Free Your Mind Free Your Mind
70
BLOG

Dajcie szansę młodym - z "Polityki"

Free Your Mind Free Your Mind Polityka Obserwuj notkę 34

Człowiek dokumentnie by zgłupiał, gdyby nie tygodnik "Polityka". Ale spokojnie, nie mam na myśli gigantów intelektu, wielorybów publicystyki postkomunistycznej - tym razem uwagę moją zwrócił młody intelektualny narybek. "To idzie młodość i śpiewa", chciałoby się rzec.

I rzeczywiście idzie. Na blogu prowadzonym przez "szalonych naukowców", jeden z tychże szaleńców rzucił się z kłonicą - domyślają się Państwo - na J. Kaczyńskiego. Rzecz w "Polityce" nie nowa, zresztą, konia z rzędem temu, kto w ostatnich trzech latach znajdzie choć jeden nr tego tygodnika, w którym ktoś nie jechałby po prezesie PiS-u; tak więc, jak nie Passent pisze o Kaczyńskim, to Szostkiewicz, jak nie on, to Paradowska, jak nie ona, to choćby któryś z "szalonych naukowców" i tak bez końca. Nie są to tacy naukowcy, co szlify brali u któregoś z uczniów Łysenki bądź Snieżniewskiego, ale rewolucyjną czujność przejawiają, jakby dopiero co wyszli z jakiegoś poruszającego wykładu na WUML-u lub przynajmniej z zakrapianej herbatki u Krońskiego.

Zapytacie, co im legło na wątrobie, odnośnie do Kaczyńskiego, poza samym faktem, że tenże gad istnieje. Otóż, jak to porządnym neomarksistowskim naukowcom, legło im na wątrobie to, że gad ten umyślił sobie powoływanie uniwersystetów, jak to poczciwie ujął jeden z "szalonych naukowców", "czystych ideologicznie". Sprawa też jakby nie nowa, ale najwidoczniej odpór intelektualny trzeba wciąż stawiać, więc "szalony naukowiec" pisze w te słowy, mili Państwo:

"Nowe uniwersytety stają się już jednak oklepanym chwytem wyborczym, czyli odgrzewanym, niestrawnym kotletem. Hasło trafić ma do elektoratu nieznającego się zupełnie na szkolnictwie wyższym. Bo przecież Polska ma za dużo uniwersytetów i nie czystość ideologiczna wykładowców jest głównym hamulcowym tego systemu."

Można powiedzieć, że te parę zgrabnych fraz to dopiero publicystyczna rozgrzewka felietonisty. Niby wie, że chodzi o "odgrzewany", a w dodatku "niestrawny" (skąd ta pewność, że odgrzewane, to niestrawne? co on je w tej redakcji "Polityki"?) kotlet, lecz kwestię podejmuje. Niby wie, że hasło trafi do elektoratu niemającego pojęcia o uczelniach (skąd ta pewność? skoro ktoś się nie zna na uczelniach, to jakby miał poprzeć hasło dotyczące wyższego szkolnictwa? co oni tam palą w tej redakcji?), no ale jednak kwestia go jakoś nurtuje. Niby wie, że "Polska ma za dużo uniwersytetów" (to chyba jakaś diagnoza z Niemiec przyszła, ani chybi; nawiasem mówiąc, że też w Niemczech nikt nie wpadnie na to, by głosić hasło o za dużej ilości uniwersytetów, ale mniejsza z tym), ale nie precyzuje, które uniwersytety należałoby zlikwidować? Może Warszawski, gdzie jeszcze sporo marksistów korytarzami się snuje? E, na pewno nie. Podejrzewam, że jakieś katolickie uczelnie by tu wchodziły w grę. No nic, wróćmy do rzeczy.

To powyżej, to była taka skoczna przygrywka, a teraz "szalony naukowiec" pokazuje, co potrafi wyczyniać na klawiaturze:

"W haśle budowy uniwersytetów nowego typu populizm myśli Jarosława Kaczyńskiego sięga zenitu."

