. czytelniczka "Trybuny"]

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (16)

Inne tematy w dziale Polityka