Nieźle, prawda? Choć zdawało się, że Kaczyński już przekroczył wszelkie granice populizmu. I teraz leci solówka:

"Jest ona bowiem bezpośrednim przedłużeniem myśli bolszewickiej: tylko my wiemy jak pokierować masami. Słowa Kaczyńskiego mają jednak nie tylko wytyczyć świetlaną przyszłość przed szkolnictwem wyższym, oczywiście jeśli PiS znów przejmie władzę - co prezes PiS mówi najwyraźniej w świecie, choć nie zaprząta sobie głowy takim szczegółem z kim mianowicie PiS miałby rząd nowego typu tworzyć. Słowa te mają także skłócić środowisko już podzielone i zdezorientowane reformą minister Kudryckiej. Myśl, że obecne uniwersytety to siedlisko wrogów lustracji wraca jak obsesja."

Proszę zwrócić uwagę na pierwsze zdanie, bo jest ono znakomicie wkomponowane w tę formułę komunistycznej "krytyki" PiS-u, która sięgała po porównania wzięte wprost z komunizmu. Niejednokrotnie na to zwracałem uwagę, tym razem jednak wydaje mi się, że "szalony naukowiec" (niejaki Jacek Kubiak, dodajmy) wykonał jakieś intelektualne salto mortale.

No bo tak. Tygodnik "Polityka" ma charakter komunistyczny i skierowany jest do czytelników o komunistycznych poglądach. Czy "szalony naukowiec" nie pomyślał, że argumentując w ten sposób podcina gałąź, na której i on, i inni "szaleni", i cała redakcja (czy spółdzielnia) już długie lata siedzą? Co w końcu stanowiło dumę bolszewizmu w Polsce Ludowej, jak nie właśnie wyższe szkolnictwo, gdzie cep cepa cepem poganiał i właściwie cepom nie było końca? Te wszystkie "katedry marksizmu-leninizmu", te wszystkie "zajęcia z filozofii" prowadzone przez młotów, którzy klarowali różnice między Engelsem a Lukacsem etc., te uginające się półki bibliotek, czytelni, księgarń od "Wprowadzeń do marksizmu", "Marksistowskiej teorii literatury" itp. naukowych smakołyków - przecież to było to, co najlepszego miała do zaoferowania ojczyzna "ludu pracującego miast i wsi". I jak tego typu radosne skojarzenie teraz tacy czytelnicy powiążą z Kaczyńskim? Hę? Ja nie wiem, czy "szalony naukowiec" ma tę klasową świadomość (o której pisał Lukacs choćby), że bolszewizm i nauka może się czytelnikom komunistycznej "Polityki" właśnie bardzo dobrze kojarzyć.

Jednakże, dla otrzeźwienia zapewne, "szalony naukowiec" wrzuca jeszcze hasło "wrogowie lustracji". I z pozoru powinno to podziałać uspokajająco nawet na tych, co (wbrew intencjom autora) pomyśleli sobie, że takie szkolnictwo w bolszewickim stylu nie byłoby złe. Pytanie jednak, czy hasło "wrogowie lustracji" zostało wrzucone we właściwym momencie, ponieważ jeszcze chwilę temu Kubiak tłumaczył (tłomaczył) nam, że jest za dużo uniwersytetów. Jeśli jednak są one siedliskiem wrogów lustracji, to jak, do cholery, może być takich uniwersytetów za dużo? Co oni tam w tej czerwonej "Polityce" za szkołę retoryki przerabiają? Gramsciego? No bo przecież nie burżuazyjnego Schopenhauera.

Jeśli uniwersytety są bastionem wrogów lustracji, to chyba im więcej tego typu placówek, tym lepiej, nakazywałaby świadomość klasowa pisać i mówić. (Tu już nawet Kubiakowi podpowiadam, by na następny felieton przygotował sobie amunicję). To jednak nie koniec dialektycznych wywodów, bo "szalony" kontynuuje:

"Powrót do sprawy lustracji, w chwili gdy rząd oświadcza, że podejmie próbę otwarcia archiwów IPN jest podbijaniem bębenka. PO chce otwarcia archiwów? - no to PiS nie może na to biernie czekać, bo straci miano największego radykała. Prawdę mówiąc, otwarcie teczek wydaje mi się zabiegiem o wiele bardziej godnym niż obowiązek składania upokarzających oświadczeń, że nie było się wielbłądem."

I tu mi się myślenie Kubiaka nie podoba. Jakże tak, półgębkiem popierać ewentualne otwarcie archiwów, skoro z takich zmurszałych teczek jakiś ciężki smród może się roznieść? Jedna teczka Wałęsy ile osób doprowadziła do białej gorączki, a co dopiero teczki jakichś np. marcowych docentów? Lepiej, Kubiak, nie wywołujcie wilka z lasu - na żadne otwarcie archiwów nie ma na razie przyzwolenia w komitecie centralnym. Co innego składanie oświadczeń, że się nie było wielbłądem, tu słusznie, zgodnie z wytycznymi ostatniego, tajnego zjazdu PZPR, "szalony naukowiec" przypomniał, że nie jest to godne żadnego naukowca. Pewnie też dlatego jest tylu wrogów lustracji, ponieważ idea lustracji zmusza ludzi do tego typu oświadczeń. Gorzej jednak, gdyby się po otwarciu archiwów okazało, że w Polsce Ludowej tych wielbłądów na uczelniach było więcej niż w Arabii Saudyjskiej, no ale o to będziemy się martwić później.

"Jeśli każde ugrupowanie polityczne będzie tworzyć w Polsce własne czyste ideologicznie uczelnie, to system szkolnictwa wyższego pęknie jak bańka mydlana. Takie nieprzemyślane wypowiedzi, są nie tylko szkodliwe, ale wręcz świadczą o nieliczeniu się ze stanem polskiego szkolnictwa wyższego. Dla Jarosława Kaczyńskiego wszystko nadaje się do polityzacji. A koszta nie mają znaczenia, jeśli to my na tym wygrywamy."

Do cholery, już zaczynam się gubić. Jacy "my"? Redakcja-spółdzielnia "Polityki"? "Szaleni naukowcy"? Bolszewicy? Kto wygrywa? No, mniejsza z tym. Najważniejsze jest przecież to, że powołanie uczelni, w której pracowaliby ludzie niebędący wrogami lustracji może rozwalić cały system szkolnictwa wyższego. Jakimże sposobem? Przecież w takiej uczelni pracowaliby nie naukowcy (na pewno też nie szaleni jak Kubiak), a jakieś patałachy bez marksistowskiego przygotowania. Jakże mieliby zagrozić intelektualnie tym potęgom myśli z porządnych uniwersytetów, zwłaszcza tym potęgom będącym wrogami lustracji? No, gdzież ten Kubiak ma rozum (jeśli świadomości klasowej porządnie wyrobionej w tyglu dziejów ni ma)? 

To ostatnie pytanie wcale nie było nieuprawnione, ponieważ tu "szalony" wpada w prawdziwe szaleństwo (coś a la święty gniew):

"Jarosław Kaczyński nie liczy się z niczym."

Fraza godna legendarnego Kononowicza (nie Ikonowicza, proszę nie mylić pojęć; ani też nie marszałka Koniewa).

 

Wygląda jednak na to, że Kaczyński jest straszniejszy od samego Soso, choć wydawało się, że tego ostatniego w szerzeniu grozy u poddanych nic nie przerośnie (u kogo ten Kubiak brał lekcje historii? Na Pastusiaka się nie chodziło? A na Wiatra seniora?). Nie ma basa, jeśli Kaczyński nie liczy się z niczym, to i z "szalonym" też nie. Kubiak więc wali po klawiaturze pięściami i nogami w finale swojego utworu:

"Chodzi o to, by tylko dopiąć swego i zacząć od nowa swoją ośmieszoną własnymi rządami rewolucję moralną. Czystość uniwersytetów do haseł rewolucji moralnej pasuje jak ulał. To jednak polityka walca drogowego, i, jak mówią sami politycy PiS, zdrady narodowej. Zdrady, za którą mają płacić wykształciuchy."

Ale i ja już zaczynam szaleć. "Zacząć od nowa swoją ośmieszoną własnymi rządami rewolucję moralną". Jakby tego było mało - ten walec drogowy i ta zdrada narodowa jakoś mi się nijak kupy nie trzymają. Kogo miałby zdradzać Kaczyński? "Szalonych naukowców"? Redakcję "Polityki"? Bolszewików? Głupieję całkowicie i Bogu dziękuję, że czytam publicystów "Polityki" wyłącznie do celów blagierskich ;P, bo w redakcji bojaźń i drżenie na myśl o powrocie kaczystów do włądzy wciąż jest żywa, tak jak bojaźń PPR-owców przed leśnymi.

(http://naukowy.blog.polityka.pl/?p=190#more-190)
(http://naukowy.blog.polityka.pl/?page_id=2) [noty o autorach - dla koneserów "szalonej nauki"] 

https://yurigagarinblog.wordpress.com/2014/02/03/komplet/ (pod tym adresem dostępne są moje przeróżne opracowania z "Czerwoną stroną Księżyca" i aneksami do niej włącznie); polecam jeszcze tę moją analizę z 2024 r. zamieszczoną gościnnie u prof. M. Dakowskiego: https://dakowski.pl/wokol-hipotezy-dwoch-miejsc-free-your-mind/ ) legendarne dialogi piwniczne ludzi zapiwniczonych w Irlandii 2 (before you read me you gotta learn how to see me) free your mind and the rest will follow, be colorblind, don't be so shallow "bot, który się postom nie kłania" [Docent Stopczyk] "FYM, to wesoły emeryt, który już nic, ale to absolutnie nic nie musi już robić" [partyzant] "Bot FYM, tak jak kilka innych botów namierza posty i wpisy "z układu" i daje im odpór" [falstafik] "Czy robi to w nocy? W takim razie – kiedy śpi? Bo jeśli FYM od rana do późnej nocy non-stop tkwi przy komputerze, a w godzinach ciszy nocnej zapewne przygotowuje sobie kolejne wpisy, to kiedy na przykład spożywa strawę?" [Sadurski] "Ale teraz zadam Sadurskiemu pytanie: Załóżmy, że "wyśledzi" pan w przyszłości jeszcze kilku FYM-ów, a któryś odpowie prostolinijnie, że jest inwalidą i jedyną jego radością (z przyczyn wiadomych) jest pisanie w S24, to czy pan będzie domagał się dowodów,czy uwierzy na słowo?" [osa 1230] "Zagrożenia dla pluralizmu w ramach Salonu widzę w tym, że niektórzy blogerzy - w tym właśnie FYM - wypraszają ludzi, z którymi się nie zgadzają. A zatem dojdzie do "bałkanizacji" Salonu: każdy będzie otoczony swoją grupką zwolennikow, ale nie będzie realnej dyskusji w ramach poszczególnych blogów. Myślę, że nie daję przykładu takiego wykluczania." [Sadurski] "Już nawet nie warto tego bełkotu czytać, spod jednego buta i z jednego biura. Na fanatyków i pałkarzy lekarstwa nie ma."[Igła] "FYM już kupił S24 swoim pisaniem, jest teraz jego twarzą. Po okresie Galby i katatyny nastąpił czas dziennikarzy "Gazety Polskiej". Ten przechył i stalinopodobne teorie spiskowe, jakie się wylewają z jego bloga oraz innych mu podpbnych - przyciągają do Salonu nastepnych i następnych. Tu już od dawna nie zależy nikomu na rzetelności i klasie pisania - lecz na tym, aby było klikanie, aby było głośno i kontrowejsyjnie. Promowanie takich ludzi jak FYM i Paliwoda - jest całkowicie jednoznaczne."[Azrael] "Ale jaki jest problem?"[Kwaśniewski] kwestia archiwów IPN-u Janke: "Nigdy nie mówiliście o pełnym otwarciu?" Komorowski: Co to znaczy otwarcie?" "Trudno zrozumieć, jak można ogłupić społeczeństwo. Dlaczego tylu ludzi ośmiela się nazywać zdrajcą Wojciecha Jaruzelskiego. (Edmund Twardowski, Warszawa) " [tzw. listy czytelników do "Trybuny"] "Z przykrością stwierdzam, że prezydent nie przedstawił żadnych propozycji ws. służby zdrowia" [Tusk] "Niewidzialna ręka rynku, jak sama nazwa wskazuje, jest ślepa." [ekspert w radiowej audycji prowadzonej przez R. Bugaja] "Mamy otwarte granice, miejmy też otwarte umysły. Jasna Góra horyzontów rządowi i parlamentarzystom nie rozszerzy. (S. Barbarska, woj. wielkopolskie) " [tzw. czytelniczka "Trybuny"]

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (34)

Inne tematy w dziale Polityka